Polacy na zapleczu niemieckiej Ekstraklasy – Tag 13

Ostatnia kolejka przed ostatnią przerwą reprezentacyjną w roku 2017 już za nami. Co się działo w 13. partii rozgrywek 2. Bundesligi? Sprawdźcie już teraz!

 

MSV Duisburg kontynuuje swoją passę na wyjazdach. Drużyna prowadzona przez Ilię Grueva powrócili do domu po dość fartownej wygranej w Sandhausen 1:0. Moritz Stoppelkamp wykorzystał już pierwszą podbramkową szansę, jako jedyny pokonując golkipera przeciwników nie tylko w tym spotkaniu, ale ogólnie w piątkowych meczach. Aczkolwiek po kolei.

Stoppelkamp znalazł się w odpowiednim miejscu i w odpowiednim czasie, gdy defensywa próbowała udaremnić niebezpieczne działania ofensywy przyjezdnych. Przechwycił lecącą futbolówkę, po czym pokonał Marcela Schuhena.

Szybkie wyjście na prowadzenie rozbudziło „Zebry”, które przez większość spotkania dominowały zespół przeciwny. Akcje podbramkowe nie przyniosły jednak zmiany wyniku, także po drugiej stronie, gdzie „SVS” szukali odpowiedzi już po chwili od straty bramki, aczkolwiek każda okazja kończyła się paradą bramkarza, bądź też niecelną próbą.

 

1. FC Kaiserslautern po trzynastu kolejkach ma 7 punktów. Siódme oczko zdobył w pojedynku z VfL Bochum, gdzie padł bezbramkowy remis. Piłkarze z Bochum drugi raz z rzędu zakończyli mecz tym wynikiem – w poprzedniej kolejce wyrwali punkt ligowemu liderowi, Fortunie Düsseldorf.

Gospodarze rozgrywali jedną z lepszych partii, czego nie byli w stanie potwierdzić, zdobywając tak bardzo potrzebne bramki. Najlepszą szansę miał młodziutki zmiennik „FCK”, Nicklas Shipnoski, w 58. minucie, jednak trafił tylko w poprzeczkę.

Piłkarze z Bochum w spotkaniu w Kaiserslautern musieli radzić sobie bez zawieszonego po żółtej-czerwonej kartce Lukasa Hinterseera, oraz Kevina Stögera, którego Sportowy Sąd Arbitrażowy zawiesił na dwa mecze.

Z bardzo dobrej strony (zresztą nie pierwszy raz) pokazał się obecny bramkarz „Czerwonych diabłów”, Marius Müller. Gdy obrońcy zawodzili, ten za każdym razem, gdy była taka potrzeba – bowiem nie każdy strzał padał w stronę bramki – był w stanie powstrzymać szturmujących jego bramkę piłkarzy „die Unabsteigbaren”.

 

SV Darmstadt od sześciu spotkań pozostawał bez zwycięstwa (trzy remisy, trzy porażki), a tę statystykę w sobotnie popołudnie poprawił remis w Brunszwiku, mimo tego, iż niemalże do samego końca prowadził. Patrick Schönfeld doprowadził do szczęśliwego wyrównania w drugiej minucie doliczonego czasu, gdy Joël Mall paradując piłkę wybił ją wprost pod nogi napastnika.

Aytaç Sulu już w ósmej minucie nieszczęśliwie wyprowadził rywali na prowadzenie, zdobywając samobójczą bramkę. Do remisu po dwudziestu dwóch minutach doprowadził Marvin Mehlem po świetnym dośrodkowaniu Kevina Großkreutza. Wcześniej próbował m. in. Yannick Stark, aczkolwiek jego strzał nie stanowił żadnego problemu dla Jasmina Fejzicia.

Goście spisywali się o wiele lepiej w drugiej odsłonie meczu, co pokazał chociażby Wilson Kamavuaka, który strzałem głową wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Lepsza dyspozycja nie imała się jednak do szczęścia, jakie spotkało „Żółto-niebieskich” niemalże w ostatnich sekundach meczu.

Szczęśliwy remis w Brunszwiku:

 

 

W niezbyt ciekawej sytuacji znajduje się także SpVgg Greuther Fürth, które wyprzedza tylko i wyłącznie 1. FC Kaiserslautern. W sobotę w Ratyzbonie ulegli miejscowemu SSV Jahn 2:3, dwukrotne doprowadzanie do remisu na nic się nie zdało.

