Piłkarscy skandaliści – Nicki Bille Nielsen

Share it

W pierwszym artykule o piłkarzach skandalistach chciałybyśmy przybliżyć Wam sylwetkę Nickiego Bille Nielsena. Duńczyk jest piłkarzem Lecha Poznań, ale przez długi czas leczył kontuzję, która wykluczyła go z gry. Co ciekawe, Kolejorz jest już jego 12 klubem. W tym artykule dowiecie się między innymi dlaczego Nicki wylądował u psychiatry, dlaczego ugryzł policjanta oraz zobaczycie cieszynkę, która przeszła do historii futbolu. Zapraszamy!

Zacznijmy od tego – kim jest Nicki Bille?

Tak jak wspomniałyśmy, Nicki obecnie jest graczem Lecha Poznań. Wielu zalicza go do niewypałów transferowych, ponieważ przez długi czas leczył kontuzje i nie grał wiele. Pierwsze minuty po długiej nieobecności dostał w ligowym meczu z Wisłą Kraków, który odbył się pod koniec marca. Później grał także z Pogonią Szczecin.

Zanim trafił do Poznania grał aż w 11 innych klubach. Było to między innymi Rayo, Villarreal, Rosenborg i Elche. Przypomnijmy, że Nicki ma dopiero 29 lat.

Jeśli chodzi o występy w reprezentacji Danii nie ma tu zbytnio o czym pisać. Najwięcej spotkań rozegrał jeszcze w kadrze U21, w której strzelił 15 bramek. W dorosłej reprezentacji zagrał zaledwie 3 razy.

Rozerwana koszulka i niezwykła cieszynka

Cofnijmy się do okresu, którego Nicki raczej nie chce pamiętać. Przechodził wówczas spóźniony okres buntu. Nie potrafił tłumić w sobie emocji, a zwłaszcza tych negatywnych. Niestety nie radził sobie z tym również na boisku.

Kwiecień 2013r. Nielsen reprezentował barwy norweskiego Rosenborga. Klub naszego dzisiejszego bohatera grał z Sandnesem. Zbliżała się końcówka spotkania, Nicki po indywidualnej akcji był już w polu karnym, a bramkarz rywali jak gdyby nigdy nic złapał Nickiego za nogę. Sytuacja miała miejsce w polu karnym, więc sędzia powinien podyktować rzut karny, jednak ku niezadowoleniu Duńczyka, tak się nie stało. Zdenerwowany Nielsen najpierw uderzył pięścią w murawę, a później… rozerwał swoją koszulkę. Obejrzał za to drugą żółtą kartkę i w konsekwencji musiał opuścić boisko.

Przejdźmy teraz do drugiej części nagłówka. Niezwykła cieszynka. Jak cieszynka może być niezwykła? Chyba jest to trochę przereklamowane… Czy aby na pewno?

Tym razem sytuacja miała miejsce w sezonie 2015/16. Na pewno każdy z Was oglądał mecz, w którym o wyniku zadecydowała jedna z ostatnich akcji meczu. Tak było i w tym przypadku. Doliczony czas gry i wynik 2:1 dla Hobro, czyli rywali drużyny Nickiego. Po faulu w polu karnym odgwizdana została jedenastka, a na jej wykonawcę wyznaczono właśnie Nielsena. Pewnie pokonał on bramkarza, a to, co stało się chwilę później, przeszło do historii piłki. Piłkarz podbiegł do kibiców, zabrał jednemu z nich piwo i napił się. W europejskich mediach huczało o tym, a Guardian nawiązał do popularnej reklamy piwa i nazwał to „prawdopodobnie najlepszą cieszynką na świecie”.

Ugryzienie policjanta i wandalizm

Myślicie, że były to największe przejawy wybuchowego Nickiego Bille Nielsena? Mylicie się. Zawodnik w przeszłości uwielbiał imprezy, a szczególnie takie, na których pojawiał się alkohol. Pewnego razu Nicki pod wpływem alkoholu zaczął rozbijać szklanki i rozlewać trunki w pubie. Gdy policja dowiedziała się o tym, Duńczyk natychmiast został zabrany do więzienia i spędził tam całą noc. Dodatkowo musiał zapłacić 10 tysięcy koron.

Inny przypadek. W 2014 roku duński El Pistolero udał się na kolację ze znajomymi. Oczywiście pojawił się alkohol lub nawet coś jeszcze innego i piłkarz stracił kontrolę. Zaczęło się na kopaniu parkometrów i rowerów, a skończyło na próbie ugryzienia policjanta. Był tak agresywny, że funkcjonariusze zmuszeni byli do użycia gazu pieprzowego. Rok później skazano go na 60 dni więzienia w zawieszeniu i 80 godzin prac społecznych. Ówczesny klub piłkarza zaproponował mu nawet kurs opanowania gniewu, którego zainteresowany się podjął.

Dlaczego popadł w depresję?

Po przeżyciach w Rosenbergu klub niemal zmusił Nielsena do niespożywania alkoholu i skorzystania z usług psychiatry. Jak dowiedzieliśmy się później, wszystko było spowodowane rozstaniem z partnerką. Oczywiście, jak u większości piłkarzy, była ona modelką. Rozeszli się po około trzech latach znajomości.

