Polacy na zapleczu niemieckiej Ekstraklasy – Tag 15

Piętnasta kolejka, nie obfitująca w obecność polskich zawodników już za nami. Sprawdźcie, do jakich zmian doszło, a raczej nie doszło, po tych rozgrywkach!

Wejście w piętnastą serię zmagań 2. Bundesligi rozpoczęliśmy z przytupem od spektakularnego remisu w Berlinie oraz wygranej 1. FC Heidenheim.

Passa Unionu Berlin na własnym boisku nie została przerwana – wszystkie 7 dotychczasowych spotkań nie zakończyło się przegraną Berlińczyków, chociaż w piątek SV Darmstadt prawie udało się tę serię przerwać. Z wielkim szczęściem dla gospodarzy całą sprawę „uratował” gol samobójczy w ostatnich sekundach meczu.

Spotkanie to było także bardzo szczególne dla golkipera „Lilii”, Floriana Stritzela, dla którego był to debiut w profesjonalnym futbolu. Dotychczas 24-letni zawodnik pełnił funkcję rezerwowego, a także trzeciego bramkarza SV Darmstadt. Wcześniej grywał w niższych klasach rozgrywkowych.

Pierwsze minuty zdecydowanie należały do gości, później gra stopniowo się uspokajała – żadna z drużyn nie była w stanie przejąć dominacji, niewiele działo się też pod bramką. Pojedyncze podbramkowe szanse kończyły się pewnymi paradami bramkarzy.

Po 39. minutach debiutant jednak skapitulował, w trudny do wyjaśnienia sposób wypuszczając piłkę po strzale Grischy Prömela, dzięki czemu reprezentant Olimpijskiej drużyny cieszył się z premierowego trafienia w sezonie. Goście mieli dogodną szansę do wyrównania jeszcze przed gwizdkiem kończącym pierwszą połowę, jednakże Jakob Busk w porę zainterweniował.

Po zmianie stron nadeszła skuteczniejsza gra obu zespołów, która zaowocowała trafieniami. Strzelaninę rozpoczął Terrence Boyd w 51. minucie przy drobnej pomocy defensora „Eiserne”, który upewnił się, że piłka znalazła się w siatce. Siedem minut później gospodarze znów wyszli na prowadzenie za sprawą karnego, który na dobrą sprawę nie powinien być. Aytaç Sulu „zagrał” w polu karnym ręką – przynajmniej tak to wyglądało dla sędziego. Późniejsze powtórki wyraźnie pokazywały, że ręki nie było. Do jedenastki podszedł Sebastian Polter, który pewnie pokonał Stritzela.

Prowadzenie nie trwało długo: już po trzech minutach Boyd po raz drugi pokonał duńskiego bramkarza (po trzecim dośrodkowaniu Markusa Steinhofera), a po 66 minutach było już 3:2 dla gości – Tobias Kempe wykorzystał podyktowany (tym razem bardziej słusznie) rzut karny po faulu Christophera Trimmela.

Berlińczycy chcieli doprowadzić do wyrównania, jednak 24-letni golkiper przez długi czas nie pozwalał się przedrzeć przez jego teren. Goście próbowali zdobyć czwartą bramkę, co im nie wyszło. W czwartej minucie doliczonego czasu próbujący odegnać niebezpieczeństwo Jan Rosenthal, przypadkowo pogrążył swój zespół, pokonując własnego kolegę z drużyny.

Szalony mecz w Belinie:

 

 

1. FC Heidenheim kontynuuje swoją pomyślną serię, która wyciągnęła ich z niebezpiecznej strefy barażowej – w drugim piątkowym meczu powrócili do domu z kompletem punktów po triumfie nad SV Sandhausen. Dzięki zwycięstwu zdobyli trzeci komplet punktów z ostatnich czterech spotkań, notując sukcesy z o wiele wyżej notowanymi drużynami, jak chociażby 1. FC Nürnberg czy Union Berlin.

Gospodarze rozpoczęli ten mecz z wysokiego c, spychając przeciwników do gry w defensywie w szóstej minucie po raz pierwszy szturmując pod bramką Kevina Müllera. „FCH” pierwszy raz odpowiedzieli dopiero po kwadransie, jednak piłka po główce Roberta-Nesty Glatzela finalnie wylądowała poza bramką.

