Polacy na zapleczu niemieckiej Ekstraklasy – Tag 14

Kolejny weekend z 2. Bundesligą już za nami. Słabsza dyspozycja Fortuny Düsseldorf przyniosła zmiany na szczycie tabeli. Kto to wykorzystał? Dowiedzcie się, zapoznając się z podsumowaniem 14. kolejki!

 

 

Kibice Arminii Bielefeld w taki oto sposób powitali sympatyków drużyny przeciwnej, czyli Eintrachtu Brunszwik, nawiązując do ostatniej ligowej potyczki pomiędzy tymi zespołami.

Nie minęło dziesięć minut meczu, a Bielefeldczycy rozpoczęli marsz ku wcześniej wspomnianej goleadzie – Tom Schütz bezpośrednio z rzutu wolnego pokonał Jasmina Fejzicia. Piłka obrała świetną trajektorię, idealnie mijając czteroosobowy mur, w ostatniej fazie wpadając pod rzucającego się na nią bośniackiego golkipera.

Kolejne minuty wykazywały wyraźną dominację gospodarzy, jednak goście wcale nie byli gorsi – działali pod bramką Stefana Ortegi, który jednak bezproblemowo sobie z nimi radził.

Świetne okazje zmarnował między innymi Fabian Klos, który po dobrym zagraniu Floriana Hartherza został zablokowany przez defensora po tym, jak Fejzić opuścił swoje rejony.

Dopiero 56. minuta przyniosła oczekiwaną przez kibiców „BTSV” odpowiedź, wcześniej rzecz jasna musieli napatrzeć się na świetne parady bramkarza przeciwników, który powstrzymywał składne działania ofensywy. Suleiman Abdullahi po dośrodkowaniu z rzutu rożnego – oraz główce kolegi – w końcu znalazł sposób na Ortegę, zdobywając przy okazji swoją premierową bramkę w tym sezonie 2. Bundesligi.

Osiem minut później losy spotkania się odwróciły, dużo dały błędy w rozegraniu piłki między zawodnikami gospodarzy. Później poprawiła to spóźniona reakcja defensywy i Jan Hochscheidt cieszył się z współzawodnikami z objęcia prowadzenia. Bielefeldczycy błyskawicznie podjęli się nadrabiania strat, co finalnie udało im się dopiero w 90. minucie za sprawą Manuela Prietla, który w kotle pod bramką Fejzicia zachował zimną krew i wbił futbolówkę do siatki, która jeszcze odbiła się od bramkarza. Na chwilę przed końcem gospodarze mogli wyszarpać wygraną, aczkolwiek strzał Andreasa Voglsammera trafił wprost w Bośniaka.

 

Zadowoleni ze swojego klubu na pewno są zwolennicy SV Sandhausen, którzy z wyjazdu do Darmstadt powrócili z pełną pulą punktów. „Zebry” kolejny mecz z rzędu zakończyli bez wygranej i chyba na razie nie ulegnie to zmianie.

Siedemnasta minuta przyniosła pierwsze z dwóch trafień dla gości – drużyna gospodarzy poziomem rozegrania nie odstawała od klubów z klas amatorskich. Richard Sukuta-Pasu odrobinę sobie „pomógł” ręką przy zdobyciu pierwszej z bramek.

Gospodarze dopiero po pół godzinie gry po raz pierwszy zagrozili bramce Marcela Schuhena. Aytaç Sulu, po dośrodkowaniu Juliana von Haacke, próbował pokonać niemieckiego bramkarza strzałem głową. Piłka poleciała jednak ponad bramką.

Podwójna zmiana po stronie gospodarzy jeszcze w czasie pierwszej połowy zbyt wiele nie przyniosła. W dodatku zabrakło niewiele, aby było już po spotkaniu.

Jedna z niewielu prób przedarcia się pod pole karne przyjezdnych zakończyła się stratą drugiej bramki. Przy tej bramce niektórzy usilnie próbowali wmówić, że Sukuta-Pasu jest na spalonym, aczkolwiek powtórki wyraźnie wskazują, że tak nie było.

Patrick Banggaard w 84. minucie zdobył honorową bramkę dla swojego zespołu. Tu za zbytnio nie popisała się defensywa „SVS” będąca wyraźnie opóźniona przy powstrzymywaniu zamiarów przeciwników.

 

Drugim meczem, gdzie doszło do podziału punktów była potyczka pomiędzy VfL Bochum a SpVgg Greuther Fürth. Do siatki trafiali: Marco Caligiuri oraz Lukas Hinterseer.

Już w 7. minucie zakotłowało się pod bramką Manuela Riemanna z powodu dośrodkowania Maximiliana Wittka. Owe zamieszanie wykorzystał Caligiuri, szczęśliwie wyprowadzając swoją drużynę na prowadzenie. Radość gości nie trwała długo, bowiem już po dziesięciu minutach Lukas Hinterseer po asyście Vitaly’a Janelta wyrównał wynik meczu.