Po rozstaniu z May dopadła mnie depresja. Byłem kompletnie załamany. Trudno było mi się pogodzić z myślą, że straciłem kontakt z jej synkiem, którego traktowałem jak własnego – zdradził reprezentant Danii.

Po jakimś czasie przyznał jednak, że zerwanie znajomości z byłą partnerką było dobrą decyzją.

Jeśli jesteśmy już w temacie miłości i relacji międzyludzkich, warto wspomnieć, że Nicki w jednym z pierwszych wywiadów w Lechu powiedział, że atmosfera na stadionie Kolejorza jest lepsza od… seksu.

Bliski koniec kariery i transfer „rzutem na taśmę”

W życiu każdego człowieka przychodzi moment, w którym zastanawiamy się, czy to co robimy naprawdę ma jakiś sens. Taki moment przyszedł w życiu Nickiego podczas gry w Regginie. Po świetnym sezonie w Frem piłkarz miał wielkie nadzieje na regularną grę. Wszystko zaczęło się pięknie. Reggina zorganizowała mu nawet mieszkanie. Niestety wszystko, co dobre szybko się kończy. Nowy trener klubu wypożyczył go do Serie C. Oba kluby, w których tam grał zbankrutowały, a Reggina nie chciała wypłacić mu pensji. Przez te lata Nickiemu odechciało się czegokolwiek. W jego karierę wkradła się potężna demotywacja i był bliski zakończenia kariery. Na szczęście tak się nie stało i już w 2008 roku przeniósł się do Nordsjaelland. Zdobyty tam Puchar Danii przywrócił mu wiarę w siebie i w to co robi.
W trakcie dobrego sezonu w ojczyźnie Nielsen nie rozmyślał o zmianie klubu. Zapewne miał różne oferty, ale o takiej nawet nie śmiał myśleć. Godzina 2:30. Okienko transferowe dobiega końca. Piłkarza zbudził telefon menadżera.
Czego chcesz o 2:30 w nocy? Co się dzieje, Niko? – pyta nieco zaspany Nicki Bille.
Mam klub, który jest Tobą zainteresowany.
I dlatego dzwonisz o tej porze?
Tak, myślę, że chcą zająć miejsce Nordsjælland. Powiedzieli, że musimy się zebrać tak szybko, jak to tylko możliwe.
No zaraz, zaraz, ale co to za klub?
Villarreal.
Jaja sobie ze mnie robisz?
Zaraz po obudzeniu Nicki biegnie na ostatni lot do Hiszpanii. Po dopełnieniu wszystkich szczegółów o 21:30 zostaje pełnoprawnym zawodnikiem Villarreal.

Kolejne prowokacje, tym razem podczas meczu kadry U21

Tym razem cała sytuacja miała miejsce podczas meczu kadry U21. Reprezentacja Danii mierzyła się z Hiszpanią. Pod bramką było gorąco i to nie tylko ze względu na sytuacje boiskowe. W trakcie spotkania doszło do przepychanki między Nickim, a zawodnikiem z Hiszpanii – Victorem Ruizem.

Hiszpan zapytał Nielsena, dlaczego nie strzela bramek i zupełnie niepotrzebnie dodał popularne hiszpańskie przekleństwo. Duńczyk nie chciał wchodzić w bójki, a odpowiedział mu w najlepszy możliwy sposób – strzeleniem bramki. Oczywiście znając naszego bohatera nie mogło obyć się bez prowokacji. Po trafieniu wiwatował on tuż przed Ruizem, a ten podirytowany uderzył rywala prosto w twarz. Po meczu Nicki przyznał, że mógł nie prowokować przeciwnika.

Ogrom tatuaży i nietypowe hobby

Jeśli ktoś interesuje się LOTTO Ekstraklasą i śledzi transfery, na pewno nie umknęło mu zdjęcie Nickiego Bille. Napastnik ma bardzo dużo tatuaży. Każdy z tatuaży ma dla niego wielkie znaczenie. Na brzuchu znajduje się pistolet, na nadgarstku liczba „14”, a na klatce piersiowej – datę urodzenia syna.

Myślę, że mało kto po przeczytaniu tego artykułu odgadnie, jakie zainteresowania poza piłką ma Nielsen. Otóż jego była dziewczyna jest dyrektorem galerii sztuki, a ojciec jej dziecka wybitnym artystą. Od tamtej pory Nicki interesuje się sztuką i można powiedzieć, że niekiedy tym inspiruje się robiąc sobie kolejne tatuaże.

— Nicki Bille Nielsen (@NickiBille14) 26 czerwca 2016

Podsumowując, mimo nieciekawej przeszłości, Nicki obecnie wygląda na człowieka zupełnie innego. W swoim pierwszym wywiadzie w Lechu przyznał, że przyjechał tu, by grać w piłkę, a nie imprezować. I tego się trzyma. W dodatku w jego wypowiedziach podobać może się przywiązanie do drużyny z Poznania i zachwyt nad poznańskimi kibicami. Poznał już także dużą część miasta i… jeden z ulubionych gatunków muzyki Polaków.

— todo del barça (@_baertra) 21 stycznia 2017

Share it

Może Ci się również spodoba