Obie drużyny od samego początku aktywnie działały pod bramkami przeciwników z chęcią przejęcia dominacji nad drugimi. Defensywa po obu stronach spisywała się bardzo dobrze, skutecznie powstrzymując przeciwników.

Dopiero dwudziesta minuta przyniosła oczekiwane cele, czyli bramkę. Sargis Adamyan po raz pierwszy pokonał Saschę Burcherta główką po rzucie rożnym wykonywanym przez Marvina Knolla. Odpowiedź padła po niecałym kwadransie, także po dośrodkowaniu z narożnika boiska. Tolcay Ciğerci wypatrzył w polu karnym Richárda Magyara, który z bliskiej odległości wpakował piłkę do siatki. Adamyan po raz drugi uderzył w 44. minucie, nie dając żadnych szans Burchertowi.

Chwilę po zmianie stron nadszedł „cios” dla gospodarzy – Manuel Torres świetnie obsłużył Marco Caligiuriego, który z okolic jedenastego metra pokonał Philippa Pentke. Po raz drugi w tym meczu uderzał także Magyar, jednakże nie w tę bramkę, w którą powinien – w 68. minucie Szwed próbował wybić głową piłkę na rzut rożny. Czystym nieszczęściem wpakował ją do własnej bramki, pogrążając swój zespół.

 

Union Berlin naprawdę długo męczył się z St. Pauli, jedyną bramkę zdobywając dopiero w doliczonym czasie. Ta kolejka zdecydowanie należy do tych główkujących, bowiem Sebastian Polter także zdobył bramkę po strzale głową.

Pierwsze minuty, a także odsłona spotkania, minęła na wzajemnym poznawaniu swojego przeciwnika z drobną dominacją gospodarzy mimo, że od bramki to gości dzieliło naprawdę niewiele – Simon Hedlund nie miał odbiorcy i musiał sam zmierzyć się z Robinem Himmelmannem. Porządniejszą odpowiedzią popisał się Christopher Trimmel, aczkolwiek strzał z dystansu zbyt wiele nie przyniósł. Prócz niego próbowali też m.in. Polter, czy Akaki Gogia, aczkolwiek zawsze czegoś brakowało – dokładności, ewentualnie szczęścia.

Po zmianie stron tempo powoli narastało – Berlińczycy czuli na sobie presję związaną z mało korzystnym wynikiem, którą dodatkowo potęgowali działający w polu karnym Jakoba Buska Sami Allagui czy Lasse Sobiech. Gdyby nie refleks duńskiego bramkarza oraz niedokładność hamburskich piłkarzy, mecz mógłby się zakończyć inaczej. W 92. minucie Trimmel zagrywał po raz ostatni w pole karne z rzutu wolnego. Polter znalazł się tam, gdzie powinien, dzięki czemu szczęśliwie zapewnił swojej drużynie trzy punkty.

 

Arminia Bielefeld przerwała bezpunktową serię (trzy porażki), remisując w niedzielę w Aue z miejscowym Erzgebirge. Bielefeldczycy byli naprawdę blisko wygranej – bramka kontaktowa padła niemalże pod sam koniec meczu. Na listę strzelców wpisali się: Mario Kvesić (45+1′, rzut karny) oraz Andreas Voglsammer (90+1′).

Pierwsza połowa mijała dość spokojnie, urozmaicana strzałami z dystansu. Dopiero 45. minuta przyniosła emocje – Fabian Kalig zagrał w polu karnym ręką, za co arbiter podyktował rzut karny. Do wykonania jedenastki podszedł Mario Kvesić, który pewnie wyegzekwował strzał, nie zostawiając Stefanowi Ortedze żadnych szans.

Druga połowa zdecydowanie należała do przyjezdnych, zirytowanych straconą bramką „do szatni”. Próbowali m. in. Andreas Voglsammer czy Dennis Kempe, jednakże większość z tych szans kończyła się fiaskiem po interwencji Martina Männela. Gospodarze próbowali odpowiedzieć kontrami.

Pierwsza z czterech doliczonych minut przyniosła zapłatę za dobrą grę gości w drugiej części spotkania – piłkę wybijaną przez Ortegę przejął Fabian Klos, który głową podał do Volgsammera. Napastnik zachował spokój i pewnie pokonał niemieckiego golkipera.

 

Drugi remis z rzędu sprawił, że przewaga Fortuny Düsseldorf nad Holsteinem Kiel zmalała do jednego punktu. W niedzielę na Esprit-Arena podzielili się punktami z 1. FC Heidenheim po zaciętym meczu, a raczej jego końcówce, bowiem w pierwszej połowie zbyt wiele się nie działo – tylko Kolja Pusch w 34. minucie huknął z główki wprost w słupek, co spodobało się Jeanowi Zimmerowi, który dwie minuty po zmianie stron uczynił podobnie.

