Polacy na zapleczu niemieckiej Ekstraklasy – Tag 16

16. kolejka 2. Bundesligi już za nami. Jak potoczył się ligowy hit, czyli spotkanie lidera i wicelidera? Kto nowy zawita do grona „Polaków i piłkarzy polskiego pochodzenia” w drugiej lidze niemieckiej? Sprawdźcie!

Zanim rozpoczniemy podsumowanie, serdecznie zapraszamy do zapoznania się z wywiadem z Sonnym Kittelem, kolejnym polsko-niemieckim piłkarzem, który dołączy do naszego grona w cotygodniowym podsumowaniu kolejki. Skrzydłowy FC Ingolstadt stara się o polskie obywatelstwo, a w wywiadzie przeprowadzonym przez Marcina Dobosza opowiada o… Tego dowiecie się, gdy przeczytacie wywiad.

St. Pauli w piątkowy wieczór odnotowało drugą najwyższą porażkę w historii swoich występów w 2. Bundeslidze. Piętnaście lat temu, dokładnie 23.08.2002 roku, przegrali na wyjeździe 0:6 z VfB Lübeck (obecnie Regionalliga Nord). Z drugiej strony stała Arminia Bielefeld, dla które był to trzeci najwyższy zwycięski wynik w czasie gry na zapleczu niemieckiej Ekstraklasy. Na swoim boisku wygrali po raz pierwszy od 21.08, od spotkania z VfL Bochum.

Wynik otworzył się kilka minut przed końcem pierwszej części meczu i na drugą połowę przypadła większość bramek.

Wbrew pozorom pierwszą dogodną szansę miał Waldemar Sobota. Pomocnik jednak przyjął źle piłkę, którą przejęli gospodarze. Było to w szóstej minucie. Dosłownie chwilę później działo się po drugiej stronie boiska – Christopher Avevor nie zapanował nad piłką, którą przejął Fabian Klos. Jego strzał nie przyniósł otwarcia wyniku – futbolówka wyraźnie minęła bramkę. Kolejne próby też nie przyniosły goli.

Trzydziesta ósma minuta rozpoczęła goleadę: Leandro Putaro wykończył trójkową akcję, pokonując Robina Himmelmanna z okolic dwudziestego metra. Chwilę przed końcem pierwszej części meczu goście mieli rzut wolny, który zamienił się w bramkę Avevora. Zdobył ją jednak z pozycji spalonej (był to naprawdę minimalny ofsajd), dlatego jego cieszynka okazała się przedwczesna.

Sztukę strzelecką kontynuowano po pięćdziesiątej minucie: najpierw w bombowym stylu trafił Florian Dick, niecałe dziesięć minut później na 3:0 podwyższył Florian Hartherz po solowej akcji pełnej sprytu. Przy bramce na 4:0 Patrick Weihrauch zastosował metodę Hartherza, rozpoczynając świetną kontrę. Po podaniu piłka znalazła się pod nogami Manuela Prietla, który asystował Konstantinowi Kerschbaumerowi. „Kropkę nad i” postawił Fabian Klos w 85. minucie.

Goście rzecz jasna próbowali przedrzeć się pod pole karne Stefana Ortegi, jednak działania były zduszane w zarodku, ewentualnie kończyły się ponad bramką.

Strzelanina w Bielefeld:

 

1. FC Kaiserslautern poległo po emocjonującej walce w Heidenheim, gdzie nie obyło się bez ofiar – jeszcze w czasie trwania pierwsze połowy Marius Müller musiał zostać zmieniony z powodu urazu biodra. W jego miejsce pojawił się debiutujący w 2. Bundeslidze Jan-Ole Sievers. Mariusowi życzymy szybkiego powrotu do zdrowia, oraz Janowi gratulujemy debiutu!

Gospodarze w 33. minucie powinni mieć rzut karny z racji faulu Sieversa na Robercie-Nescie Glatzelrze. Arbiter nie dopatrzył się jednak przewinienia.

W 56. minucie Mathias Wittek otworzył wynik spotkania. W polu karnym „Czerwonych diabłów” zaroiło się od zawodników w granatowych strojach, a także tych czerwonych – powodem był rzut wolny dla gospodarzy. Maximilian Thiel dośrodkował w pole karne, a pośród tego zamieszania nad futbolówką zapanował właśnie Wittek, pokonując 22-letniego bramkarza. Jest to drugie trafienie dla defensora.