Lucas Höler i Richard Sukuta-Pasu dowodzili ofensywie „SVS”, a ten szturm swój korzystny finał przyniosła dopiero w 28. minucie – Tim Knipping pokonał Müllera strzałem z bliskiej odległości. Strzał został poprzedzony wymienną serią główek.

Czarno-biali nie chcieli poprzestać na jednobramkowym prowadzeniu, lecz każda kolejna próba pod bramką gości nie kończyła się pomyślnie. Podobnież było po drugiej stronie, gdzie między innymi nie popisał się Arne Feick, który z rzutu wolnego trafił „tylko” w słupek.

Po zmianie stron wystarczyły tylko i wyłącznie dwie minuty, aby dokonać tego, co próbowało się przez całą pierwszą część meczu – Robert-Nesta Glatzel pokonał Marcela Schuhena płaskim strzałem z około 20. metrów, przy okazji zakładając siatkę Manuelowi Stieflerowi.

Cztery minuty po wyjściu na prowadzenie działo się pod polem karnym gości – Timo Beermann powalił na murawę rywala, za co arbiter podyktował rzut karny, do którego podszedł Glatzel. Kevin Müller szczęśliwie wybronił tę jedenastkę, przejmując rolę bohatera spotkania.

Po tym nastał ciemniejszy okres „SVS” w tym meczu, z którego już się nie podnieśli, mimo świetnej szansy w samej końcówce. Najciemniejszym punktem był gol niepilnowanego Johna Verhoeka z 73. minuty, gdy niemalże cała drużyna stanęła w murze przed strzałem Marca Schnatterera.

Mikael Ishak, zresztą nie po raz pierwszy, został bohaterem 1. FC Nürnberg, które w sobotę mierzyło się na wyjeździe z Eintrachtem Brunszwik. Szwed zdobył dwie bramki, a jego drużyna do Norymbergi wróciła z kompletem punktów po zaciętym meczu, zakończonym wynikiem 3:2. Prócz tego 15. kolejkę zakończą na trzeciej lokacie, dzięki lepszemu bilansowi bramkowemu nad Unionem Berlin.

„Der Club” w sobotnim meczu zdobył 999., 1000. i 1001. bramkę na poziomie 2. Bundesligi.

Wynik spotkania otworzył kapitan gości, Hanno Behrens, uderzając (bardzo mokrą) piłkę głową po dośrodkowaniu Enrica Valentiniego z rzutu rożnego. Odpowiedź padła po niecałych dwóch minutach, a zapoczątkował ją… sam Valentini. Defensor Frankończyków wyrzucał piłkę z autu, którą przechwycił Jan Hochscheidt. Pomocnik puścił się biegiem przez połowę przeciwników, podał do Salima Khelifiego, który pokonał Thorstena Kirschbauma strzałem, który był do obrony. Rykoszet od bramkarza zrobił jednak swoje.

Druga seria bramek rozpoczęła się po godzinie gry – gospodarze wyszli na prowadzenie, a przyczynił się do niego Suleiman Abdullahi i kolejny półwolej) choć tu trochę ciężej go zauważyć, gdyż zawodnik po strzale poślizgnął się na śliskiej murawie). Tu trochę zawinił Eduard Löwen na spółkę z Georgem Margreitterem. Nie minęło pięć minut, a na tablicy był już remis – Ishak pokonał Jasmina Fejzicia strzałem z wewnętrznej części stopy. Asystował mu Tobias Werner.

Trafienie rozstrzygające wynik padło w ostatnich dziesięciu minutach, a akcję wypracował mu wprowadzony na boisko w 73. minucie Ondřej Petrák.

„Goleada” w Brunszwiku:

 

 

Kilończycy w sobotę zremisowali trzecie z pięciu ostatnich spotkań, aczkolwiek po poniedziałkowym meczu Fortuny nie przyniosło większych szkód. FC Ingolstadt, przeciwnik Holstein Kiel, przerwał passę czterech wygranych z rzędu. Po ostatnim gwizdku widniał wynik 0:0.

Szanse na otwarcie wyniku stały po obu stronach, choć nie było ich zbyt wiele, szczególnie w pierwszej połowie – próba Stevena Lewerenza wyraźnie minęła bramkę, a Alfredo Moralesa, później także Hauke Wahla, została zduszona przez Kennetha Kronholma.

W drugiej odsłonie meczu z lepszej strony pokazywali się goście, którym brakowało dokładności i skuteczności, aby pokonać amerykańskiego golkipera.

