Polacy na zapleczu niemieckiej Ekstraklasy – Tag 11

Kolejna kolejka zmagań 2. Bundesligi już za nami. Sprawdźcie, co tym razem działo się na niemieckich boiskach.

 

Skromne, ale są! Fortuna Düsseldorf kolejny mecz z rzędu kończy z triumfem i pełnym kompletem punktów. Tym razem ofiarą podopiecznych Friedhelma Funkela padła drużyna SV Darmstadt. Na tablicy wyników po ostatnim gwizdku widniał wynik 1:0. Emir Kujović po rzucie rożnym wykonywanym przez Takashiego Usami (oraz przy asyście Olivera Finka) zapewnił ten rezultat już po osiemdziesięciu pięciu sekundach. Japończyk mógł podwyższyć wynik, jednak trafił tylko w słupek.

Świetna dyspozycja Raphaela Wolfa każdorazowo powstrzymywała działania piłkarzy „Lilii” pod bramką „Wilka”, tak oprócz okazji zmarnowanych przez najzwyklejszy brak skuteczności. Defensywa gospodarzy nie rozegrała dobrej partii, popełniała masę błędów. Kto wie, jak to wszystko by wyglądało, gdyby zastępujący Michaela Rensinga golkiper nie był tak dobrej formie.

Tuż po wybiciu trzydziestej minuty meczu arbiter główny podjął decyzję, która u niektórych wywołuje negatywne odczucia – Kaan Ayhan pociągnął za ramię Jana Rosenthala zmierzającego ku bramce. Pomocnik przy pierwszym kontakcie z Wolfem padł na murawę, a zawodnicy Torstena Fringsa ruszyli na „bój” z arbitrem, domagając się jedenastki, która w mniemaniu większości nie powinna mieć miejsca.

W tym spotkaniu można mówić o dużym szczęściu, stojącym po obu stronach – obie drużyny tworzyły dogodne szanse na zdobywanie bramek, jednak między słupkami stali dwaj bramkarze pilnie strzegący swojego rewiru.

 

1.FC Heidenheim po raz kolejny w tych rozgrywkach uznał wyższość przeciwnika – tym razem polegli na wyjeździe z FC Ingolstadt 3:0.

Pierwsza poważna sytuacja podbramkowa dla gospodarzy nadeszła w dwunastej minucie. Sonny Kittel dośrodkował piłkę z rzutu rożnego, Kevin Kraus wybił ją wprost pod nogi Christiana Träscha, który bez zastanowienia strzelił… wprost w golkipera przeciwnika. Druga próba Träscha, tym razem z 43. minuty, miała ten sam finał co pierwszy strzał.

Pierwsza bramka wpadła na chwilę przed końcem pierwszej połowy. Kittel dośrodkował z rzutu wolnego, do piłki wyszedł obstawiany Hauke Wahl. Ta obstawa na nic się nie zdała, bowiem defensorowi udało się pokonać Kevina Müllera. Na powtórkach można doszukać się minimalnego spalonego.

Maximilian Thiel wyprowadził jedyną groźną szansę dla „FCH”, piłka po jego strzale wylądowała jednak po drugiej stronie bramki.

70 minuta, rzut wolny dla „Schanzer”, egzekutor: Sonny Kittel. Kilka kroków od piłki. Gest oznaczający gotowość do wykonywania stałego fragmentu gry. Przymierzenie i strzał, który nie miał wpaść do bramki, a wpadł. Pomocnik najpewniej miał w planach tylko dośrodkować, aczkolwiek siła strzału była zbyt wielka. Futbolówka odbiła się od murawy i po koźle wpadła do siatki.

Osiem minut po zdobyciu drugiej bramki doszło do kolejnej dość kontrowersyjnej sytuacji – Kittel padł na boisku, niby po starciu z Marnonem Buschem. Kontakt był, ale naprawdę minimalny, nieprowadzący do żadnego starcia zawodników. Mimo to sędzia główny nie zawahał się i podyktował jedenastkę, którą wykonać miał Stefan Kutschke. Tym sposobem napastnik zdobył swoją drugą bramkę w tym sezonie. Fun fact: Hauke Wahl (obrońca) ma na koncie więcej bramek (3) od Kutschke (2).