Oprócz sytuacji podbramkowych w spotkaniu niewiele się działo, żadna z drużyn nie była w stanie zdominować swojego przeciwnika. Swój chwilowy przebłysk miał młodziutki David Raum – w 74. minucie brakowało mu naprawdę niewiele, aby pokonać Riemanna, bowiem piłka przeleciała tuż obok słupka.

 

Do szaleńczej batalii doszło w Heidenheim, gdzie miejscowa drużyna podejmowała gości ze stolicy. Mecz finalnie zakończył się wygraną gospodarzy 4:3.

Jako pierwsi do ataku ruszyli goście – już w 6. minucie Kevin Müller udaremniał niebezpiecznie wyglądającą próbę Sebastiana Poltera. Po tej akcji zbyt wiele się nie działo, co zwiastowało ciszę przed burzą, jaka faktycznie się wydarzyła i zapoczątkowała ją główka Arne Feicka w 44. minucie. Kolejne strzały padały po zmianie stron i przewodziła im armia „FCH”. John Verhoek pierw zamierzał pokonać Jakoba Buska strzałem głową, co mu nie wyszło. Po rykoszecie wbił ją do siatki mocnym strzałem.

Dwie minuty później po drugiej stronie boiska Norman Theuerkauf faulował w polu karnym Poltera, co spotkało się z karą w postaci rzutu karnego, do którego podszedł poszkodowany. Po kolejnych dwóch minutach było już 3:1 – asystujący przy pierwszej bramce Marc Schnatterer bezpośrednio z rzutu wolnego wpakował futbolówkę w siatkę duńskiego bramkarza.

Ostatnie dwadzieścia minut to naprzemienne strzały w wykonaniu obu drużyn. najpierw zaczął Steven Skrzybski z ostrego kąta, później odpowiedział po raz drugi Verhoek, gdzie tym razem jego główka okazała się skuteczna. Jako ostatni strzelał Skrzybski, który dzięki temu w trzy minuty zdobył Doppelpacka.

Widowisko w Heidenheim:

 

 

1. FC Nürnberg z powodu dwóch błędów straciło u siebie niemal pewną wygraną nad obecnym liderem, Holsteinem Kiel. Gospodarze niemalże od samego początku brylowali pod polem karnym Kennetha Kronholma, jednak przez długi czas nie przynosiło to bramek, co później przyniosło mało korzystny finał.

Zmiana stron zapoczątkowała bieg wydarzeń, z początkowo pożądanym przez sympatyków „der Clubu” skutkiem – Hanno Behrens w 54. minucie wprawił ich w nieziemską euforię, w pięknym stylu (po akcji godnej Arjena Robbena) wyprowadzając gospodarzy na prowadzenie. Osiem minut później w mniej bajecznym wykonie Mikael Ishak podbił stawkę, doprowadzając do wyniku 2:0.

Po tym coś się popsuło.

W prawdzie Behrens mógł dobić Kilończyków, ale zwycięsko z tego boju wyszedł Kronholm. Sześć minut po ten akcji zadziało się po drugiej stronie boiska – w zakotłowanym przez zawodników w niebieskich strojach polu karnym nie odnaleźli się gospodarze i nie byli w stanie powstrzymać główkującego Aarona Seydela. Gol kontaktowy sprawił, że gospodarze nagle zapomnieli o wszystkim, nawet o tym, że powinni bronić wyniku. Takim oto sposobem na dwie minuty przed końcem podstawowego czasu gry Alexander Bieler doprowadził do wyrównania. Bilans bramkowy, oraz późniejsza porażka Fortuny Düsseldorf przyczyniła się do objęcia przez „Bocianów” fotela lidera.

 

 

MSV Duisburg nie pozostawił żadnej nadziei Erzgebirge Aue, wygrywając z nimi 3:0, mimo, że początkowo nic nie zapowiadało takich różnic – w pierwszej połowie zespoły grały jak równy z równym, zbyt wiele się nie działo.

Jednak zmiana stron sprawiła, że to spotkanie kompletnie się odmieniło, co potwierdza dwukrotnie powiększony dorobek strzelecki Cauliego Oliveira Souzy. Obie bramki zdobyte przez Brazylijczyka to dobrze wykorzystane przez jego kolegów błędy defensywy „Fiołków” i ich słabe rozegranie piłki, aczkolwiek druga dała pokaźniejszy popis jego zdolności.

Goście nie potrafili wyciągnąć wniosków ze swoich błędów, co – przy braku szczęścia – mogło kosztować kolejnego gola (74′). Martin Männel czubkiem buta zdołał wybić piłkę z pola karnego.

