Euro U21 & „szpilki na… zgrupowaniu”: spotkanie z Jankiem Bednarkiem

Jeśli byliście na bieżąco z filmikami ze zgrupowania reprezentacji U21, to na pewno w oczy rzucił Wam się ten, w którym pewna dziewczyna przyjechała do Arłamowa, by spotkać… Jana Bednarka. Tą dziewczyną byłam właśnie ja, redaktorka Futbol i Szpilki. Ograniczając swoje emocje, spróbowałam opisać to spotkanie, więc jeśli chcielibyście dowiedzieć się, jak miłymi ludźmi są piłkarze naszej młodzieżowej reprezentacji, zapraszamy do przeczytania!

Wyjazd do Arłamowa

Na Podkarpaciu niestety nie ma zbyt wielu drużyn, które osiągają znaczące sukcesy w piłce nożnej. Stąd większość meczów, które oglądam, to te w telewizji. Jednak gdy zbliża się jakiś większy turniej piłkarski, często wybieram się na zgrupowania do Arłamowa. Tak było i tym razem. Od razu po pojawieniu się planu zgrupowania pobrałam go na wszystkie możliwe urządzenia. Okazji do spotkania piłkarzy było stosunkowo dużo, od otwartych treningów po śledzenie ich podczas czasu wolnego, ale na miejscu okazało się, że wcale nie będzie to takie łatwe, jak w przypadku pierwszej reprezentacji. Piłkarze „młodzieżówki” na treningi szli specjalnym tunelem, a wszystkie boczne wejścia były zamknięte. Stwierdziłam jednak, że nie po to jechałam 100 km, żeby zobaczyć ich tylko przez szybę, więc licząc na cud, napisałam na Twitterze do pana Jakuba Polkowskiego.

Miły pan ze sztabu i jedyni kibice

Szukając jakiegokolwiek kontaktu z piłkarzami, podeszłam koniec końców do tunelu, przez który właśnie przechodził Tomek Kędziora. Następnie pojawił się Paweł Dawidowicz, który, ku mojemu zdziwieniu, pomachał mi, sam, pierwszy. Gdy zauważyłam na schodach kolejnego piłkarza, Patryka Lipskiego, bez zastanowienia pomachałam mu i na szczęście on z uśmiechem na ustach to odwzajemnił. Tak samo było z kolejną i ostatnią już grupą piłkarzy idących na trening, w której składzie był także Jan Bednarek. Całą sytuację obserwował pewien pan ze sztabu szkoleniowego, którego niestety do tej pory nie znam. Powiedział, że postara się ściągnąć Jana po treningu. Mimo tego, iż ostatecznie nie skorzystałam z pomocy, jestem mu bardzo wdzięczna.

Spotkanie i gwiazda Łączy Nas Piłka

Nie pozostało mi nic innego niż czekać na koniec treningu. W międzyczasie wyżej wspomniany pan Polkowski odpisał, żebym po treningu czekała przy recepcji. Dosłownie oszalałam, co chwilę patrzyłam na zegarek, ale te dwie godziny dłużyły mi się jak nigdy. W ustalonym miejscu czekałam już 45 minut przed czasem. Krążyłam, zaglądałam, a ochroniarz patrzył na mnie jak na osobę niezrównoważoną psychicznie. Po długim oczekiwaniu w końcu pojawili się pierwsi piłkarze. Dobre wrażenie zrobił na mnie Bartek Kapustka, któremu w zrobieniu ze mną zdjęcia nie przeszkadzały ani zamknięte na klucz drzwi, ani stojący obok ochroniarz. Na złość zrobił mi za to mój główny cel, na którego czekać musiałam najdłużej. W momencie, gdy wjechał windą na górę, drzwi przede mną otworzyły się i po chwili przede mną stanął Jan Bednarek. Podał mi rękę, przedstawiłam się i zrobiliśmy zdjęcie. Byłam dosłownie w siódmym niebie. Nasze wspólne zdjęcie wysłałam przyjaciółkom, a z czasem zyskało także popularność na Twitterze. Jak się okazało, nie był to ostatni powód do szczęścia tego dnia. W nocy na kanale Łączy Nas Piłka ukazał się filmik, w którego tytule widniał napis „fanka Janka”. Nasze krótkie spotkanie zostało uwiecznione właśnie przez pana Polkowskiego.

Udostępnij:

Weronika Owsiany

Wielbicielka piłki hiszpańskiej. Od lat zakochana w FC Barcelonie (więc raczej nie naśmiewaj się z Dumy Katalonii w jej towarzystwie). Nad życie kocha Marca Bartrę i 80% pozostałych Hiszpanów grających w piłkę.

You may also like...