Była to jedna z niewielu okazji godnych chociażby uwagi. „FCH” swoje szanse próbowali stworzyć po błędach gospodarzy.

Na emocje niemalże 24 tysiące kibiców zgromadzonych na stadionie musiało czekać do 78. minuty, gdy Rouwen Hennings wykończył akcję Håvarda Kallevik Nielsena. Odrobinę zawinił Mathias Wittek. Ten wynik długo się nie utrzymał: już po pięciu minutach piłka znów była wyciągana z siatki, aczkolwiek znajdującej się po drugiej stronie boiska. Marc Schnatterer dośrodkował wysoką piłkę w pole karne, gdzie był wprowadzonych chwilę wcześniej John Verhoek, który głową wbił futbolówkę do bramki Raphaela Wolfa.

Bramka na 2:1 dla Fortuny to coś ciężkiego do ogarnięcia. Pierw zamieszanie w polu karnym gospodarzy, później piłka krążąca między obiema połowami, następnie pierwsza parada Kevina Müllera z powstrzymaniem Henningsa. Za drugim razem golkiper nie miał takiego szczęścia nawet przy wsparciu swoich obrońców – Benito Raman posłał piłkę do bramki ponad trójką przeciwników.

Do trzech razy sztuka, tak się mówi? To za trzecim razem w końcu poszczęściło się piłkarzom z Badenii-Wirtembergii. Po jeszcze większym rozgardiaszu w polu karnym, gdzie upadł niemalże każdy i brakło niewiele, aby doszło do bójki z udziałem Wittka oraz Floriana Neuhausa, arbiter podyktował jedenastkę, którą pewnie wykorzystał Marc Schnatterer, po raz drugi przyczyniając się do nadrobienia wyniku swojego zespołu.

„Jak rozegrać klasowy i brutalny mecz w ciągu dwudziestu minut” poradnik autorstwa Fortuny Düsseldorf i 1. FC Heidenheim:

 

 

Holstein Kiel idzie za ciosem, przyprawiając sympatyków niemieckiego futbolu o niemały zawrót głowy – nie dali Dynamie Drezno żadnej szansy, pokonując ich na swoim terenie 3:0. Po 13 kolejkach Kilończycy do Fortuny tracą tylko punkt!

Jedną z niewielu szans podbramkowych „Czarno-żółci” mieli już na samym początku – Peniel Mlapa nie był w stanie przejąć dośrodkowania Niklasa Kreuzera. Późniejsze próby – głównie z dystansu – kończyły poza bramką, ewentualnie pewnie powstrzymane przez Kennetha Kronholma.

Swoich sił w otwarciu wyniku próbował wyjątkowo nieskuteczny Dominick Drexler, który w późniejszym czasie przegrał w „psychicznym pojedynku” – znanym jako rzut karny – z Marvinem Schwäbe. Na szczęście owa sztuka udawała się innym zawodnikom takim jak na przykład Marvin Ducksch, który przy entej próbie swojej drużyny w końcu pokonał młodego niemieckiego bramkarza spisującego się bardzo dobrze na tle swojej drużyny.

Na kolejne trafienia trzeba było czekać niemalże do samego końca spotkania – w 83. minucie Ducksch dośrodkował w kierunku Stevena Lewerenza, który strzałem z bliskiej odległości nie zostawił szans golkiperowi. Sztuki dopełnił Kingsley Schindler na dwie minuty przed końcem podstawowego czasu gry.

 

Kolejny pokaz beznadziejnej formy 1. FC Nürnberg wykorzystał bardzo sprytny FC Ingolstadt zabierając z Grundig Stadium komplet punktów. Dla niektórych ten triumf wzbudza sensację, z racji akcji w ostatnich minutach spotkania,

Przechwyt długich piłek piłkarzom „der Clubu” w poniedziałkowy wieczór nie wychodziło kompletnie –jedna z takich akcji sprawiła, że Stefan Kutschke (notabene przebywał w Norymberdze na zasadzie wypożyczenia) był w stanie się przełamać i zdobyć bramkę z akcji, a nie z rzutu karnego. Thomas Pledl przejął wysokie podanie z środka pola, przebiegł niemalże całą połowę przeciwnika i zagrał w pole karnego do napastnika, który z kilku metrów pokonał Thorstena Kirschbauma.

