Podsumowanie 35. kolejki Premier League, czyli arcydzieło Cana i aparycja Sigurdssona

Premier League wielkimi krokami zbliża się do końca. Sprawa mistrzostwa nie jest jeszcze rozstrzygnięta, a wszyscy kibice kochają taką rywalizację (oprócz fanów walczących drużyn). 35. kolejka to seria pełna przepięknych goli, takich jak Pedro czy Cana, czy fantastycznych akcji. O tym i o wszystkim innym przeczytacie w naszym podsumowaniu.

Gol kolejki
Emre Can (Liverpool)

Doliczony czas pierwszej połowy. Wtedy to Lucas Leiva dośrodkował na czternasty metr. Tam stał niemiecki piłkarz, który oddał strzał przewrotką. Trafienie na pewno będzie pretendowało do nagrody najpiękniejszego gola w lidze angielskiej w tym sezonie.
Takie gole zawsze możemy oglądać (a jak zawodnik wygląda tak jak Emre, to już w ogóle)!

Mecz kolejki
Middlesbrough 2:2 Manchester City

Gabriel Jesus, czyli ulubieniec Guardioli uratował The Citizens punkt. W tym pojedynku kibice obu drużyn przeżywali zapewne wiele skrajnych emocji.
Wszystko zaczęło się od bramki Alvaro Negredo z pierwszej połowy. W drugiej części spotkania został podyktowany rzut karny po faulu De Roon’a na Sane. Jedenastkę na gola zamienił Sergio Aguero (który bardzo korzystnie wygląda w wyjazdowym stroju swojego zespołu). Trafienie na 2:1 zaliczył wypożyczony z Arsenalu, Calum Chambers. Anglik wykorzystał ogólne zamieszanie w polu karnym gości.

Ciacho kolejki
Gylfi Sigurdsson (Swansea City)

Grający w Swansea, Islandczyk zasłużył na miano Ciacha opisywanej kolejki Premier League. Piłkarz nie dosyć, że strzela piękne gole (tak jak ten ostatni z rywalizacji przeciwko Manchesterowi United), to jeszcze fantastycznie wygląda.
Tylko spójrzcie na niego.

Swansea, Premier League

A jak ładnie się cieszy razem z kolegami z drużyny (możliwe, że zaraz się rozpłynę, więc muszę jak najszybciej kończyć ten tekst).

Swansea, Premier League

Rozczarowanie kolejki
Arsenal w drugiej połowie w derbach północnego Londynu

Po straceniu dwóch goli w ciągu trzech minut, Kanonierzy Arsene’a Wengera nie starali się sprawić wrażenia, że walczą. Nic, zero. Kilka sytuacji, które nie zagroziły Hugo Lloris’owi i kilka żółtych kartek. To magicznie nie zadziała, kiedy w twoim zespole nie było widać ducha walki. Tak było w niedzielę z Arsenalem. O tym pojedynku mogliście już przeczytać na naszej stronie.
Niektórym (w tym również mnie) jest żal patrzeć jak niegdyś świetny klub może stać się średniakiem. Póki francuski szkoleniowiec nie odejdzie, dopóty takich Kanonierów będziemy oglądać.

36. seria spotkań to przede wszystkim starcie (postarzałych) gigantów: Arsenalu i Manchesteru United (niedziela, 7 maja, 17:00), a także kilka innych interesujących rywalizacji. Polskich kibiców mogą zainteresować dwa mecze: Hull zmierzy się z Sunderlandem (sobota, 6 maja, 16:00), a Swansea Łukasza Fabiańskiego zagra przeciwko Evertonowi (sobota, 18:30).

Udostępnij:

Agnieszka Nowak

Zakochana w Arsenalu i historii piłkarskiego Kopciuszka. Od lat wierna fanka Trójkolorowych i Smoków. Nie lubi Arsene’a Wengera (chociaż to i tak mało powiedziane). Kocha Aarona Ramseya, pomimo jego ostatnich historii z fryzurami. Uwielbia Chrisa Guntera i żałuje, że nie gra w Premier League. Obejrzenie meczu Ligi Mistrzów czy reprezentacyjnego to dla niej katorga (dobrze, że w składzie The Gunners nie ma już Jacka Wilshere’a). Najchętniej widziałaby wszystkich swoich ulubieńców w barwach jednego z jej ukochanych klubów.

You may also like...