Pomimo braku bramek to spotkanie należy do tych ciekawszych, dużo akcji działo się w środkowej części boiska, gdzie obie drużyny próbowały zdominować przeciwnika. Bliżej tej sztuki finalnie byli przyjezdni, jednak szczęście gospodarzy miało tu także duże znaczenie.

Zbyt wiele do powiedzenia na swoim boisku nie dało SSV Jahn Regensburg, które podejmowało zespół z Duisburga. MSV uległo Jahnstadion w Ratyzbonie 4:0. Marco Grüttner strzelanie rozpoczął już w 8. minucie – była to pierwsza dobra sytuacja w wykonaniu gospodarzy. Defensorzy „Zebr” próbowały przekonać arbitra, że napastnik pomagał sobie ręką przy odbiorze, co im się nie udało. Gol był prawidłowy, piłka trafiła zawodnika w klatkę piersiową.

Dziewiętnaście minut później – po trójkowej akcji rozpoczętej pod bramką gospodarzy – było już 2:0. Jonas Nietfeld pięknym strzałem z około 20 metrów jako drugi pokonał Marka Flekkena. Notabene była to druga sytuacja podbramkowa – dla beniaminka nie liczy się ilość, tylko jakość! A w tym spotkaniu przeszli samych siebie.

Po pół godzinie gry doszło do przykrej sytuacji – bramkarz gości podczas interwencji uderzył głową w słupek, w przerwie został zmieniony. W międzyczasie wpuścił trzecią bramkę, którą zdobył Marc Lais. Kontuzjowanego Flekkena zastąpił 22-letni Daniel Zeaiter, dla którego był to debiut w 2. Bundeslidze. Serdecznie gratulujemy!

Goście mieli niewiele okazji, aby odpowiedzieć – jedna z nielicznych prób należała do Borysa Tashchy’ego, jednak Philipp Pentke nieprzerwanie stał na straży i uniemożliwił przedarcie się Ukraińcowi. Wynik zamknął wprowadzony w 68. minucie Joshua Mees. Na trzy minuty przed końcem podstawowego czasu gry pokonał Zeaitera strzałem głową. Mogło być 5:0, ale przed stratą kolejnej bramki zespół z Duisburga uratowała poprzeczka.

Blamaż „Zebr” w Ratyzbonie:

 

 

Na oczach 7200 kibiców w Aue doszło do podziału punktów po ligowym spotkaniu pomiędzy miejscowym Erzgebirge, a przyjezdnymi z Bochum. Na boisku mogliśmy ujrzeć powracającego z zawieszenia Dimitrija Nazarova.

Gospodarze wyszli na prowadzenie już w czwartej minucie po kontrze, którą przeprowadził Christian Tiffert. Tuż pod polem karnym zagrał do Clemensa Fandricha, który pokonał Manuela Riemanna. Goście szybko się ocknęli, rozpoczynając atak na bramkę Martina Männela. Skutek przyniosło to dopiero po ponad pół godzinie gry – w 39. minucie po świetnej składnej akcji Felix Bastians wyrównał, zdobywając jedyną bramkę dla swojej drużyny.

W dalszej części spotkania dominowali goście, aczkolwiek nie można powiedzieć, że gospodarze tylko powstrzymywali ich zamiary – może i nie mieli zbyt wielu okazji (pod bramką Riemanna spotkać można było tylko Nazarova), aczkolwiek nabijane statystyki nie robią wyniku. Dobrymi próbami po drugiej stronie popisał się między innymi Kevin Stöger, lecz nie przyniosło to zmiany wyniku i przełamania się.

Greuther Fürth punktuje trzeci raz w ciągu ostatnich pięciu spotkań! Po skromnym zwycięstwie nad SV Sandhausen, a później remisie z VfL Bochum (rzecz jasna w międzyczasie wpadła też porażka; Frankończycy przegrali w Ratyzbonie z SSV Jahn 2:3) nadeszła pora na prawdziwy pogrom, niosący wysoką wygraną z wyżej notowanym St. Pauli. Hamburczycy są ostatnio w słabszej formie – ostatnie pięć spotkań przyniosło im tylko trzy punkty, które zdobyli w trzech różnych meczach.