Gospodarze mieli niewiele szans pod polem karnym przyjezdnych, w większości przypadków kończyło się to wznawianiem od bramki Ørjana Nylanda. Dopiero kontra zapoczątkowana w 35. minucie przyniosła wyrównanie – po przyjęciu piłki Cedric Teuchert puścił się w gonitwie w kierunku bramki, mijając defensorów „Schanzer” jak natchniony. Na wysokości osiemnastego metra odegrał w kierunku Kevina Möhwalda, który strzałem tuż pod poprzeczkę nie dał szans duńskiemu golkiperowi.

Bramkarz drużyny z Frankonii rozegrał jedną z gorszych partii w tych rozgrywkach 2. Bundesligi – po odegraniu jednego z kolegów zachował się fatalnie, nie będąc w stanie zapanować nad piłkę. W ostateczności „rzucił” się na Dario Lezcano, który padł na murawę, ewidentnie faulowany. Pokrzywdzony podszedł do podyktowanej przez sędziego jedenastki i pewnie pokonał bramkarza, rozgrywając fragment gry na dwa tempa.

 

 

Ciacho kolejki

Kaan Ayhan. Może nie strzelił bramki, ale w łaski wkupił się swoim zachowaniem w niedzielę (pokazał, że nie trzeba być na boisku, aby otrzymać kolejne upomnienie – w 64. oraz w trzeciej minucie doliczonego czasu arbiter pokazał mu żółtą kartkę, które w konsekwencji dają mu tygodniową przerwę po powrocie z przerwy reprezentacyjnej). Chyba wszystkie dziewczęta słyszały, że łobuz kocha najbardziej, nieprawdaż?

♠️⚪️♣️

Post udostępniony przez Kaan Ayhan (@kaan_ayh)

 

piątek 03.11, godz 18:30

  • 1. FC Kaiserslautern 0:0 VfL Bochum

    Nieprzerwana absencja Kacper Przybyłki (Kaiserslauern).

  • SV Sandhausen 0:1 MSV Duisburg

    [8′ Moritz Stoppelkamp]
    brak polskich zawodników.

 

sobota 04.11, godz 13:00

  • Eintracht Brunszwik 2:2 SV Darmstadt

    [8′ Aytaç Sulu (sam.), 30′ Marvin Mehlem, 52′ Wilson Kamavuaka, 90+2′ Patrick Schönfeld]
    Artur Sobiech (Darmstadt) na boisku spędził 75 minut, kilkanaście minut wcześniej (57′) trafił do notesu arbitra.

  • SSV Jahn Regensburg 3:2 Greuther Fürth

    [20′ 44′ Sargis Adamyan, 32′ 68′ (sam.) Richárd Magyar, 47′ Marco Caligiuri]
    brak polskich zawodników.

  • Union Berlin 1:0 St. Pauli

    [90+2′ Sebastian Polter]
    Waldemar Sobota (St. Pauli) na boisku spędził cały mecz.

 

niedziela 05.11, godz 13:30

  • Erzgebirge Aue 1:1 Arminia Bielefeld

    [45+1′ Mario Kvesić (k.), 90+1′ Andreas Voglsammer]
    brak polskich zawodników.

  • Fortuna Düsseldorf 2:2 1. FC Heidenheim

    [78′ Rouwen Hennings, 83′ John Verhoek, 90+1′ Benito Raman, 90+6′ Marc Schnatterer (k.)]
    Adam Bodzek (Fortuna) na boisku spędził 75 minut, Mathias Wittek (FCH) rozegrał całą partię.

  • Holstein Kiel 3:0 Dynamo Drezno

    [24′ Marvin Ducksch, 83′ Steven Lewerenz, 88′ Kingsley Schindler]
    brak polskich zawodników.

 

poniedziałek 06.11, godz 20:30

  • 1. FC Nürnberg 1:2 FC Ingolstadt

    [14′ Stefan Kutschke, 36′ Kevin Möhwald, 81′ Dario Leczano (k.)]
    brak polskich zawodników.

 

Ligowa tabela po 13. kolejce:

Tabela dostarczona przez Sofascore wyniki na żywo

Udostępnij:

Dominika Milarska

Fanatyczka amatorskiego futbolu, w którym dosłownie wszystko może się zdarzyć. Koneser piłki nożnej, nie patrzący na bariery kibicowskie. Kibicująca reprezentacji Niemiec, sympatyzująca także z Duńczykami, Holendrami, Austriakami i Chorwatami. Odkryła Kneževicia prędzej niż Alois Schwartz.

You may also like...