[Futbolowy] romantyzm niezrozumiany

Mats Hummels w barwach Bayernu
Mats Hummels [Bayern Monachium]

Jak reagujesz, gdy zawodnik Twojego ulubionego klubu – kojarzony właśnie z tymi barwami, uznawany za jednego z najbardziej lojalnych, ale i najważniejszych w drużynie – postanawia odejść do największego ligowego rywala? Cóż, zapewniam, że ciężko wtedy o słowa wdzięczności i pochwał. Ból jest jeszcze bardziej przeszywający, gdy na ten krok decyduje się kapitan; autorytet, człowiek odpowiedzialny za drużynę i ten, który nie powinien opuszczać statku na niespokojnym morzu.

Kilka miesięcy temu piłkarskim światem wstrząsnęła wiadomość o transferze Matsa Hummelsa. Były kapitan obrońca Borussii Dortmund postanowił bowiem zasilić szeregu Bayernu Monachium. W środowisku znaleźli się zarówno tacy, którzy bronili jego wyboru, jak i tacy, którzy nie przebierali w słowach krytyki. Jak nietrudno się domyślić, tych drugich było znacznie więcej. Niektórych rzeczy w futbolu po prostu nie da się wybaczyć – jeśli oddałeś swoje serce jakiemuś klubowi, to na pewno wiesz o czym piszę.

Mats Hummels pochodzi z Bawarii. Swoje pierwsze kroki stawiał w Bayernie, jednak nie zrobił tam kariery. Sztab uznał bowiem, że młody obrońca nie jest wystarczająco utalentowany i nie ma dla niego miejsca w Monachium. Wtedy z odsieczą przyszła Borussia – Borussia, w której Hummels stał się jednym z najdroższych i najbardziej pożądanych obrońców w Europie, z którą dwukrotnie zdobył tytuł mistrza kraju, Puchar i o której mówił wiele pięknych słów, jak np.: Wolę raz wygrać Ligę Mistrzów z Borussią niż sześć razy z jakimkolwiek innym klubem. Zabawne, bo jak sam uznał – jednym z głównych powodów, dla którego opuścił Zagłębie Ruhry, był właśnie brak trofeów.

W Dortmundzie rozwinął skrzydła i dzięki nabranemu w klubie doświadczeniu szybko stał się jedną z najważniejszych postaci w reprezentacji Niemiec. Można więc śmiało rzec, że o wiele więcej zawdzięcza BVB niż Bayernowi, a wracając do Monachium, pokazuje kompletny brak szacunku do własnej osoby.

Takie i podobne argumenty, dla których kibice Borussii mają prawo być zwyczajnie źli, można mnożyć godzinami. Mimo to, sam piłkarz nie widzi w swoim zachowaniu nic złego i dziwi się fali krytyki, jaka na niego spadła.

Nazwano mnie niewdzięcznym, ale co oznacza niewdzięczność? Czy wdzięczność oznacza, że trzeba spędzić całe życie w jednym klubie? Zawsze czułem się całkowicie lojalny wobec mojego byłego klubu. I szczerze mówiąc, byłem trochę zaskoczony taką reakcją. Myślałem, że ludzie zdają sobie sprawę z mojego przywiązania do Monachium. Spędzałem tam każdy urlop. Dla mnie to dość dziwne, że ze wszystkich ludzi to właśnie ja jestem oskarżany o deptanie klubowych wartości i brak lojalności.

– żali się mediom Hummels.

My osobiście, Panie Hummels (o, przepraszam, zapomniałam, że na „Pana” trzeba mieć klasę), życzymy trochę więcej pokory. Choć dziś to pieniądz rządzi futbolowym światem, to warto pamiętać również o innych wartościach, które pozwalają zostać legendą.

Udostępnij:

You may also like...