Polacy na zapleczu niemieckiej Ekstraklasy – Tag 9

Wynikowe solidarności oraz drobne wyłamania, dające wiele radości i niespodzianek – tak wyglądały dziewiąte rozgrywki 2. Bundesligi. Jak wyglądała ostatnia kolejka przed przerwą reprezentacyjną? Sprawdźcie!

 

Piątek zaczął się z wysokiego C, gdzie na dwóch boiskach padło sześć bramek.

W spotkaniu spadkowiczów z Bundesligi, FC Ingolstadt i SV Darmstadt, zwycięsko wyszli ci pierwsi. Sonny Kittel przewodził ofensywie FC Ingolstadt, kreując i posyłając piłkę w stronę bramki. Jednakże trochę musiało się wydarzyć, nim w końcu udało mu się umieścić ją w siatce.

Podczas jednej z akcji Kittela (30′) Niemiec został sfaulowany w polu karnym, a arbiter główny za to zagranie podyktował jedenastkę, którą w bramkę zamienił Stefan Kutschke. Po godzinie gry 24-letni pomocnik po nastej szansie „Schanzer” w końcu strzelił. Kittel zachował zimna krew i nie uderzył z pierwszej piłki – wiedział, ze to mogłoby się skończyć pudlem. Dzięki temu mógł cieszyć się z piątej bramki w tej kampanii. Na kilkanaście minut przed końcem spotkania wynik ustanowił Thomas Pledl.

Przyjezdni nie mieli zbyt wiele do powiedzenia w tym meczu – na dziewięćdziesiąt minut tylko jedna szansa była godna uwagi. Jednak i ona zakończyła się niczym.

 

Jeff Strasser, nowy trener 1. FC Kaiserslautern, spisał się w swoim debiucie, mimo że rywal, Greuther Fürth, nie był zbyt wymagającym przeciwnikiem. Jednakże to nie jest zbyt istotne, w przeciwieństwie do tego, że „Czerwone diabły” w końcu ugrały trzy punkty w ligowym spotkaniu. Na Fritz-Walter-Stadion padł wynik 3:0, a to za sprawą Showmana ze Szwecji, czyli Sebastiana Anderssona, który w ciągu dziewięciu minut ustrzelił hat-tricka.

Od poczatku widac bylo, jak bardzo gospodarzom zalezy na punktach – FCK probowali i probowali pokonac golkipera rywali, jednakze zadna z prob nie byla na tyle skuteczna, aby zagrozic Balázsowi Megyeriowi. Greuther takze probowal, i w drugiej polowie brakowalo juz naprawde niewiele, jednak Marius Müller w obu przypadkach szczesliwie wychodzil z opresji.

Na bramki trzeba bylo czekac niemal do samego konca, w dodatku zaczelo sie to… jak najbardziej fartownie. W 71. minucie Andersson z doslownie dwoch metrow wbil do siatki pilke glowa, ktora wypiastkowal w jego strone wegierski bramkarz. Po raz drugi uderzyl trzy minuty potem, uderzajac prostopadle z jedenastego metra.

Szwed potrzebowal dziewieciu minut, aby zapisac sie w kartach historii druzyny – w osiemdziesiatej minucie trafil z okolo 10 metrow, co sprawilo, ze najszybszy hat-trick w historii Kaiserslautern stal sie faktem.

Show Anderssona oraz pierwszy triumf „FCK”:

 

 

Erzgebirge Aue wyłamało się z systemu „3:0”, ostatecznie przegrywając u siebie 1:2. W siatkówce jest powiedzenie „kto nie wygrywa 3:0, ten przegrywa 2:3”, prawda? W piłce kopanej w tej kolejce zabrzmi to chyba inaczej 😉.

Pierwsza odslona spotkania byla dosc przecietna, wiecej akcji (a takze bramek) dzialo sie w drugiej polowie. Sebastian Polter, bohater poprzedniej kolejki, odegral do bedacego w polu karnym Marcela Hartla, krytego przed dwojke defensorow (!!),ktory glowa wbil pilke do siatki. Druga bramka to duet glowkowy Kristiana Pedersena i Poltera. Glowka Sörena Bertrama, po dosrodkowaniu Dimitrija Nazarova, w niewielkim stopniu oslodzila bezradnosc druzyny z Aue.

