Polacy na zapleczu niemieckiej Ekstraklasy – Tag 10

Ligowe rozgrywki powróciły po kilkunastodniowej przerwie reprezentacyjnej. Co działo się w ten weekend na zapleczu niemieckiej Ekstraklasy? Zapraszamy do podsumowania dziesiątej kolejki 2. Bundesligi!

 

Wyjątkowo piątek 13-go był… szczęśliwy, jeśli tak można powiedzieć. W dwóch spotkaniach aż cztery drużyny cieszyły się ze zdobyczy punktowej. Nie były to może upragnione i satysfakcjonujące trzy oczka, jednak mogło być gorzej, prawda?

1.FC Kaiserslautern po remisie 1:1 z St. Pauli zdobył szósty punkt w tych rozgrywkach. Sytuacja „Czerwonych diabłów” niestety nadal jest niezbyt ciekawa – po dziesięciu kolejkach plasują się na ostatnim miejscu z trzypunktową stratą do „bezpiecznej”, szesnastej lokaty.

St. Pauli, mimo przewagi swojego boiska, nie stwarzało wielkiego zagrożenia pod bramką Mariusa Müllera aż do 39 minuty, gdy Cenk Şahin posłał kosmiczne podanie do Samiego Allagui, który – próbując pokonać niemieckiego bramkarza – posłużył się zbyt dużą ilością siły. Gdyby strzelił z „pierwszej piłki”, to kto wie, czy ten mecz nie wyglądałby zupełnie inaczej. Przyjezdni pod bramką Robina Himmelmanna w pierwszej odsłonie meczu „buszowali” w ciągu pierwszych kilkunastu minut.

Godzina gry minęła, Hamburczycy konstruowali wówczas kolejną akcję ofensywną, Waldemar Sobota przemyślanie zagrał do Marokańczyka, który pogubił się w polu karnym, obstawionym przez defensywę „FCK”. Bezpańską futbolówkę w ostatniej chwili przechwycił Johannes Flum – powalony przez jednego z graczy „Pauli” – który posłał ją do Allaguiego. Tunezyjczyk popisał się płaskim, technicznym zagraniem i pokonał niemieckiego golkipera.

Gospodarze nie chcieli skończyć na jednej bramce, szybko przystąpili do ponownego ataku. Jednak Müller świetnie sparadował piłkę (niemalże samymi palcami) posłaną przez Matsa Dæhliego.

Odpowiedź przyszła po niecałym kwadransie oraz trzy minuty po tej świetnej szansie Norwega. Niemal całe „FCK” w polu karnym przeciwników, rzut rożny. Joel Abu Hanna posłał piłkę w kierunku tegoż tłumu, z którego wyłonił się, kryty przez Bernda Nehriga, Sebastian Andersson. Obstawa na nic się nie zdała, Szwed głową pokonał Himmelmanna.

Gospodarze po stracie bramki zaczęli się gubić, co kosztowało ich kontrataki. Jednak wynik nie uległ zmianie.

Skrót meczu St. Pauli – 1. FC Kaiserslautern:

 

 

W drugim z meczów z podziałem punktów spotkały się drużyny z Duisburga i Brunszwiku. MSV i Eintracht zdobyli po punkcie po bezbramkowym remisie.

Drużyną dominującą byli gospodarze, którym do udokumentowania przewagi zabrakło… szczęścia. Przy każdej próbie brakowało niewiele, aby pokonać Jasmina Fejzicia. To stwierdzenie nie oznacza, że „BTSV” nie mieli swoich okazji! Gustav Valsvik zapewne nadal pluje sobie w brodę, gdy nie udało mu się zbyt dobrze przechwycić piłki w polu karnym „Zebr”. Christoffer Nyman prawdopodobnie też żałuje swojej nieskuteczności.

 

Fortuna Düsserdorf „wyciągnęła” lekcje z pucharowego spotkania z Arminią Bielefeld, w hicie kolejki pokonując ich, w dodatku na SchücoArena, 2:0 po bramkach Benito Ramary i Floriana Neuhausa.

Fortuna pierwsze skrzypce grała już od samiutkiego początku – aktywny Raman już w siódmej minucie mógł przyczynić się do otwarcia wyniku. Po dobrej piłce Jeana Zimmera i jeszcze lepszym rozegraniu posłał ją w kierunku bramki, jednak futbolówka „tylko” odbiła się od słupka, nadal stwarzając niebezpieczeństwo między słupkami Stefana Ortegi. Ostatecznie akcja zakończyła się niepowodzeniem.

