Czy w futbolu nie ma już miejsca na zwykłe, ludzkie uczucia? [FELIETON]

Claudio Ranieri, Leicester City

Historię piłkarskiego kopciuszka, czyli Leicester City znamy niemal wszyscy. Drużyna z ponad trzystutysięcznego miasta (o którym niektórzy mogli po prostu nie wiedzieć) zdobywa mistrzostwo Anglii z trenerem, którego kojarzy większość z nas – Claudio Ranierim.  W zeszłym tygodniu został zwolniony i musiał pożegnać się z zespołem i kibicami. Piłkarze spotkali się z prezesem i wspólnie zwolnili tego szkoleniowca. Czy w piłce nożnej jest jeszcze miejsce na ludzkie uczucia?

Włoch został wybrany trenerem roku 2016. według FIFA. Jak już wspomniano, Leicester nie gra w sezonie 2016/17 na szczycie marzeń swoim i kibiców. Jednak kiedy zdobywasz najcenniejsze trofeum na Wyspach, to zarząd może sobie pozwolić na duży kredyt zaufania wobec Ciebie. Jakby tego było mało, to są słowa ich samych.
Co może być tego przyczyną? Czy zawodnicy znaczą o wiele więcej niż szkoleniowiec, którego zatrudniłeś, żeby zrobił coś konstruktywnego?

Claudio Ranieri – trener czy dobrze sprzedający się produkt?

Ranieri przez 30 lat swojej kariery nie zdobył mistrzostwa. W Fiorentinie, Valencii czy Chelsea był wiecznie drugi. Nigdy nie udało mu się tego osiągnąć do czasu ostatniego, kiedy zatrudnił go Vichai Raksriaksorn, tajski biznesmen i milioner.
Przez lata Ranieri stał się ulubieńcem wielu fanów na całym świecie. Włoch jest człowiekiem, którego nie da się nie lubić.
W futbolu nie ma już miejsca na wyżej wskazane uczucia wobec drugiej osoby. To wszystko jest bez znaczenia, kiedy klub nie może zarabiać na Tobie, a raczej na Twoich reprezentantach. Nie sprzedają się koszulki i gadżety związane z drużyną.
Dodatkowo jeśli sprzedaje się sportowca, który porównywany jest do Claude’a Makalele, byleby tylko zarobić, mówi to wiele o zarządzaniu. N’Golo Kante po raz kolejny zdobędzie mistrzostwo, a Leicester będzie walczyć o utrzymanie się w Premier League…

Manuel Pellegrini – czy ktokolwiek będzie o nim pamiętał?

W 2016. roku władze Manchesteru City, poinformowały Manuela Pellegriniego, że z końcem sezonu zastąpi go Pep Guardiola. Zapewne była to rozmowa utrzymana w stylu: „Przepraszamy Manuel, ale znaleźliśmy kogoś lepszego na Twoje miejsce.”

Chilijczyk w 2013. roku zastąpił Roberto Manciniego na tym stanowisku. W swoim pierwszym sezonie na Etihad Stadium, wraz z The Citizens, uplasował się na pierwszym miejscu w lidze angielskiej. Trener wywalczył także Puchar Ligi Angielskiej.

Także w tej sytuacji nie było miejsca na wyższe uczucia. Nic nie znaczyło, że Pellegrini zrobił z tym zespołem wiele dobrego. Być może dzięki niemu, błękitnej części Manchesteru przybyli nowi sympatycy. Nikt z tym się jednak nie liczył.

Dostaniesz pieniądze i raczej na pewno nie będziesz narzekał na swoją sytuację. Przynajmniej zostałeś o tym poinformowany odpowiednio wcześniej.

José Mourinho – nigdy nie wchodź dwa razy do tej samej rzeki

Sezon 2014/15. José Mourinho po raz kolejny wygrywa Premier League z Chelsea. Dzięki niemu w zespole ze Stamford Bridge znaleźli się m.in. Diego Costa czy Cesc Fabregas, którzy przynieśli wiele dobrego. Mówi się, że dwa razy nie wchodzi się do tej samej rzeki. Kiedy w 2007 roku opuszczał The Blues, wspominano o nie najlepszych relacjach z właścicielem, Romanem Abramowiczem. Rosjanin zatrudnił go jednak kolejny raz, a Portugalczyk pięknie mu się odpłacił.
Tak pięknie nie było już w następnej serii rozgrywek popularnej ligi angielskiej. Chelsea uzbierała w 11 spotkaniach tylko dwanaście punktów i jasne było, że Mourinho pożegna się ze swoim stanowiskiem. Piłkarze mogą zawodzić, ale najwięcej w słabej dyspozycji winy upatruje się w coachu. Różni ludzie mogą Cię uwielbiać, ale kiedy zawodnicy skarżą się na Ciebie, to nie będzie z Tobą dobrze.

Każdy z tych trzech przypadków jest inny. Każdy z tych szkoleniowców jest odmienny. Możemy ich lubić czy nawet nienawidzić (jak w przypadku Mourinho). Kiedy dobrze prosperujące przedsiębiorstwo nie przynosi zysków, to na Tobie kumulują się złe emocje. W najświeższym przypadku, Włoch nawet nie wiedział, że zostanie tak potraktowany. Nikt nie myślał o tym, żeby zorganizować mu jakieś wspaniałe pożegnanie. Ranieri nadal kocha Leicester, a Leicester kocha jego (choć zapewne nie wszyscy).


Futbol to od dawna maszynka do robienia pieniędzy. Milionowe transfery, milionowe prawa do transmisji telewizyjnych, miliony sprzedanych koszulek. Czy ktoś w ferworze walki o pieniądz myśli o tym jak ktoś będzie się czuł? Czy ludzie na najwyższych stanowiskach nie zdają sobie sprawy jak to może wpłynąć na ich już byłych pracowników? Jedno jest pewne: nigdy nie chcielibyśmy uczestniczyć w takich procederach, a na pewno być na miejscu tych osób.

Udostępnij:

Agnieszka Nowak

Zakochana w Arsenalu i historii piłkarskiego Kopciuszka. Od lat wierna fanka Trójkolorowych i Smoków. Nie lubi Arsene’a Wengera (doczekała się jego zwolnienia). Kocha Aarona Ramseya, pomimo jego różnych wybryków z fryzurami. Uwielbia Chrisa Guntera i żałuje, że nie gra w Premier League. Obejrzenie meczu Ligi Mistrzów czy reprezentacyjnego to dla niej katorga. Najchętniej widziałaby wszystkich swoich ulubieńców w barwach jednego z jej ukochanych klubów. Uważa Didiera Deschampsa za "spoko gościa" i podziela jego brak sympatii do Karima Benzema.

You may also like...