Ingolstadt jako kolejny wbija gwóźdź do trumny 1. FC Heidenheim:

 

 

Sobotnie zmagania rozpoczynamy od skromnej wygranej Eintrachtu Brunszwik nad VfL Bochum. Piłkarze Torstena Lieberknechta triumfowali 1:0 po golu Özkana Yıldırıma z 7. minuty. „BTSV” już w pierwszej minucie musieli dokonać zmiany z powodu urazu Jasmina Fejzicia, a to nie był początek strat. Na jego miejscu pojawił się rezerwowy golkiper, Marcel Engelhardt, dla którego był to debiut w 2. Bundeslidze. Serdecznie gratulujemy Marcelowi, a Jasminowi życzymy szybkiego powrotu do zdrowia!

Powracający do kadry po zawieszeniu Maximilian Sauer w największym stopniu przyczynił się do jedynego trafienia dla swojej drużyny. Pierw przechwycił piłkę spod nóg przeciwnika i po szybkim odegraniu przebiegł niemal całą połowę „die Unabsteigbaren”. Następnie zagrał w tempo do Yıldırıma, który strzałem z pierwszej piłki pokonał Manuela Riemanna, strzelając w kierunku dalszego słupka. Było to pierwsze trafienie 24-letniego piłkarza.

Spotkanie było bardzo wyrównane, goście chcieli wywieźć z Brunszwiku korzystny dla siebie wynik, jednak ostatecznie zabrakło skuteczności. Chwilę po utracie bramki mieli dogodną okazję (oraz jej poprawkę): Stefano Celozzi uderzył z rzutu wolnego, ale jego strzał powstrzymał mur. Chwilę później wywalczył piłkę dla Robbiego Kruse, który dośrodkował Lukasowi Hinterseerowi. Akcja napastnika skończyła się na Engelhardtrze, który bezproblemowo złapał piłkę.

Chwilę po zmianie stron trener Eintrachtu doznał kolejnego ciosu – po starciu z Kruse murawę na noszach opuszczał Joseph Baffo. Kolejny zawodnik Lieberknechta wypadł na dłuższy czas.

 

Holstein Kiel kontynuuje zwycięską passę, tym razem pozostawiając z niczym gości z Bielefeld. „Bociany” pokonały „Niebieskich” 2:1. Pierwsze trzydzieści minut nie obfitowało w podbramkowe emocje, akcja działa się głównie w środkowej części boiska. Napastnicy gości dopiero po tym czasie po raz pierwszy zagrozili pod bramką Kennetha Kronholma. Cztery minuty później odpowiedzieli gospodarze, dokładniej Marvin Ducksch. Finał sytuacji podbramkowej był identyczny, jak w przypadku strzału Konstantina Kerschbaumera – piłka przeleciała ponad bramką.

Przed pierwszą bramką dla Kilończyków trzeba było poszczycić się brakiem skuteczności w pięknym stylu (m. in. dośrodkowanie z rzutu wolnego Duckscha, czy dobra setka zmarnowana przez Dominicka Drexlera).

W drugiej połowie goście próbowali przejąć kontrolę nad rywalem i poszturmować trochę nad bramką Kronholma, jednak kończyło się to niecelnymi strzałami, często mijającymi się ze światłem bramki.

Pierwsza bramka dla „Bocianów” to czysty błąd w rozegraniu piłki. Złe przejęcie jej po wrzucie z autu spowodowało kontrę. Strzał, jaki wykonał Ducksch był ciężki do wybronienia ze względu na to, ze piłka odbiła się od murawy.

Trzy minuty później nastąpiła powtórka z rozrywki – kolejna strata, tym razem w dodatku na połowie przeciwnika. Kingsley Schindler przechwycił piłkę i zagrał długie podanie do Duckscha. Ten, będąc obstawianym przez trójkę defensorów, zdołał odegrać futbolówkę do wprowadzonego kilka minut wcześniej Stevena Lewerenza, któremu nie zostało nic innego, jak pokonać Stefana Ortegę.

Na odpowiedź ze strony Bielefeldczyków trzeba było czekać niemalże do końca. W dodatku ta odpowiedź nie była do końca z ich strony… Rafael Czichos próbując oddalić zagrożenie, sam je spowodował, zmniejszając rezultat zwycięstwa swojej drużyny do 2:1.