W międzyczasie coach „F95”, Friedhelm Funkel, żartował sobie ze sztabem szkoleniowym. On wiedział, on czuł wygraną swoich podopiecznych. On wiedział… 😉

Okazja, która w końcu przyniosła bramkę belgijskiemu napastnikowi przypadła na 35. minutę spotkania. Oliver Fink wyszarpał piłkę spod nóg przeciwnika, odegrał do Ramana, Raman szybko do Rouwena Henningsa, którego próbował ubiec przeciwnik. Jednakże ta sztuka mu się nie udała i piłka po ofiarności kolegi znalazła się z powrotem pod nogami Benito Ramany. Belg kontra dwóch rywali – to nie mogło się udać, zważając na poprzednią nieskuteczność zawodnika. Niedowiarkowie przecierali oczy ze zdziwienia, gdy piłka przelatywała pod nogami Ortegi i wpadała do siatki. W końcu! To dla 22-letniego snajpera druga bramka w tym sezonie.

Sześć minut później doszło do dość skomplikowanej sytuacji. Starcie Ortega kontra Fink, ten drugi pada na murawę po zderzeniu, a sędzia… odgwizdał pozycję spaloną! (poczułam się niemalże jak w czasie spotkania SpVgg Bayreuth – TSV Buchbach, gdzie jeden z zawodników został powalony na murawę, a sędzia kalosz stwierdził, że nie doszło do faulu, po czym nakazał wznowienie gry od bramki!)

Zmiana stron, brak zmian w decyzjach sędziów. Z racji „spalonego” Andraža Šporara nie uznano bramki kontaktowej dla „Niebieskich”. Chwilę później, po zmarnowanej okazji Henningsa, nadszedł drugi cios dla gospodarzy, którzy zaliczyli wymarzony początek sezonu – Florian Neuhaus na czternaście minut przed końcem podstawowego czasu gry zdobywa czwartą bramkę w tej kampanii.

Wygrana Fortuny w spotkaniu „na szczycie”:

 

 

Pięć dni po zmianie trenera (a także po zawieszeniu kapitana drużyny) VfL Bochum dostarcza kibicom pozytywnych odczuć – na własnym stadionie wygrywają z SV Sandhausen 2:0. „SVS” odnotowuje drugą z rzędu porażkę na wyjeździe.

Lucas Höler już w pierwszych minutach próbował (w pięknym stylu) pokonać Manuela Riemanna – jego strzał z nożyc jednak minął się z bramką. Chwilę potem odpowiedział Kevin Stöger, a finał był taki sam jak w przypadku Hölera.

„Die Unabsteigbaren” nie opuszczali połowy rywali, co wyszło im na dobre już w dwunastej minucie – po zgrabnym, trójkowym działaniu ofensywy i ładnym dośrodkowaniu w pole karne Lukas Hinterseer wykończył główką ponad przeciętną akcję podbramkową, otwierając wynik spotkania. Do końca pierwszej połowy nie było więcej możliwych szans na zmianę wyniku.

Po zmianie stron VfL przejęło całkowitą dominację nad przeciwnikiem. Na potwierdzenie tej przewagi trzeba było czekać do ostatnich dwudziestu minut, kiedy to Stöger, po zagraniu Robbiego Kruse, z okolic jedenastki ustalił wynik spotkania. Przyjezdni próbowali odpowiedzieć chociażby bramką kontaktową, z marnym skutkiem.

 

FC Ingolstadt chyba zapomniało, że mecz nie trwa (nawet niecałe) pół godziny, tylko 90 minut – po świetnie zapowiadającym się początku, szybko roztrwonili dwubramkową przewagę, ostatecznie remisując z Dynamem Drezno. Doppelpack Peniela Mlapy załatwił sprawę związaną ze zdobyciem chociażby jednego punktu przez Drezdeńczyków. Lecz spotkanie nie było do końca sprawiedliwe…

Piłka po strzale Marcela Gausa z 13 minuty wpadła do siatki dość… szczęśliwie. Chyba aura 13-go nadal unosiła się nad boiskami 2. Bundesligi 😉. Po chwili mogło być już 2:0, jednak po drobnym zamieszaniu i farcie udaremniono próbę Darío Lezcano, co nie oznaczało, że niebezpieczeństwo odeszło. „Schanzer” jeszcze w części przeciwnika przechwycili piłkę i ruszyli z kontrą. Marvin Matip odegrał do Alfredo Moralesy, który głową jako drugi pokonał Marvina Schwäbe.

