„Szpilki na stadionie” – Piłkarskie święto w Białymstoku

Mecz z Legią Warszawa to zawsze pewnego rodzaju święto w Białymstoku. I nie ma na to wpływu pozycja w tabeli obu drużyn. Tym razem dodatkowym smaczkiem był jednak fakt, że to spotkanie na szczycie ekstraklasowej tabeli. Na stadionie przy Słonecznej miał pojawić się komplet widzów, którzy wykupili bilety w ekspresowym tempie. Został pobity rekord frekwencji – na trybunach, w niedzielę 21 maja, zasiadło 22394 kibiców.

Kilka dni przed meczem od centrum miasta, aż pod sam stadion na wietrze łopotały żółto-czerwone flagi, co jest tradycją już od dłuższego czasu. Morze ludzi w pasiastych koszulkach parło na stadion w Białymstoku jeszcze długo przed rozpoczęciem meczu. Ja oczywiście również wyruszyłam na stadion odpowiednio wcześnie, aby uniknąć kolejek na wejściu. Mimo odpowiedniego zapasu czasu i tak musiałam odczekać swoje przed bramkami. Stadion bardzo płynnie zapełniał się kolejnymi kibicami. Mobilizacja była niesamowita! Od początku spotkania można było poczuć ogromne podekscytowanie pomieszane z nerwami przed tak ważnym meczem. Widok całego stadionu w żółto-czerwonych barwach napawał dumą i wewnętrzną radością.

 

Po meczu na szczycie każdy spodziewał się najwyższego poziomu i zaciekłej walki o zwycięstwo. Walka była, tylko nie do końca wiadomo o co. Z obu stron było kilka dobrych okazji do zdobycia bramki, jednak żadna z drużyn nie chciała zbyt mocno się odkryć, dać rywalowi szansy na zadanie ciosu. Mimo braku bramek, stadion cały czas żył i gromko dopingował białostocki zespół. Bardzo cieszy mnie naprawdę duże zaangażowanie kibiców.

Wiadomo, że ULTRA zawsze utrzymuje wysoki poziom i co mecz daje z siebie 110%, ale tym razem również pozostała część kibiców żywo reagowała na boiskowe wydarzenia i chętnie podłapywała wszelkie inicjatywy dopingu z ULTRY. Taka postawa naprawdę mnie cieszy i mam nadzieję, że nie będzie to tylko jednorazowy epizod. Był to zdecydowanie jeden z lepszych meczów, na których miałam okazję być pod względem atmosfery i emocji na trybunach. W Białymstoku widać ogromną wiarę w sukces Jagiellonii w tym sezonie, a nasza Ekstraklasa bywa nieprzewidywalna jak chyba nigdy wcześniej.

 

Udostępnij:

Ola Okurowska

Piłkę nożną ma we krwi. Zbieżność jej imienia ze słynnym Del Piero podobno nie jest przypadkowa. Żyje według zasady: „Najpierw mecz, potem mecz”. Lubi rozkładać sędziowskie decyzje na czynniki pierwsze. Od Euro 2008 wiernie wspiera reprezentację Hiszpanii, ze szczególnym uwzględnieniem pewnego Dzieciaka.

You may also like...