Depresja – ukryty wróg (nie tylko) współczesnego futbolu

Wiele osób zmaga się z problemami, które mogą doprowadzić je do różnego typu stanów. Stanów, które mogą wydawać się na pozór normalne. Z czasem pojawiają się one coraz częściej i nie można sobie z nimi poradzić. Brak jakiejkolwiek energii do działania, poczucie beznadziei i znaczne obniżenie poczucia własnej wartości – wszystko to może sprawić, że uwidoczni się depresja.

Według badań sprzed kilku lat wśród aktywnych piłkarzy (180 zbadanych), 26% miało problemy psychiczne na tle lękowym, depresyjnym czy wynikających z nieodpowiednich zachowań żywieniowych. Wśród byłych graczy odsetek tych z tego rodzaju trudnościami był znacznie większy – było to 39% badanych.

Skąd wynikają te kłopoty? Jakie mogą być ich przyczyny? Presja otoczenia (trenera czy prezesa), czasami rodziny. Często tylko kluby z większym budżetem mogą sobie pozwolić na zatrudnienie psychologa.

Aaron Lennon – przypadek (prawie) wyleczony

W maju tego roku policja zatrzymała Lennona, po tym jak ten poruszał się poboczem ruchliwej ulicy przy autostradzie w Salford. Piłkarz Evertonu został przewieziony na badania. Klub wydał w tym czasie oświadczenie, które mówiło o „leczeniu ze względu na chorobę związaną ze stresem”.

Niespełna dwa tygodnie temu Anglik wypowiedział się o wsparciu, jakie otrzymał od klubu z Goodison Park, od Tottenhamu, fanów obu zespołów i miłośników futbolu. Lennon podziękował za to wszystko co zrobili jego koledzy, a przede wszystkim rodzina w tym trudnym dla niego czasie.

Nie wszystkie historie związane z tą chorobą kończą się tak szczęśliwie (jeśli można tak napisać).

Podobne problemy miał także Ryan Giggs. Były piłkarz Manchesteru United wypowiedział się o tym, że nigdy nie cieszył się meczami.

„Kochałem treningi. Były intensywne, ale nie było w nich presji dnia meczowego. Robiłeś coś, co kochałeś, z ludźmi, których darzyłeś szacunkiem. Dobrze jedliśmy i odpowiednio o nas dbano. Dawka endorfin po treningu miała pozytywny wpływ na nastrój.”

Kiedy Walijczyk nie grał, czuł się bezwartościowy. W trakcie swojej kariery do psychiatry udał się tylko raz – po kontuzji ścięgna udowego. W tym czasie mentalność była taka, że każdy musiał radzić sobie sam.

Gary Speed i Robert Enke – tragizm w najgorszej postaci

Jako piłkarz grał w m.in. w Evertonie czy Newcastle. W reprezentacji Walii Gary Speed pobił rekord największej liczby występów. Mark Hughes widział w nim przyszłego selekcjonera narodowej kadry. Tak też się stało w 2011 roku. W debiucie z Anglią, drużyna pod jego wodzą przegrała 0:2. W grudniu tego samego roku, Walia została doceniona za zdobycie największej ilości punktów w ciągu roku.

27 listopada 2011 roku, żona Gary’ego Speeda wezwała pogotowie ratunkowe i policję. Obie służby potwierdziły najgorszą możliwą wiadomość – śmierć byłego piłkarza. Cztery dni przed zgonem Speed napisał do swojej wybranki o prawdopodobieństwie samobójstwa, jednak potem wykluczył taką możliwość ze względu na swoją rodzinę. Do tej pory nie wiadomo czy Speed rzeczywiście popełnił samobójstwo.

Tragiczne przypadki niestety możemy mnożyć. W 2009 roku Robert Enke rzucił się pod pociąg osieracając córeczkę. Od dziecka wróżono mu wielka karierę, jednak kiedy trafił do Barcelony, musiał zmierzyć się z wielką presją kolegów z zespołu. Został wypożyczony do Fenerbahce, ale tam nie został zaakceptowany przez kibiców. Wrócił do Niemiec, do Hannoveru. Bał się przegrania rywalizacji o miejsce w bramce reprezentacji. O tym, co przeżywał, dużo osób dowiedziało się dopiero z pożegnalnego listu.

Działania stowarzyszenia FIFPro mają na celu stworzenie programu ochrony dla zawodników, mających problemy ze zdrowiem psychicznym. Przytoczone wcześniej wyniki badań Dr Gouttebarge’a mają pomóc zawodnikom. Dr Gouttebarge zamierza w przyszłości kontynuować badania w innych krajach i na innych kontynentach.

Udostępnij:

Agnieszka Nowak

Zakochana w Arsenalu i historii piłkarskiego Kopciuszka. Od lat wierna fanka Trójkolorowych i Smoków. Nie lubi Arsene’a Wengera (chociaż to i tak mało powiedziane). Kocha Aarona Ramseya, pomimo jego ostatnich historii z fryzurami. Uwielbia Chrisa Guntera i żałuje, że nie gra w Premier League. Obejrzenie meczu Ligi Mistrzów czy reprezentacyjnego to dla niej katorga (dobrze, że w składzie The Gunners nie ma już Jacka Wilshere’a). Najchętniej widziałaby wszystkich swoich ulubieńców w barwach jednego z jej ukochanych klubów.

You may also like...