 

Nie od dziś wiadomo, że powtarzalność to coś dobrego (chyba ze regularnie sie przegrywa, wtedy juz nie). Holstein Kiel nie chciało być gorsze od swoich kolegów z Kaiserslautern i Ingolstadt, dlatego poszło w ich ślady i swojego rywala, VfL Bochum, zostawiło z niczym, pokonując ich 3:0. Kilonczycy na obecna chwile sa druga sila w lidze, a ich ofensywa zdobyla najwiecej bramek.

Ten mecz dla VfL Bochum nie nalezy do udanych, kazdy z zawodnikow zawiódl na swój sposób. Wynik otworzyl golkiper „die Unabsteigbaren”, który nie popisal sie skillem po podaniu od wlasnego defensora. Rozstawiony autobus przy rzutach roznych tez nie zadzialal – Rafale Czichos wbil futbolówke do siatki, po raz pierwszy w tym sezonie wpisujac sie na liste strzelców. Dominick Drexler wbil gwozdz do trumny druzyny z Bochum ws 68. minucie. Gdyby nie odrobina szczescia oraz nie zawsze dobra skutecznosc „Bocianów”, wynik móglby byc wyzszy. Goscie nie mieli nic do powiedzenia na Holstein-Stadion.

 

1. FC Nürnberg też tego posłuchało maksymy o powtarzalności, jednak w gorszym znaczeniu – po ostatnim gwizdku na tablicy widniało 1:2, co oznacza, że za swój wzór postawili kolegów z Aue.

Pałeczkę przejęli przyjezdni, którzy jako pierwsi rozpoczęli szturm na bramkę rywala. W polu karnym się zaroiło od piłkarzy obu drużyny, Thorsten Kirschbaum niepewnie obronił, a Fabian Klos w stu procentach zmarnował dogodną okazję na otwarcie wyniku. „Der Club” taką okazję miał dopiero w 24. minucie spotkania, jednak Mikael Ishak niezbyt dobrze przyjął długą piłkę, jaką otrzymał od Ewertona.

Cedric Teuchert zainspirował się Timo Wernerem i próbował wymusić rzut karny dla swojej drużyny, jednak arbiter potraktował go tak samo jak zawodnika RB Lipsk i pokazał mu żółtą kartkę.

Po godzinie gry dopiero się zaczęło. Hanno Behrens stracił piłkę w środkowej części boiska, defensywa gospodarzy próbowała złapać ofensywę Arminii w pułapkę ofsajdową, pierwsza próba z okolic jedenastki udaremniona przez Kirschbauma, piłka trafiła z powrotem pod nogi Andraža Šporara, który tym razem wkopał ją do siatki. „FCN” szybko zabrało się za nadrabianie strat, co udało im się po osiemnastu minutach. Wcześniej mieli trzy dogodne okazje – pierw próbował Kevin Möhwald, następnie Ewerton i Ishak, któremu dopiero w 79. minucie udało się pokonać Stefana Ortegę (oczywiście za drugim razem, bo jakby inaczej w tym meczu).

W 86. minucie gospodarze znów stracili piłkę na środku murawy, z tą różnicą, że tym razem Konstantin Kerschbaumer nie potrzebował dwóch prób – Austriak za pierwszym razem pokonał golkipera przeciwnika.

Festiwal zmarnowanych okazji i wygrana Arminii:

 

 

Powtarzalność w ciut zmniejszonej wersji pokazała nam się także w niedzielę, gdy na wszystkich boiskach jedna z drużyn triumfowała 2:0. Na Eintracht-Stadion w Brunszwiku szczęśliwcami byli przyjezdni z Hamburga, chociaż początek spotkania tego nie zwiastował.