Trzydziesta minuta. Niklas Kreuzer padł na murawę, Thomas Gorniak wskazał na rzut karny. Cała drużyna z Bawarii próbowała przekonać arbitra (zresztą mieli rację), że Gaus nie miał żadnego kontaktu z „faulowanym”, jednak ten nie dał się przegadać. Peniel Mlapa pewnie wykorzystał podyktowaną jedenastkę, kompletnie odwracając losy spotkania.

Kreuzer miał udział także przy drugiej bramce – dzięki jego dośrodkowaniu z rzutu rożnego Mlapa wpakował głową piłkę do siatki. Gospodarze mogli wygrać, Schwäbe popełnił ogromny błąd, jednak spojenie uchroniło przed stratą trzeciej bramki. Odpowiedzi szukał Thomas Pledl, ale piłka po jego strzale przeleciała obok bramki.

Dynamo Drezno – VfL Bochum w skrócie:

 

 

Greuther Fürth po raz drugi w tych rozgrywkach zgarnia komplet punktów, spychając „FCK” na ostatnie miejsce. Jeśli żadna z tych drużyn nie poprawi swojej formy, zwiastujemy smutny spadek o klasę niżej.

W meczu „Koniczynek” z Erzgebirge Aue padła dość skromna wygrana gospodarzy 2:1. Pierwszy śmiały atak na bramkę przeciwnika wystosowali przyjezdni, a dokładniej Sören Bertram. Jednak jego próba nie stanowiła żadnego problemu dla Saschy Burcherta, piłka znalazła się w jego dłoniach. Gospodarze natychmiastowo ruszyli z odpowiedzią, Martin Mallen wypiąstkował piłkę posłaną przez Leventa Ayçiçeka.

Maximilian Wittek (prosimy nie kojarzyć z Mathiasem Wittkiem z 1. FC Heidenheim) w 27. minucie zbyt wysoko posłał dośrodkowanie z rzutu wolnego. Niektórzy gracze FIFY pewnie by to trafili 😉.

Erzgebirge grało długie piłki, próbując oddalić rywali ze swojej części boiska, jednocześnie starając się przejąc dominację nad przeciwnikiem będącym w słabej formie. Bertram z powodu kontuzji (oberwało mu się z kolana w twarz) już w 33. minucie musiał opuścić murawę. Życzymy szybkiego powrotu do gry!

Khaled Narey w czterdziestej minucie przyjął piłkę po długim Roberto Hilberta. Stoczył bój z kryjącym go defensorem, drugiego ograł, przy strzale posyłając piłkę między jego nogami. Trzecią i ostatnią „stacją” przed bramką był sam golkiper, któremu futbolówka przeleciała tuż obok rąk. 1:0 dla Fürth!

Podopieczni Damira Buricia nie chcieli poprzestać na trafieniu Nareya, lecz kolejne podejścia pod bramkę „Fiołków” kończyły się wznawianiem gry przez Mannela, ewentualnie niepodyktowanym karnym za drobną symulkę.

Bramka wyrównująca padła dość szczęśliwie, spory udział przy niej miał Burchert. Pierw ledwie wypiąstkował po strzale Mario Kvesicia, rolę zbierającego przyjął Albert Bunjaku, który dosłownie z kilkudziesięciu centymetrów, przy pomocy bramkarza, wpakował piłkę do siatki. Trafienie dało kopa gościom, którzy poszli za ciosem i próbowali ponownie pokonać bramkarza Fürth, jednak jego interwencja tym razem była pewniejsza.

Bramka Daniela Steiningera to także łut szczęścia w pięknym, wolejowym stylu – przeciwnicy uznanie jej uważali za coś niezgodnego, jednak piłka całym obwodem przekroczyła linię bramkową.

 

Czwartą porażkę na swoim boisku odnotowuje SSV Jahn Regensburg. Tym razem punkty z Ratyzbony zabrali ze sobą piłkarze ze stolicy. Dzięki tej wygranej Union Berlin powrócił do stawki drużyn liczących się w kwestii awansu.

W dziewiętnastej minucie gospodarzom nadarzyła się wręcz idealna okazja do otwarcia wyniku spotkania – Marco Grüttner pada na murawę w polu karnym po „dwustronnym ataku” ze strony Berlińczyków. Benedikt Kempkes podyktował rzut karny, który wykonywał Andreas Geipl. Jakob Busk wywęszył zamiary Niemca i pewnie obronił jedenastkę. Drugie podejście po dobitce i wybiciu piłki na aut nie przyniosło „Jahnelf” żadnej korzyści, wręcz przeciwnie.