Wznowienie gry przyniosło gościom wyrównanie – zaledwie 59 sekund po otwarciu wyniku padł drugi gol. Wysoką piłkę Brandona Borrello głową odbił Lukas Spalvis, doprowadzając do wyrównania.

Dziesięć minut później litewski zawodnik zakończył mecz po obejrzeniu (zasłużonej) czerwonej kartki – przy rzucie rożnym dla przeciwników faulował rywala w polu karnym, który nawet nie był przy piłce. Później „poprawił”, próbując swoich sił w zagraniu Zidane’a (niedosłownym rzecz jasna). Sędzia podyktował jeszcze rzut karny, do którego podszedł bohater meczu, Marc Schnatterer. Celebrację bramki wymyślił na poczekaniu, „odwdzięczając” się za gest Patricka Zieglera, który oklaskał decyzję arbitra. Schnatter z kolei bił brawa dla Zieglera.

„FCK” się nie poddawali i dzielnie szturmowali bramkę Kevina Müllera, co w 80. minucie przyniosło kolejne wyrównanie – Arne Feick nabił się na piłkę posyłaną przez Borellę.

Wizja wywiezienia punktu z Heidenheim zakończyła się w pierwszej minucie doliczonego czasu gry, gdy kapitan gospodarzy po raz drugi w tym meczu pokonał młodego debiutanta po strzale z rzutu wolnego. Bramkarz przyjezdnych interweniował, jednak przyniosło to więcej strat niż korzyści.

Greuther Fürth do domu powróciło z niczym po wyjazdowej porażce w Duisburgu. MSV wygrało 2:0 po bramkach Cauly Oliveiry Souzy (40′) i Borysa Tashchy’ego (44′).

Już w trzeciej minucie robiło się gorąco, gdy Enis Hajri wykańczał centrę Moritza Stoppelkampa. Interwencja Saschy Burcherta (zresztą nie tylko w tej sytuacji) ratowała przyjezdnych przed jeszcze większym wynikiem.

„Kleeblätter” Markowi Flekkenowi zagrozili dopiero po 28 minutach – swoich sił próbował wówczas Marco Caligiuri, aczkolwiek piłka została wybita spod bramki. Dobijał jeszcze Levent Ayçiçek – strzał pomocnika został zablokowany.

Czterdziesta minuta przyniosła bramkę – Caula Souza otworzył wynik spotkania. Stanislav Iljutcenko, mimo przegranej w pojedynku jeden na jednego z Burchertem, podał piłkę Stoppelkampowi, który dośrodkował w pole karne, gdzie czaił się brazylijski pomocnik obstawiany przez dwójkę defensorów rywala. Pokonał ich w pojedynku główkowym i z pięciu metrów umieścił piłkę w siatce.

Cztery minuty później byliśmy ponownie pod polem karnym Burcherta, przy piłce ponownie Iljutcenko. Tym razem dośrodkował do Tashchy’ego, który wpakował bombę do siatki.

W drugiej połowie goście z jeszcze większą determinacją szukali odpowiedzi na dwa szybkie ciosy niemalże do szatni, jednak zarówno Khaled Narey w 57. minucie, jak i Lukas Gugganig w 75. zmarnowali bardzo dobre szanse. Świetną okazję na zdobycie bramki miał rosyjski napastnik „Zebr”, jednak piłka minęła bramkę.

Bezkonkurencyjny hit rundy jesiennej, czyli mecz pomiędzy Holstein Kiel a Fortuną Düsseldorf, na remis. Po 90 minutach widniał wynik 2:2. Dla lidera trafił Kingsley Schindler (55′) oraz Dominick Drexler (70′), dla Fortuny strzelał Benito Raman (43′) i Rouwen Hennings (85′). Kilończycy trzecią serię z rzędu kończą na pierwszym miejscu. Na kolejkę przed końcem rundy jesiennej piłkarze z Düsseldorfu tracą punkt do „Bocianów”, lecz sprawa mistrza jesieni nie jest jeszcze jasna – futbol lubi sprawiać różnie niespodzianki.

Przyjemne dla oka sytuacje podbramkowe sypały się jak z rękawa, o wiele gorzej było jednak z pokonaniem bramkarzy… po prostu ze skutecznością. Dopiero Benito Raman w 43. minucie przełamał barierę i otworzył wynik spotkania, pokonując Kennetha Kronholma z okolic jedenastego metra. W o wiele lepszej pozycji był Jean Zimmer, ale – jak dobrze wiemy – napastnik idealny wykorzysta każdą szansę.

