Wyszarpane zwycięstwo Liverpoolu

Hit szóstej kolejki Premier League. Leicester na własnym stadionie musiało uznać wyższość przyjezdnych, którzy wygrali w iście hokejowym stylu, 3:2. Oczywiście nie mogło zabraknąć pięknych goli i dziwnych decyzji sędziego.

Sobotni jesienny wieczór. Duża liczba kibiców ligi angielskiej ostrzyła sobie zęby na pojedynek Lisów z The Reds. Emocji po obu stronach barykady w pierwszej połowie spotkania na pewno nie zabrakło. W 16. minucie do bramki Petera Schmeichela trafił Mohamed Salah. Egipcjanin zdołał dołożyć głowę do dośrodkowania Philippe Coutinho. Pomocnika zupełnie zlekceważyła defensywa Liverpoolu.
Drugi gol padł kilka minut później. Jego autorem został współtwórca poprzedniego uderzenia. Coutinho oddał strzał z rzutu wolnego. Piłka odbiła się od głowy Harry’ego Maguire’a, dlatego duński golkiper nie był w stanie obronić tego
Końcówka pierwszej części to popis ekipy Shakespeare’a. Najpierw sędzia nie uznaje trafienia Shinji’ego Okazakiego, jednak już w doliczonym czasie gry, Japończyk wykorzystał zamieszanie w polu karnym. Futbolówka znalazła się w siatce Simona Mignoleta, a zespół Jurgena Kloppa podczas przerwy na pewno nie mieli łatwej przeprawy.
68. minuta to bramka Jordana Hendersona. Przy tej okazji najlepszego występu nie dał Wilfred Ndidi. Dzięki niemu Daniel Sturridge mógł spokojnie odegrać piłkę do swojego kolegi. Kapitan The Reds nie miał innego wyjścia i podwyższył prowadzenie. Zaledwie chwilę później kontaktowane uderzenie zaliczył Jaime Vardy. Demarai Gray strzelał z woleja, a Mignolet interweniował tak, że Vardy mógł spokojnie umieścić futbolówkę w bramce.
W 72. minucie, Belg poturbował w polu karnym napastnika Leicester. Arbiter wskazał na jedenasty metr. Vardy nie pozwolił na poprawienie wyniku rywalizacji. Był to naprawdę kiepsko wykonany rzut karny.
Liverpool wyszarpał trzy punkty na niełatwym terenie. Spotkanie od zawodników Kloppa wymagało większego nakładu sił, ale na pewno wysiłek ten się opłacił.

Leicester 2:3 Liverpool (1:2)

[16′ Salah, 23′ Coutinho, 45+3′ Okazaki, 68′ Henderson, 69′ Vardy]
Kartki: 17′ Albrighton, 22′ Ndidi, 45+2′ Matip, 56′ Lovren, 72′ Mignolet, 90+2′ Vardy

Składy:
[Leicester]: Schmeichel, Simpson, Morgan, Maguire, Chilwell, Ndidi, King, Albrighton (80′ Slimani), Mahrez (62′ Gray), Okazaki (74′ Iheanacho), Vardy.
[Liverpool]: Mignolet, Gomez, Lovren, Matip, Moreno, Can (74′ Milner), Henderson, Wijnaldum, Coutinho (79′ Oxlade-Chamberlain), Salah, Firmino (65′ Sturridge).

Three points. 🔴

Post udostępniony przez Liverpool Football Club (@liverpoolfc)

Udostępnij:

Agnieszka Nowak

Zakochana w Arsenalu i historii piłkarskiego Kopciuszka. Od lat wierna fanka Trójkolorowych i Smoków. Nie lubi Arsene’a Wengera (chociaż to i tak mało powiedziane). Kocha Aarona Ramseya, pomimo jego ostatnich historii z fryzurami. Uwielbia Chrisa Guntera i żałuje, że nie gra w Premier League. Obejrzenie meczu Ligi Mistrzów czy reprezentacyjnego to dla niej katorga (dobrze, że w składzie The Gunners nie ma już Jacka Wilshere’a). Najchętniej widziałaby wszystkich swoich ulubieńców w barwach jednego z jej ukochanych klubów.

You may also like...