Szóste trafienie Sebastiana Poltera przyszło z kontrataku zapoczątkowanego przez Marcela Hartela tuż po zmarnowanym karnym. 21-latek odegrał piłkę do pędzącego na skrzydle (oraz niekrytego) Simona Hedlunda poszukując bardziej dogodnej pozycji w polu karnym. Piłka zwrotna do Hartela nie była jednak odpowiednio przyjęta, ale za jego plecami był Polter, który z pięciu metrów pokonał Philippa Pentke.

W 47. mogło dojść do kuriozalnej sytuacji i drugiego karnego dla gospodarzy, jednak po obejrzeniu powtórek zauważono słuszność w decyzji arbitra głównego – Christopher Trimmel nie faulował Joshuy Meesa, celował w piłkę.

Hartel wypracował także drugą sytuację bramkową, jednak początkowo nie Akakiemu Gogii, tylko Polterowi. Gdy strzał napastnika Unionu został powstrzymany, piłkę zebrał Hartel, odegrał do Gogii, który się nie pomylił i płaskim strzałem zdobył drugą bramkę w tym meczu dla swojego zespołu.

Jahn Regensburg walczył do końca i brakowało naprawdę niewiele, aby zdobyć chociażby bramkę na 1:2. Jednak Mees trafił tylko w słupek.

 

Bezkonkurencyjnie najwięcej i najciekawiej działo się w Heidenheim, gdzie bramki padały w rekordowych ilościach. Po ostatnim gwizdku z triumfu cieszył się Holstein Kiel, który zostawił na pokonanym polu miejscowe 1. Fussballclub. Kilończycy są w topowej formie i do liderującej Fortuny Düsseldorf tracą jedynie trzy punkty. Po dziesięciu kolejkach beniaminek ma najwięcej strzelonych bramek oraz najlepszy bilans bramkowy.

Strzelanych bramek i wszystkich okazji na ich zdobycie nie da się opisać, je trzeba po prostu zobaczyć. Bramka Marca Schnatterera bezsprzecznie zasługuje na miano gola kolejki (nie umniejszając każdej bramce, jakie w tym meczu zdobyli zawodnicy „FCH”). O tytuł najlepszego trafienia po dziesięciu kolejkach… Znajdzie się dogodna konkurencja 😉.

Mathias Wittek podczas jednej z akcji Marvina Duckscha za bardzo nagiął zasady „fair-play” za co zasłużenie musiał przedwcześnie (już w 42. minucie) opuścić boisko. Kilkanaście sekund później po rzucie karnym za faul Wittka Ducksch strzelił swoją drugą z trzech bramek w tym spotkaniu.

Nie można odmówić obu zespołom, szczególnie gospodarzom, woli walki o komplet punktów. Jednakże zwycięzca może być tylko jeden. Beniaminek swoją postawą szokuje niejednego eksperta i fana futbolu. Skrót do spotkania poniżej, to trzeba zobaczyć, nie wyobrazić lub wyczytać!

Spektakularna wygrana Holstein Kiel w Heidenheim:

 

 

TAKIEGO obrotu spraw, jaki dział się w ostatnim spotkaniu kolejki, to nikt się nie spodziewał. Zawodnicy 1. FC Nürnberg chyba w niedzielę obserwowali poczynania ligowego beniaminka i, co tu kryć, pozazdrościli im wyjazdowego wyniku 😉. Po dziewięćdziesięciu minutach na tablicy widniał 3:4 dla SV Darmstadt goszczących Frankończyków. Dla gospodarzy był to czwarty mecz z rzędu bez zwycięstwa (dwa remisy, dwie porażki).

Yannick Stark szybko – bowiem już w szóstej minucie – wyprowadził swoją drużyną na prowadzenie, jednocześnie potwierdzając, że „do trzech razy sztuka”. Próba z rzutu rożnego została sparadowana, drugie podejście (gdy piłka ponownie trafiła do wykonującego korner Tobiasa Kempe i ten znów dośrodkował w pole karne) tak samo. Za trzecim razem piłkę przechwycił Aytaç Sulu, rozegrał szybkie podanie z Kevinem Großkreutzem, po czym huknął na głowę Patricka Banggaarda. Piłkę odbił wprost pod nogi Starka, który mocnym strzałem (w pakiecie z kozłem), wbił piłkę do siatki bezradnie obserwującego piłkę Thorstena Kirschbauma.

Szesnaście minut później reprezentant Niemiec do lat 21, Cedric Teuchert, przy wsparciu Banggaarda, doprowadził do remisu. Młody napastnik świetnie przelobował golkipera „Lilii”, zachowując się jak rasowy snajper. Pierwsza odsłona spotkania kończyła się remisem.