Rozpędzeni Kilończycy pokonują Arminię Bielefeld:

 

 

Greuther Fürth nie sprawiało większych problemów Unionowi Berlin. Po ostatnim gwizdku na tablicy widniało 3:1 dla gospodarzy. Do siatki trafiali: Peter Kurzweg (3′), 41′ Akaki Gogia (41′) i Simon Hedlund (76′). Maximillian Wittek w 57. minucie zdobył bramkę kontaktowo-honorową dla „Kleeblätter”.

Kurzweg swoją pierwszą bramkę w tym sezonie śmiało może określić mianem „perełki”. Przechwycił piłkę spod nóg rywala i po akcji Hartel- Gogia odzyskał ją, po czym z bliskiej odległości pokonał Saschę Burcherta. Koledzy nie dali się biedakowi pocieszyć w samotności  😉.

Pierwsze trafienie Kurzwega w tych rozgrywkach 2. Bundesligi:

Pierwszą „dobrą” szansę przyjezdni z Fürth mieli dopiero po pół godzinie gry, aczkolwiek za zbytnio nie zagroziła ona bramkarzowi Unionu, Jakobowi Busk.

Chwilę przed końcem pierwszej odsłony meczu Akaki Gogia popisał się świetnym, technicznym strzałem z okolic osiemnastego metra, które przyniosło mu drugą bramkę w tym sezonie, oraz gola podwyższającego rezultat spotkania.

Co trafienie to coraz lepsze! Kilkanaście minut po zmianie stron Maximilian Wittek oddał strzał z blisko 30 metra, który przeleciał przez defensywę Berlińczyków i porządnie zaskoczył duńskiego bramkarza. To trafienie dodało pewności będącej w fatalnej formie drużynie, jednak nie wystarczyło, aby odwrócić losy spotkania.

Gospodarze szybko chcieli zwiększyć przewagę, jednak aż do 76. minuty próby kończyły się fiaskiem. Wówczas to Simon Hedlund ustanowił wynik spotkania zdobywając „angielkę” po strzale z ostrego kąta.

 

SSV Jahn Regensburg miał nadzieję, że gra w przewadze przyniesie im coś dobrego, jednak finalnie skończyło się jak zawsze – bez punktów. Z Aue do Ratyzbony wrócili z 0:1 w plecy, mimo lepszej gry niż Erzgebirge.

Już w dwunastej minucie mieli pierwszą dogodną sytuację: Joshua Mees po dośrodkowaniu Sebastiana Stolze minimalnie przestrzelił. Chwilę później bramkarz Erzgebirge, Martin Mannel, wraz z jednym z defensorów chyba chciał się „zabawić” z ofensywą „Jahnelf” i gdyby nie ogromne szczęście, ta zabawa mogłaby się zakończyć utratą bramki.

Od dwudziestej minuty „Fiołki” grały w dziesiątkę z powodu wręcz idiotycznego i dziecinnego zachowania Dimitrija Nazarova. Azerbejdżanin chcąc wykonać wyrzut z autu celowo cisnął piłką w jednego z graczy SSV, którzy czaili się na jej przechwyt. Arbiter główny bez zawahania wyciągnął czerwony kartonik, a schodzący Nazarov odepchnął członka sztabu trenerskiego, który chciał go uspokoić. Za tę akcję został zawieszony na trzy mecze oraz ukarany karą pieniężną (trzy tysiące euro).

29. minuta przyniosła kolejną dobrą okazję dla przyjezdnych, jednak strzał Marco Grüttnera skutecznie sparadował Mannel. Niestety, każda kolejna próba Ratyzbończyków kończyła się fiaskiem. Erzgebirge nie miało zbyt wielu okazji, jednak, jak się mówi, „nie liczy się ilość, a jakość”. Dennis Kempe w 67. minucie odebrał piłkę Stolzemu i po krótkim sprincie przekazał ją Mario Kvesiciowi. Bośniak oddał strzał z osiemnastego metra, defensywa nie dała rady, a bezradny golkiper SSV odprowadził wzrokiem piłkę do siatki.