Jedną z niewielu akcji w drugiej części spotkania próbował wykorzystać Pascal Köpke – niestety bezskutecznie. Posłana przez niego piłka przeleciała obok bramki.

W 85. minucie Borys Tashchy wbił gwóźdź do trumny przeciwników w tym spotkaniu, zdobywając bramkę wieńczącą rezultat oraz przerywając bezbramkową passę siedmiu spotkań.

 

FC Ingolstadt za sprawą Alfreda Moralesa przerywa rządy Fortuny Düsseldorf, powstrzymując ich na własnym terenie. Z powodu słabszego bilansu bramkowego zsunęli się na drugą lokatę, robiąc miejsce aktualnej rewelacji 2. Bundesligi, Holsteinowi Kiel.

Dotychczasowi liderzy nie grają na swoim poziomie kolejne spotkanie z rzędu – to trzeci mecz z serii, gdzie nie byli w stanie zdobyć pełnej puli punktów w starciu z przeciwnikiem. Dużo dają problemy personalne w kadrze Friedhelma Funkela, a także brak zgrania defensywy.

Obie drużyny działały po stronie swoich przeciwników, ze zwiększoną częstotliwością gospodarzy – dużo dawały obecnie dobre predyspozycje bramkarzy, którzy stali na straży między słupkami. Jednakże wystarczyła jedna akcja, aby to wszystko zaprzepaścić. Ośmioro (!!) zawodników Fortuny stało jak te słupy soli, gdy Almog Cohen zagrywał wysoką piłkę do Sonny’ego Kittela. Ten upatrzył nadbiegającego Moralesa, który rozpędzoną futbolówkę wpakował do siatki Raphaela Wolfa.

W drugiej połowie goście byli lepszą drużyną, aczkolwiek żadna z nadarzających się podbramkowych szans nie była niemożliwą do wybronienia przez Ørjana Nylanda.

Gospodarze też mieli sporo do powiedzenia, lecz w każdym przypadku zabrakło im „tego czegoś”, co podwyższyłoby prowadzenie.

Porażka Fortuny w Ingolstadt:

 

 

Sytuację podobną do tej w Norymberdze doznali mierzący się w Hamburgu St. Pauli oraz SSV Jahn Regensburg, z tą różnicą, że to gospodarze nadrabiali dwubramkową stratę.

Dwudziesta pierwsza minuta przyniosła rzut rożny. W polu karnym Robina Himmelmanna zrobił się tłok, który wykorzystał Marco Grüttner. Zastawiony przez własnych defensorów golkiper miał problemy z odnalezieniem piłki, którą napastnik „SSV” pewnie wbił do siatki. Trener z wysokości linii bocznej krzyczał, skakał i się złościł, a to był dopiero początek.

Trzy minuty później przyjezdni prowadzili już 2:0. Sargis Adamyan był drugim – i ostatnim – który pokonał Himmelmanna. Świetnie rozegrana akcja i lepsza prezentacja w dotychczasowej części meczu sprawiła, że beniaminek w pełni zasłużenie prowadził.

Dwie stracone bramki były jak zimny prysznic dla podopiecznych zirytowanego Olafa Janßena, który nie próżnował i jeszcze w pierwszej połowie spotkania wprowadził dwie nowe siły – mowa tu o Azizie Bouhaddouzie oraz Johannesie Flumie, którzy zastąpili odpowiednio Waldemara Sobotę i Bernda Nehriga.

Zmiany swoje zaowocowały, bowiem Flum przygotował piłkę, którą w świetnym stylu rozegrał i wpakował do siatki Lasse Sobiech w 40. minucie.

Trzy minuty później cudem piłkarze z Ratyzbony uchronili się przed stratą drugiej bramki. Nie na długo, bowiem 45. minuta przyniosła wyrównanie i ostatnią bramkę w meczu. Tu nie popisał się sędzia liniowy, który nie wypatrzył spalonego o długości około 1,2 m.

Druga odsłona spotkania nie przyniosła bardziej sprawiedliwego rozwiązania sprawy (prócz kilku zmarnowanych klarownych okazji St. Pauli), przez co niezadowoleni oraz okradzeni z trzech punktów „Jahnelf” powrócili do domu z jednym oczkiem.

 

Poniedziałkowy wieczór przyniósł „przedświąteczny prezent” jakim był triumf 1. FC Kaiserslautern, uwaga: na wyjeździe! Po szaleńczej końcówce i dwóch bramkach z 1:0 dla Dynama Drezno zrobiło się 1:2 z korzyścią dla gości.