Defensywa SV usilnie próbowała wmówić Bibianie Steinhaus, że Mikael Ishak w 51. minucie był na pozycji spalonej (notabene nie był, a nawet jeśli, to był naprawdę minimalny ofsajd), nie robiąc nic, aby go powstrzymać. Szwedzki piłkarz płaskim strzałem z kilku metrów po raz siódmy w tych rozgrywkach pokonał golkipera przeciwnika.

Na zegarze 58. minuta spotkania, Eduard Löwen posłał długą piłkę w stronę Teucherta, dla którego kryjący przeciwnik nie stanowił problemu. Golkiper już prawie miał piłkę po jego strzale… No właśnie, prawie. Futbolówka wyślizgnęła mu się z rąk i takim o to sposobem 20-latek zdobył swojego pierwszego Doppelpacka w 2. Bundeslidze.

W 72. minucie Felix Platte strzałem między defensywę „der Clubu” dał nadzieję swoim kolegom na dość korzystny wynik na swoim terenie. Cóż, niecałe dwie minuty później ta nadzieja zgasła, gdy Tim Leibold dołożył swoją „cegiełkę” do wyniku. Obrońcy znów pozostawili Joëla Malla zdanego na siebie.

Trzy minuty przed końcem podstawowego czasu gry Löwen sprezentował (całkiem przypadkiem!) arcyważną bramkę dla rywali. Przy okazji piłka bardzo nieprzyjemnie go potraktowała 🙊. To trafienie jednak nie sprawiło, że jego zespół stracił punkty i „FCN” do Norymbergi powrócili z kompletem oczek.

Goleada w Darmstadt:

 

 

 

Ciacho kolejki

Po naprawdę długich namysłach mianem ciacha 10. kolejki okrasiłyśmy Alfredo Moralesa z FC Ingolstadt, chociaż Daniel Steininger z Greuther Fürth stanowił dla niego nie lada konkurencję.

 

 

piątek 13.10, godz 18:30

  • MSV Duisburg 0:0 Eintracht Brunszwik

    brak polskich zawodników.

  • St. Pauli 1:1 1. FC Kaiserslautern

    [63′ Sami Allagui, 77′ Sebastian Andersson]
    Waldemar Sobota (St. Pauli) rozegrał 64 minuty. Kacper Przybyłko nieprzerwanie niedostępny dla szkoleniowca „FCK”.

 

sobota 14.10, godz 13:00

  • Arminia Bielefeld 0:2 Fortuna Düsseldorf

    [35′ Benito Raman, 76′ Florian Neuhaus]
    Adam Bodzek (Fortuna) kuruje się po problemach żołądkowych.

  • VfL Bochum 2:0 SV Sandhausen

    [12′ Lukas Hinterseer, 72′ Kevin Stöger]
    brak polskich zawodników.

  • Dynamo Drezno 2:2 FC Ingolstadt

    [13′ Marcel Gaus, 23′ Alfredo Morales, 30′ (k.) 49′ Peniel Mlapa]
    brak polskich zawodników.

 

niedziela 15.10, godz 13:30

  • Greuther Fürth 2:1 Erzgebirge Aue

    [40′ Khaled Narey, 71′ Albert Bunjaku, 87′ Daniel Steininger]
    brak polskich zawodników.

  • 1. FC Heidenheim 3:5 Holstein Kiel

    [9′ 52′ Marc Schnatterer, 40′ 43′ (k.) 83′ Marvin Ducksch, 48′ Marnon Busch, 53′ Dominick Drexler, 81′ David Kinsombi]
    Mathias Wittek (FCH) z powodu bezpośredniej czerwonej kartki mecz zakończył już w 42. minucie.

  • SSV Jahn Regensburg 0:2 Union Berlin

    [20′ Sebastian Polter, 57′ Akaki Gogia]
    brak polskich zawodników.

 

poniedziałek 16.10, godz 20:30

  • SV Darmstadt 3:4 1. FC Nürnberg

    [6′ Yannick Stark, 23′ 58′ Cedric Teuchert, 51′ Mikael Ishak, 72′ Felix Platte, 74′ Tim Leibold, 87′ Eduard Löwen (sam.)]
    Artur Sobiech (Darmstadt) na boisku pojawił się w 63. minucie.

 

Tabela po 10 kolejkach:

Tabela dostarczona przez Sofascore wyniki na żywo

Udostępnij:

Dominika Milarska

Fanatyczka amatorskiego futbolu, w którym dosłownie wszystko może się zdarzyć. Koneser piłki nożnej, nie patrzący na bariery kibicowskie. Kibicująca reprezentacji Niemiec, sympatyzująca także z Duńczykami, Holendrami, Austriakami i Chorwatami. Odkryła Kneževicia prędzej niż Alois Schwartz.

You may also like...