Już w drugiej minucie pierwszą dobrą szansę mieli gospodarze, jednak golkiper St. Pauli popisał się refleksem i szczęśliwie obronił. Siedem minut później Waldemar Sobota posłał piłkę niemal z wysokości narożnika boiska w środek pola karnego, jednak po główce Samiego Allaguiego znalazła się poza placem gry. W dwunastej minucie wynik spotkania mógł się otworzyć z korzyścią dla gospodarzy, jednakże w starciu Onel Hernandez vs Robin Himmelmann lepszym okazał się niemiecki bramkarz. I to dwukrotnie pod rząd!

Eintracht częściej znajdował się pod polem karnym rywala, jednakże Himmelmann był w  n i e z i e m s k i e j dyspozycji. Jak z tyłu St. Pauli mogło być spokojne, to ofensywa spisywała się ciut gorzej. Na przestrzeni całego spotkania stworzyli sobie kilka naprawdę dobrych szans na zdobycie bramki, jednak zawsze czegoś brakowało. Na „to coś” trzeba było czekać aż do 76. minuty, dopóki Christopher Buchtmann nie przelobował bramkarza „BTSV”. Cała defensywa była kompletnie spóźniona. Cztery minuty później było już po meczu – Enver Cenk Şahin odebrał piłkę od Buchtmanna, zabawił się z dwójką obrońców i strzałem pod poprzeczkę pokonał Jasmin Fejzićia jako drugi w tym meczu.

Skrót meczu Eintracht Brunszwik – St. Pauli:

 

 

Drugim z zespołów, który triumfował na wyjeździe, było Dynamo Drezno. Już po niecałych trzech minutach gry po raz pierwszy stworzyli zagrożenie pod bramką Vitusa Eichera. 1. FC Heidenheim odpowiedziało dopiero po siedmiu minutach, gdy Kevin Kraus próbował postraszyć Marvina Schwäba głową. Nikola Dovedan w 23. minucie próbował pokonać Schwäba strzałem z dystansu. Niespełna trzy minuty później było już 1:0 dla gości: Niklas Kreuzer bezpośrednim strzałem z osiemnastu metrów pokonał Eichera. Ein Traumtor!! Tę bramkę trzeba zobaczyć, jej nie da się opisać.

Trafienie Peniela Mlapy z 54. minuty tylko dopełniło to spotkanie. Togijczyk posłał piłkę z trzydziestego pierwszego metra z prędkością 110 km/h!

Kibice gospodarzy pokazali się z gorszej strony: W osiemdziesiątej minucie kilkanaścioro „kibiców” z Osttribüne przeszło na drugą stronę barierek. Takie coś zagrażało bezpieczeństwu spotkania. W dodatku z innych stref stadionu rozbrzmiewało „Ultras raus” ( „ultrasi won”) kierowane w ich stronę. W pierwszej połowie spotkania Ultrasi wywieszali transparenty domagające się zniesienia zakazów stadionowych. Chwilę po wznowieniu gry do akcji wkroczył pokaz pirotechniki.

 

SV Sandhausen jako jedyny gospodarz uchronił na własnym boisku komplet punktów. W niedzielne popołudnie na BWT-Stadion am Hardtwald w Sandhausen miejscowe SV powstrzymało SSV Jahn Regensburg. Tim Knipping już w jedenastej minucie miał pierwszą szansę na zdobycie bramki: po rzucie rożnym piłka trafiła wprost na jego głowę, jednak potem odbiła się od poprzeczki. Chwilę potem Philipp Klingmann miał okazję.

To spotkanie ogólnie było show Lucasa Hölera, który mógł ugrać coś więcej niż Doppelpack – jednak w 36. minucie oddał (idealny) strzał z pozycji spalonej. Dopiero w drugiej części meczu udało mu się pokonać Philippa Pentke i to dwukrotnie.

Gospodarze nie byli bierni, licząc w duszy na jak najmniejszy wymiar kary – niejednokrotnie udało im się przebić w pole karne Marcela Schuhena, jednak nie byli w stanie aż tak mu zagrozić.

Pierwsza bramka padła dla gospodarzy po rzucie wolnym, wykonywanym przez Learta Paqaradę. Jeden z defensorów SSV odbił futbolówkę, która znalazła się w zasięgu Hölera – ten nie próżnując odbił ją wprost do siatki. Drugi gol to fatalna postawa Pentke i całej defensywy przyjezdnych z Ratyzbony.