 

Beniaminek okazał się zbyt trudnym rywalem dla 1. FC Kaiserslautern. Na Fritz-Walter-Stadion triumfował MSV Duisburg, który do domu wrócił z kompletem punktów po skromnym 1:0.

Gerrit Nauber już w pierwszych minutach skutecznie udaremnił próbę podania piłki Sebastianowi Anderssonowi. Kilka minut później akcja działa się już po drugiej stronie. Martinowi Stoppelkampowi zabrakło naprawdę niewiele, niepewna interwencja Mariusa Müllera (stopą) uratowała „Czerwone diabły” od straty bramki. Później udało mu się mieć także dobre parady. Gdyby nie on, spotkanie skończyłoby się jeszcze gorszym wynikiem dla ostatniej drużyny w tabeli.

Golkiper „FCK” dwoił się i troił, za co w dodatku niezasłużenie otrzymał żółty kartonik i musiał mierzyć się z Stoppelkampem, który wykonywał podyktowaną przez sędziego jedenastkę. Nie musiał się za zbytnio wysilać, ponieważ piłka poleciała nad bramką.

Nietrafiony karny dał takiego „kopa” graczom „Zebr”, aby w inny sposób szukać goli. Odpowiedzi nie znaleźli, za to musieli się bronić przed szturmującym rywalem – Philippowi Mwene zabrakło naprawdę niewiele, aby zdobyć gola.

Gospodarze próbowali, jednak ich sytuacje podbramkowe nie stwarzały zbyt wielkiego zagrożenia dla Marka Flekkena. Ostatecznie to Müller musiał wyciągnąć piłkę z siatki po główce Dustina Bomheuera z 67. minuty.

 

1. FC Nürnberg niemalże do końca trzymało w niepewności, czy uda się zagarnąć pełną pulę punktów, czy nie. Ostatecznie dzięki Cedricowi Teuchertowi ta sztuka im się udała. Przy rekordowej publice padł wynik 2:1.

Mikael Ishak już w 7 minucie wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Szwed bryluje swój osobisty rekord – jest to szósty z rzędu mecz z bramką. Goście cztery minuty później próbowali odpowiedzieć, co ostatecznie nie przyniosło oczekiwanego skutku – Thorsten Kirschbaum wznawiał grę od swojej bramki. Podobnie było w 19. minucie, gdy Manuel Konrad próbował strzału z dystansu. „Der Club” w pierwszej części nie stworzył sobie zbyt wielu okazji podbramkowych, w przeciwieństwie do przeciwnika. A gdy już się to stało, od trafienia dzielił ich tylko bramkarz.

Początek drugiej połowy był czymś na kształt „dialogu” między obiema drużynami – gdy pierwsza miała coś do powiedzenia, za chwilę słychać było działalność drugiej. Do 69. minuty nie przynosiło to niczego dobrego.

Peniel Mlapa wyrównał po rzucie karnym podyktowanym po „faulu” Timo Leibolda na Erichu Berko. Decyzję arbitra, czy faktycznie było to przewinienie podlegające pod faul, wolimy przemilczeć.

Przy bramce na 2:1 fatalną postawę wykazała cała ofensywa Dynama. Nikt nie krył Teucherta oraz biegnącego tuż obok niego Ishaka, wszyscy skupili się na tym, jakoby Haris Duljević poważnie ucierpiał przy stracie piłki. „FCN” również tę kolejkę zakończył na trzeciej lokacie.

Skrót meczu 1. FC Nürnberg – Dynamo Drezno:

 

 

Jedenastą serię zmagań kończyliśmy w Sandhausen, gdzie miejscowe Sportverein podejmowało gości z Hamburga. Spotkanie zakończyło się remisem 1:1 po bramkach Manuela Stieflera (81′), oaz odpowiedzi wprowadzonego w 58. minucie Jana-Marca Schneidera (90′). Na przestrzeni całego spotkania lepszą ekipą byli goście, mimo tego, że tę przewagę częściowo potwierdzili niemalże w ostatniej chwili spotkania.

Jako pierwsi pod bramką rywala chcieli wykazać się gospodarze, jednakże strzał Juliana-Maurica Derstrofa zatrzymał się na Lasse Sobiechu, a dokładniej na jego ramieniu. Arbiter podjął słuszną decyzję, nie dyktując za to rzutu karnego.