Maximilian Wittek (33′), młody-zdolny (także przystojny!) David Raum (45′), Khaled Narey (72′) oraz wypożyczony z HSV Julian Green (79′) dołożyli po trafieniu, aby finalnie przyczynić się do najwyższego triumfu „Kleeblätter” w obecnym sezonie. Od wyjścia ze strefy barażowej dzielą ich trzy punkty, aczkolwiek jeśli się rozpędzą i będą grali tak, jak w niedzielę, strefa barażowa odejdzie w zapomnienie. Goście nie zaprezentowali się zbyt dobrze w ofensywie, nie wspominając już o defensywie, która zawiodła po całej linii. Popełniali masę błędów oraz faulowali, czego najwyższą cenę – wyrzucenie z boiska – zapłacił Bernd Nehrig po ujrzeniu drugiej żółtej kartki w 63. minucie (wcześniej zobaczył ją w 39′).

Wszystkie bramki cieszyły oczy nie tylko kibiców gospodarzy, ale każdego konesera futbolu. Zobaczyć je można w poniższym skrócie:

 

 

Porażki dla 1. FC Kaiserslautern w obecnych rozgrywkach to nierzadki widok, nawet na własnym boisku. Wizja spadku do 3. Ligi, który z aktualnymi wynikami jest czymś nieubłaganym, wcale nie poprawia sytuacji i desperacji w działaniach piłkarzy.

W niedzielę na Fritz-Walter-Stadion gospodarze przegrali 2:0 z Arminią Bielefeld.

Pierwszą podbramkową sytuację wykreowali sobie… gospodarze, jednak dla Stefana Ortegi (który przy pomocy defensywy oddalił zagrożenie) nie stanowiła większego problemu. Po głębszych analizach widać odrobinę przypadku przy wymianie piłek między graczami „Czerwonych diabłów”. Ewentualnie brak pomysłu, mimo tego, że świetnie mogli wykorzystać luki, jakie tworzyły się między zawodnikami Arminii.

Goście powoli zaczęli dominować nad gospodarzami, jednak tym pierwszym brakowało skuteczności oraz sposobu, aby przedrzeć się przez blok defensywny z Mariusem Müllerem na czele.

Dwudziesta siódma minuta przyniosła nam sytuację, której nikt normalny by się nie spodziewał – Stephan Salger podał do swojego bramkarza. To jeszcze normalne, prawda? Ortega posłał dalekie (bardzo dalekie) podanie, które finalnie znalazło się w okolicach dwudziestego, może dwudziestego piątego, metra przed bramką Müllera. Futbolówkę po podaniu przejął Andreas Voglsammer, za którym czaili się defensorzy gospodarzy. Na niemieckim piłkarzu nie robiło to wrażenia, zachował zimną krew, co przyniosło bramkę otwierającą wynik meczu. Bramkarz „FCK” w prawdzie rzucił się za lecącą piłką, jednak nie był w stanie jej powstrzymać.

Rozstrzygnięcie spotkania nastało dopiero w samej końcówce. Wcześniejsze próby gości były powstrzymywane przez nich samych, lub kończyły się paradami wypożyczonego z RB Lipsk bramkarza. Wcześniej „FCK” mieli rzut rożny, gdzie pod bramką Bielefeldczyków znalazł się nawet Marius Müller. Cóż, spektakularnej bramki nie było, zakończyło się wręcz przeciwnie.

Przy bramce na 2:0 udział ponownie brał Ortega – tym razem jednak jego długa piłka trafiła pod nogi Patricka Weihraucha, który puścił się sprintem pod pole karne. Nim został sfaulowany, przekazał piłkę Konstantinowi Kerschbaumerowi, który z bliskiej odległości wpakował ją do siatki. „Game Over” jak to powiedział komentator meczu.

Kolejkę kończyliśmy w Düsseldorfie, gdzie Fortuna podejmowała Dynamo Drezno. Gospodarze zaprzepaścili  możliwość powrotu na fotel lidera, przegrywając z barażowiczem z Drezna 3:1. Drezdeńczycy, choć punktami zrównali się z VfL Bochum, mają o wiele słabszy bilans bramkowy. „F95” musi wziąć się w garść i to jak najszybciej – 16. kolejka to hitowe spotkanie pomiędzy liderem a wiceliderem.

Mecz był niesamowicie intensywny w pierwszej odsłonie – wówczas padły wszystkie cztery trafienia.