Po zmianie stron pierwszą groźną sytuację przeprowadzili gospodarze chwilę po wznowieniu meczu. Zakończyła się ona jednak tak samo, jak wszystkie poprzednie. W 55. minucie piłkarze Markusa Anfanga znaleźli sposób na pokonanie Raphaela Wolfa i w ciągu piętnastu minut uczynili to dwa razy, wychodząc na prowadzenie – Kingsley Schindler dosłownie wbił piłkę do siatki niemieckiego bramkarza, a Dominick Drexler dobił wybroniony przez Wolfa rzut karny, którego skiksował Marvin Ducksch.

Gospodarze z korzystnego wyniku nie cieszyli się zbyt długo – 85. minuta przyniosła wyrównanie. Schindler miał jeszcze świetną okazję, aby w końcówce zagwarantować swojemu zespołowi triumf, aczkolwiek Wolf stał na straży i pewnie złapał piłkę.

Ligowy hit w skrócie:

 

W trzecim z sobotnich meczów zespół prowadzony przez Michaela Köllnera zapewnił sobie w pełni zasłużone trzy punkty po skromnej wygranej nad SV Sandhausen. Liczne podbramkowe sytuacje jako jedyny wykorzystał Tim Leibold na dwanaście minut przed końcem podstawowego czasu gry. Dobra postawa defensywy gospodarzy zagwarantowała czyste konto.

Mecz rozpoczął się na pełnym gazie – już po niecałych 120 sekundach trójkową akcję pod polem karnym Marcela Schuhena próbował wykończyć Edgar Salli. Piłka minęła jednak bramkę. Cztery minuty później działo się po drugiej stronie bramki, gdzie „der Club” miał naprawdę wiele szczęścia – Lucas Höler zagrał piłkę nieczysto i na tyle niecelnie, że ta spokojnie opuściła boisko.

O niewykorzystanych szansach można byłoby mówić naprawdę wiele: po obu stronach padły łącznie 33 strzały (22 dla gospodarzy, 11 dla gości), a tylko 1/3 była strzałami w światło bramki – reszta to próby zablokowane/niecelne.

Świetnie na bramce spisywał się Schuhen, który wielokrotnie interweniował, skutecznie powstrzymując rozpędzonych Frankończyków.

Tym razem miano bohatera meczu, który zazwyczaj zgarniał Mikael Ishak, bez wątpienia został przyznany zdobywcy bramki, który sam sobie tę akcję wypracował. Przebiegł większość boiska, mijając zawodników „SVS” jak pachołki na treningu. Odegrał do Ishaka, aby odnaleźć sobie lepszą pozycję strzelecką i znalazł sposób na pokonanie bramkarza przeciwników.

Zdobytą bramkę i triumf drużyny oraz urodziny, które obchodził w czwartek, świętował w gronie znajomych, dając popis swoich wokalnych zdolności… 😃

Szybkie wyjście na prowadzenie przez Union Berlin w Bochum finalnie skończyło się fiaskiem i niepotrzebną stratą punktów – po końcowym gwizdku na tablicy widniał wynik 2:1, o który zadbali Kevin Stöger (40′) i Lukas Hinterseer (87′). Dużą rolę w tym meczu odegrało… szczęście stojące po stronie gospodarzy.

Defensorzy przyjezdnych przerwali akcję kreowaną przez Biało-niebieskich już w 4. minucie, płynnie przechodząc do kontry – długą piłkę otrzymał Sebastian Polter, który po spokojnym przyjęciu odpowiednio przymierzył i pokonał Felixa Dornebuscha.

Gospodarze niemal natychmiastowo rzucili się do nadrabiania strat, a pierwsza porządna szansa przypadła na 11. minutę, jednak strzał Johannesa Wurtza nie stanowił problemu dla Jakoba Buska. 25-letni napastnik był bardzo aktywny pod polem karnym duńskiego golkipera, aczkolwiek mało skuteczny.

Pięć minut przed końcem pierwszej części meczu Sidney Sam świetnie obdłużył Lukasa Hinterseera, który nie miał zbyt wielkiego pola manewru i odegrał do Kevina Stögera. Jego płaski strzał odbił się od defensora przeciwnika, kozłując do bramki. Remis!

Berlińczycy w pierwszej części spotkania byli minimalnie lepszą drużyną. Gospodarzom brakowało niewiele, aby zdominować przeciwnika. Wynik rozstrzygnął się dopiero w końcówce meczu, z korzyścią dla zawodników z Bochum. Mimo lepszego prezentowania się na boisku, bliżej zdobycia gola byli goście i o mały włos a Toni Leistner głową pokonałby bramkarza VfL. Defensywa gospodarzy działając w swoim rewirze popełniała błędy, których nie wykorzystywali przeciwnicy.