 

Ligowe zmagania kończyło starcie lidera, Fortuny Düsseldorf, oraz beniaminka, MSV Duisburg w derbach. Gospodarze zaczęli szybko i skutecznie – Rouwen Hennings już w drugiej minucie pokonał Marka Flekkena strzałem głową z bliskiej odległości. Cztery minuty później było już 2:0, a to dzięki Jeanowi Zimmerowi i jego pięknemu strzałowi, który nabrał ciut innej linii lotu poprzez jednego z jego kolegów.

„Zebry” już w 12. minucie mogły zdobyć bramkę kontaktową, jednakże Raphael Wolf także popisał się świetnym refleksem i (nie tylko) sparadował strzał z jedenastki. Z powodu urazu „Wilk” musiał opuścić boisko po 62 minutach meczu.

Trzecia bramka dla „F95” (Benito Raman, 55′) odrobinę ocuciła MSV – Moritz Stoppelkamp w 57. minucie po dwójkowej akcji pokonał Wolfa, zdobywając gola honorowego dla swojej drużyny.

 

 

Ciacho kolejki

Robin Himmelmann. Nigdy nie spodziewałam się, że ciachem kolejki określę bramkarza, ale oczy i uśmiech oraz dziurki w policzkach pana Robina, tak oprócz jego wyczynów z meczu z Eintrachtem Brunszwik, skutecznie mnie przekonały.

Wahałam się nad Andražem Šporarem, no ale…

 

 

piątek 29.09, godz 18:30

  • FC Ingolstadt 3:0 SV Darmstadt

    [31′ Stefan Kutschke (k.), 61′ Sonny Kittel, 79′ Thomas Pledl]
    Artur Sobiech (Darmstadt) cały mecz na boisku.

  • 1. FC Kaiserslautern 3:0 Greuther Fürth

    [71′ 74′ 80′ Sebastian Andersson]
    brak Kacpra Przybyłko (FCK).

 

sobota 30.09, godz 13:00

  • Erzgebirge Aue 1:2 Union Berlin

    [55′ Marcel Hartel, 71′ Sebastian Polter, 73′ Sören Bertram]
    brak polskich zawodników.

  • Holstein Kiel 3:0 VfL Bochum

    [22′ Manuel Riemann (sam.), 42′ Rafael Czichos, 68′ Dominick Drexler]
    brak polskich zawodników.

  • 1. FC Nürnberg 1:2 Arminia Bielefeld

    [61′ Andraž Šporar, 79′ Mikael Ishak, 86′ Konstantin Kerschbaumer]
    brak polskich zawodników.

 

niedziela 01.10, godz 13:30

  • Eintracht Brunszwik 0:2 St. Pauli

    [76′ Christopher Buchtmann, 80′ Enver Cenk Şahin]
    Waldemar Sobota (St. Pauli) na boisku spędził 90 minut.

  • 1. FC Heidenheim 0:2 Dynamo Drezno

    [26′ Niklas Kreuzer, 53′ Peniel Mlapa
    Mathias Wittek (FCH) cały mecz na boisku.

  • SV Sandhausen 2:0 SSV Jahn Regensburg

    [67′ 84′ Lucas Höler]
    brak polskich zawodników.

 

poniedziałek 02.10, godz 20:30

  • Fortuna Düsseldorf 3:1 MSV Duisburg

    [2′ Rouwen Hennings, 6′ Jean Zimmer, 55′ Benito Raman, 57′ Moritz Stoppelkamp]
    Adam Bodzek (Fortuna) z powodu problemów żołądkowych poza kadrą zespołu.

 

 

Tabela ligowa po połowie rundy jesiennej:

Standings provided by Sofascore LiveScore

Udostępnij:

Dominika Milarska

Fanatyczka amatorskiego futbolu, w którym dosłownie wszystko może się zdarzyć. Koneser piłki nożnej, nie patrzący na bariery kibicowskie. Kibicująca reprezentacji Niemiec, sympatyzująca także z Duńczykami, Holendrami, Austriakami i Chorwatami. Odkryła Kneževicia prędzej niż Alois Schwartz.

You may also like...