Lucas Röser w 15. minucie, zgodnie z przewidywaniami, wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie po odrobinę skomplikowanej sytuacji podbramkowej – dośrodkowanie z rzutu wolnego zostało niezbyt dobrze przyjęte przez jednego z piłkarzy gospodarzy, piłkę w ostatniej chwili przechwycił Andreas Lambertz, kreując drugie podejście pod bramkę Mariusa Müllera, tym razem bardziej skuteczne. Florian Ballas wyłożył piłkę Röserowi, który z bliskiej odległości władował futbolówkę do siatki, nie dając żadnych szans golkiperowi przeciwnika.

Gospodarze mieli później kolejne szanse, m. in. już w 18. minucie, ale coraz lepiej spisujący się Marius Müller stał na straży. Goście próbowali odpowiedzieć, ale w większej części meczu nie byli w stanie tego wykonać, lub brakowało im skuteczności (73. minuta i wyczucie intencji Daniela Halfara przez Marvina Schwäbe).

Kilkanaście minut później już nie było tak dobrze dla Młodzieżowego Mistrza Europy – Schwäbe poczuł się zbyt pewnie, nie wyczuwając do końca trasy piłki. Dzięki temu Stipe Vučur wyrównał rezultat. Strata bramki przyczyniła się do utraty pewności siebie, a co za tym szło, także do błędów. Takowy wykorzystał Lukas Spalvis, zdobywając swoje premierowe trafienie w tych rozgrywkach.

Drugi komplet punktów „Czerwonych Diabłów”:

 

 

 

Ciacho kolejki

Drugi raz w obecnych rozgrywkach owe miano przyznajemy golkiperowi. Tym razem ciachem kolejki okrasiłyśmy Ørjana Nylanda, bohatera kolejkowego hitu pomiędzy Fortuną Düsseldorf a FC Ingolstadt. Dwoił się i troił, aby nie stracić bramki i wspomóc swoich kolegów w ważnych trzech punktach.

Thanks @nikefootball for my fresh new #Tiempo and #NikeGunnCut 🔥🔥🔥 #ØHN1 #PlayFire #ad

Post udostępniony przez Ørjan H. Nyland (@orjanhnyland1)

piątek 17.11, godz 18:30

  • Arminia Bielefeld 2:2 Eintracht Brunszwik

    [7′ Tom Schütz, 56′ Suleiman Abdullahi, 64′ Jan Hochscheidt, 90′ Manuel Prietl]
    brak polskich zawodników.

  • SV Darmstadt 1:2 SV Sandhausen

    [17′ 71′ Richard Sukuta-Pasu, 84′ Patrick Banggaard]
    Artur Sobiech (Darmstadt) na boisku zameldował się w 64. minucie.

 

 

sobota 18.11, godz 13:30

  • VfL Bochum 1:1 Greuther Fürth

    [7′ Marco Caligiuri, 17′ Lukas Hinterseer]
    brak polskich zawodników.

  • 1. FC Heidenheim 4:3 Union Berlin

    [44′ Arne Feick, 61′ 74′ John Verhoek, 63′ Sebastian Polter (k.), 66′ Marc Schnatterer, 72′ 75′ Steven Skrzybski]
    Mathias Wittek (FCH) jest zawieszony na dwa spotkania za sponiewieranie przeciwnika w poprzedniej kolejce.

  • 1. FC Nürnberg 2:2 Holstein Kiel

    [54′ Hanno Behrens, 62′ Mikael Ishak, 70′ Aaron Seydel, 88′ Alexander Bieler]
    brak polskich zawodników.

 

niedziela 19.11, godz 13:00

  • MSV Duisburg 3:0 Erzgebirge Aue

    [50′ 54′ Cauly Oliveira Souza, 85′ Borys Tashchy]
    brak polskich zawodników.

  • FC Ingolstadt 1:0 Fortuna Düsseldorf

    [45′ Alfredo Morales]
    Adam Bodzek (Fortuna) pełne spotkanie.

  • St. Pauli 2:2 SSV Jahn Regensburg

    [21′ Marco Grüttner, 24′ Sargis Adamyan, 40′ Lasse Sobiech, 45′ Sami Allagui]
    Waldemar Sobota (St. Pauli) swoje fatalne spotkanie zakończył już po 35. minutach.

 

poniedziałek 20.11, godz 20:30

  • Dynamo Drezno 1:2 1. FC Kaiserslautern

    [15′ Lucas Röser, 85′ Stipe Vučur, 88′ Lukas Spalvis]
    Ciągła absencja Kacpra Przybyłko (FCK).

 

 

Tabela po 14. kolejce:

Tabela dostarczona przez Sofascore wyniki na żywo

Udostępnij:

Dominika Milarska

Fanatyczka amatorskiego futbolu, w którym dosłownie wszystko może się zdarzyć. Koneser piłki nożnej, nie patrzący na bariery kibicowskie. Kibicująca reprezentacji Niemiec, sympatyzująca także z Duńczykami, Holendrami, Austriakami i Chorwatami. Odkryła Kneževicia prędzej niż Alois Schwartz.

You may also like...