Wiara popłaca – w 87. minucie Lukas Hinterseer idealnie wykończył podanie Wurtza, przypieczętowując wygraną swojej drużyny.

SSV Jahn Regensburg do Ratyzbony powrócili z dumnie uniesionymi głowami. Powodem tego jest czwarte zwycięstwo w pięciu ostatnich spotkaniach. Dla porównania: do jedenastej kolejki na koncie drużyny z Bawarii było raptem dziewięć oczek. Po jedenastej kolejce ta liczba się powiększyła niemalże dwukrotnie. W niedzielę ich ofiarą padł SV Darmstadt.

Gospodarze na swoim boisku ostatnio nie radzą sobie zbyt dobrze – poprzednie pięć kolejek przyniosło raptem dwa punkty. Ostatnie dziesięć spotkań w lidze nie przyniosło pełnej puli punktów. Tę dyspozycję skrzętnie wykorzystali przyjezdni, zagrażając powracającemu do gry Danielowi Heuerowi Fernandesowi już od pierwszych minut.

Sprawę utrudniał także padający śnieg, oraz biały puch znajdujący się już na murawie. Piłkarze mieli trudności z zapanowaniem nad piłką, co powodowało, że większość akcji była z czystego przypadku.

W 28. minucie piłka znalazła się w siatce, aczkolwiek arbiter dopatrzył się faulu na zawodniku gospodarzy i trafienia nie uznał. Kwestia dość sporna, aczkolwiek zdania sędziego nie możemy zakwestionować. O bramki walczyć trzeba było dalej i udało się to dopiero w 52. minucie. Portugalskiego golkipera pokonał kapitan „Jahnelf”, Marco Grüttner, wykańczając centrę z rzutu wolnego wykonywanego przez Marvina Knolla.

Dynamo Drezno odbudowuje się po małej zadyszce – w niedzielę nie dali dojść do słowa Erzgebirge Aue, pokonując ich w Derbach Saksonii 4:0. Drezdeńczycy po raz pierwszy w ciągu pięciu lat wygrali derbowe spotkanie na swoim boisku.

Oprócz tego było to najwyższe zwycięstwo Dynama w obecnym sezonie. Erzgebirge w ostatnich ośmiu kolejkach tylko raz triumfowało, a obecnie ma punkt przewagi nad strefą spadkową.

Gospodarze od początku wyraźnie górowali nad przeciwnikami – dodatkowe siły, prócz wsparcia kibiców, tchnął ubiegłotygodniowy triumf nad Fortuną Düsseldorf. Dwie świetne okazje dla „S.G.D.” zakończyły się słupkiem i poprzeczką, później przed stratą bramki uchronił Martin Männel.

Otwarcie wyniku nastąpiło w 21. minucie: Lucas Röser z pięciu metrów wpakował piłkę do siatki. Po stracie bramki goście ruszyli do boju, jednak nie byli w stanie przedrzeć się pod pole karne Marvina Schwäbe. Chwilę przed końcem pierwszej części spotkania do bramki trafił były zawodnik Erzgebirge (w latach 2013-15, później Würzburger Kickers), Rico Benatelli.

Druga połowa to jeszcze większy pokaz przewagi gospodarzy nad gośćmi. Dwie minuty po wznowieniu spotkania było już 3:0 – bramkę głową tym razem zdobył Florian Ballas. Goście byli bezradni, co doszczętnie wykorzystali gospodarze, w 75. minucie wbijając ostatnią, czwartą bramkę.

Derby Saksonii zwycięskie dla Dynama:

 

Eintracht Brunszwik zatrzymał rozpędzonego spadkowicza, FC Ingolstadt, przy okazji po raz pierwszy w tym sezonie zdobywając komplet oczek na wyjeździe. W wygranym przez „BTSV” meczu 2:0 (0:0) bramki strzelali: Suleiman Abdullahi (65′) i Hendrick Zuck (76’). Dla „Schanzer” była to pierwsza porażka po serii siedmiu spotkań bez przegranej.