Pierwszą klarowną okazję dla przyjezdnych przygotował Waldemar Sobota. Polak zagrał długą piłkę z niemalże połowy boiska. Podanie trafiło do Samiego Allaguiego, który główką podał do nadbiegającego Christophera Buchtmanna. Defensywa „SVS” była jednak czujna i udaremniła działania ofensywy Hamburczyków.

Każda kolejna próba po obu stronach kończyła się fiaskiem. I tak niemalże przez całe spotkanie…

Manuel Stiefler w 80. minucie znalazł się pod polem karnym. Później odnalazła go piłka, strzelił i trafił do siatki Robina Himmelmanna. Odpowiedź padła po dziesięciu minutach: Allagui dzielnie przebrnął przez dwójkę defensorów i podał do wolnego Schneidera, który wbił piłkę do siatki z pięciu metrów.

Obie drużyny po 11 kolejkach mają po 18 punktów i zajmują piątą (SVS) oraz szóstą (FCSP) lokatę.

 

Ciacho kolejki

Cedric Teuchert. Reprezentant Niemiec do lat 21 już w minionej kolejce błysnął, zdobywając Doppelpacka, jednakże jego rywale ostatecznie go wygryźli. Aczkolwiek teraz nadeszła jego chwila!

Oh Derbysieger FCN! 🔴⚫️ #derbysieger

Post udostępniony przez Cedric Teuchert (@cedi_teuchert36)

 

piątek 20.10, godz 18:30

  • Fortuna Düsseldorf 1:0 SV Darmstadt

    [2′ Emir Kujović]
    Występ Adama Bodzka do samego końca stał pod znakiem zapytania. Pomocnika ostatecznie zabrakło w kadrze Fortuny. Artur Sobiech (Darmstadt) cały mecz przesiedział na ławce rezerwowych.

  • FC Ingolstadt 3:0 1. FC Heidenheim

    [45′ Hauke Wahl, 70′ Sonny Kittel, 79′ Stefan Kutschke (k.)]
    Mathiasa Wittka (FCH) zabrakło z powodu zawieszenia za czerwoną kartkę.

 

sobota 21.10, godz 13:00

  • Eintracht Brunszwik 1:0 VfL Bochum

    [7′ Özkan Yıldırım]
    brak polskich zawodników.

  • Holstein Kiel 2:1 Arminia Bielefeld

    [65′ Marvin Ducksch, 68′ Steven Lewerenz, 85′ Rafael Czichos (sam.)]
    brak polskich zawodników.

  • Union Berlin 3:1 Greuther Fürth

    [3′ Peter Kurzweg, 41′ Akaki Gogia, 57′ Maximilian Wittek, 76′ Simon Hedlund]
    brak polskich zawodników.

 

niedziela 22.10, godz 13:30

  • Erzgebirge Aue 1:0 SSV Jahn Regensburg

    [59′ Mario Kvesić]
    brak polskich zawodników.

  • 1. FC Kaiserslautern 0:1 MSV Duisburg

    [67′ Dustin Bomheuer]
    Ciągła absencja Kacpra Przybyłko (FCK).

  • 1. FC Nürnberg 2:1 Dynamo Drezno

    [7′ Mikael Ishak, 69′ Peniel Mlapa (k.) 82′ Cedric Teuchert]
    brak polskich zawodników.

 

poniedziałek 23.10, godz 20:30

  • SV Sandhausen 1:1 St. Pauli

    [81′ Manuel Stiefler,90′ Jan-Marc Schneider]
    Całe spotkanie Waldemara Soboty (St. Pauli).

 

Tabela dostarczona przez Sofascore wyniki na żywo

Udostępnij:

Dominika Milarska

Fanatyczka amatorskiego futbolu, w którym dosłownie wszystko może się zdarzyć. Koneser piłki nożnej, nie patrzący na bariery kibicowskie. Kibicująca reprezentacji Niemiec, sympatyzująca także z Duńczykami, Holendrami, Austriakami i Chorwatami. Odkryła Kneževicia prędzej niż Alois Schwartz.

You may also like...