Marco Hartmann już w czwartej minucie pokonał Raphaela Wolfa w stylu Robina van Persiego z Mistrzostw Świata w Brazylii. Ta bramka bardzo zdezorientowała Fortunę. Tak bardzo, że popełniali najprostsze błędy, które wykorzystywali zawodnicy „SGD”. Lucas Röser dwie minuty później popisał się pięknym strzałem tuż pod poprzeczkę, jako drugi pokonując golkipera gospodarzy.

Po dziesiątej minucie można było śmiało już mówić, że jest po meczu – Haris Duljević zwalił z nóg przeciwników posyłając torpedę z okolic dwudziestego piątego metra.

Bramka kontaktowa to błędy w defensywie gości – jeden z defensorów źle odbił piłkę głową, którą przechwycił Benito Raman. Sytuację chciał ratować Marvin Schwäbe, co przyniosło większą szkodę, niż pociechę, bowiem bramka nie była przez nikogo strzeżona. Belg wpakował futbolówkę do pustej siatki, dzięki czemu Fortuna zdobyła bramkę kontaktową.

Bramki z meczu Fortuna Düsseldorf – Dynamo Drezno:

 

Ciacho kolejki

Wybór jednego ciacha, gdy o ten tytuł ubiega się czterech zawodników nie jest łatwy. Naprawdę. Toczyłyśmy zacięty bój, aby finalnie wybrać Davida Rauma z SpVgg Greuther Fürth. Wyeliminowanie Tima Knippinga, czy Kevina Müllera kosztowało naprawdę wiele! Mamy nadzieję, że nasz wybór Was nie zawiedzie.

piątek 24.11, godz 18:30

  • Union Berlin 3:3 SV Darmstadt

    [39′ Grischa Prömel, 51′ 61′ Terrence Boyd, 58′ Sebastian Polter (k.), 66′ Tobias Kempe (k.), 90+4′ Jan Rosenthal (sam.)]
    Artur Sobiech (Darmstadt) nie znalazł się w kadrze z powodu urazu kolana.

  • SV Sandhausen 1:2 1. FC Heidenheim

    [28′ Tim Knipping, 48′ Robert-Nesta Glatzer, 73′ John Verhoek]
    Mathias Wittek (Heidehneim) nadal odbywa karę za kartkę w meczu z Fortuną Düsseldorf.

sobota 25.11, godz 13:30

  • Eintracht Brunszwik 2:3 1. FC Nürnberg

    [36′ Hanno Behrens, 38′ Salim Khelifi, 64′ Suleiman Abdullahi, 68′ 83′ Mikael Ishak]
    brak polskich zawodników.

  • Holstein Kiel 0:0 FC Ingolstadt

    brak polskich zawodników.

  • SSV Jahn Regensburg 4:0 MSV Duisburg

    [8′ Marco Grüttner, 27′ Jonas Nietfeld, 39′ Marc Lais, 87′ Joshua Mees]
    brak polskich zawodników.

niedziela 26.11, godz 13:00

  • Erzgebirge Aue 1:1 VfL Bochum

    [4′ Clemens Fandrich, 39′ Felix Bastians]
    brak polskich zawodników.

  • Greuther Fürth 4:0 St. Pauli

    [33′ Maximilian Wittek, 45′ David Raum, 72′ Khaled Narey, 79′ Julian Green]
    Waldemar Sobota (St. Pauli) cały mecz przesiedział na ławce rezerwowych.

  • 1. FC Kaiserslautern 0:2 Arminia Bielefeld

    [27′ Andreas Voglsammer, 90+5′ Konstantin Kerschbaumer]
    Kacper Przybyłko (FCK) nadal jest niezdolny do gry.

poniedziałek 27.11, godz 20:30

  • Fortuna Düsseldorf 1:3 Dynamo Drezno

    [4′ Marco Hartmann, 6′ Lucas Röser, 10′ Haris Duljević, 31′ Benito Raman]
    Adama Bodzka (Fortuna) zabrakło w kadrze z powodu kontuzji stopy.

Ligowa tabela po piętnastej kolejce:

Tabela dostarczona przez Sofascore wyniki na żywo

Udostępnij:

Dominika Milarska

Fanatyczka amatorskiego futbolu, w którym dosłownie wszystko może się zdarzyć. Koneser piłki nożnej, nie patrzący na bariery kibicowskie. Kibicująca reprezentacji Niemiec, sympatyzująca także z Duńczykami, Holendrami, Austriakami i Chorwatami. Odkryła Kneževicia prędzej niż Alois Schwartz.

You may also like...