Pierwsze pół godziny zdecydowanie należały do gości, którzy spokojnie rozpracowywali przeciwników w środkowej części boiska. Przez te pół godziny stworzyli sobie raptem jedną (!) groźną szansę, którą w czwartej minucie miał Salim Khelifi. Po tych trzydziestu minutach do głosu zaczęli dochodzić zawodnicy z Bawarii, którym ta sztuka szła lepiej. Tyłek Eintrachtu ratował Jasmin Fejzić, który sparował strzał Almoga Cohena (33′), a także główkę Stefana Kutschke (44′).

Po zmianie stron gra rozpoczęła się na nowo – tym razem z korzyścią dla przyjezdnych. Bramka otwierająca wynik meczu była kwestią czasu. W 65. minucie przyjezdni mieli rzut wolny, który wykonywał Jan Hochscheidt. Dośrodkowanie próbował przejąć Steve Breitkreuz, co finalnie wyszło mu asystą dla Suleimana Abdullahiego, który z kilku metrów wykończył akcję, pakując futbolówkę do siatki. Jedenaście minut później młody Nigeryjczyk rozegrał świetną solową akcję na lewym skrzydle, w polu karnym zagrywając do Hendricka Zucka, który „nożycami” podwyższył rezultat.

Ciacho kolejki

Ten przystojny pan, czyli Cauly Oliveira Souza, otworzył wynik spotkania w meczu MSV Duisburg – Greuther Fürth. Nie chwali się swoim życiem prywatnym, selfie jest czymś jak święto, aczkolwiek mamy nadzieję, że ten wybór Was zadowoli.

Heimsieg 💪🏽💪🏽💙⚽️ #win #thankful #momentslikethese #deusnocomando

Post udostępniony przez Cauly Oliveira Souza (@caulyoliveirasouza)

Piątek 01.12, godz 18:30

  • Arminia Bielefeld 5:0 St. Pauli

    [38′ Leandro Putaro, 53′ Florian Dick, 62′ Florian Hartherz, 77′ Konstantin Kerschbaumer, 85′ Fabian Klos]
    Waldemar Sobota (St. Pauli) po meczu na ławce rezerwowych powrócił do pierwszego składu. Na boisku spędził 59 minut.

  • 1. FC Heidenheim 3:2 1. FC Kaiserslautern

    [56′ Mathias Wittek, 57′ Lukas Spalvis, 68′ 90+1′ Marc Schnatterer (k.), 80′ Arne Feick (sam.)]
    Mathias Wittek (FCH) zdobył drugą bramkę w tym sezonie. Rozegrał całe spotkanie, w 39. minucie ujrzał żółtą kartkę.

Sobota 02.12, godz 13:00

  • MSV Duisburg 2:0 Greuther Fürth

    [40′ Cauly Oliveira Souza, 44′ Borys Tashchy]
    brak polskich zawodników.

  • Holstein Kiel 2:2 Fortuna Düsseldorf

    [43′ Benito Raman, 55′ Kingsley Schindler, 70′ Dominick Drexler, 85′ Rouwen Hennings]
    Adam Bodzek (Fortuna) nadal kontuzjowany (skręcona kostka).

  • 1. FC Nürnberg 1:0 SV Sandhausen

    [68′ Tim Leibold]
    brak polskich zawodników.

Niedziela 03.12, godz 13:30

  • VfL Bochum 2:1 Union Berlin

    [4′ Sebastian Polter, 40′ Kevin Stöger, 87′ Lukas Hinterseer]
    Brak polskich zawodników.

  • SV Darmstadt 0:1 SSV Jahn Regensburg

    [52′ Marco Grüttner]
    Artur Sobiech (Darmstadt) na boisku pojawił się w 59. minucie.

  • Dynamo Drezno 4:0 Erzgebirge Aue

    [21′ Lucas Röser, 44′ Rico Benatelli, 47′ Florian Ballas, 75′ Erich Berko]
    Brak polskich zawodników.

Poniedziałek 04.12, godz 20:30

  • FC Ingolstadt 0:2 Eintracht Brunszwik

    [65′ Suleiman Abdullahi, 76′ Hendrick Zuck]
    Sonny Kittel (Ingolstadt) cały mecz na boisku.

Tabela na kolejkę przed końcem rundy jesiennej:

Tabela dostarczona przez Sofascore wyniki na żywo

Udostępnij:

Dominika Milarska

Fanatyczka amatorskiego futbolu, w którym dosłownie wszystko może się zdarzyć. Koneser piłki nożnej, nie patrzący na bariery kibicowskie. Kibicująca reprezentacji Niemiec, sympatyzująca także z Duńczykami, Holendrami, Austriakami i Chorwatami. Odkryła Kneževicia prędzej niż Alois Schwartz.

You may also like...