Polacy na zapleczu niemieckiej Ekstraklasy – Tag 22

Każda kolejna seria zmagań na zapleczu niemieckiej elity zbliża nas do końca. Co przyniosła nam 22. kolejka 2. Bundesligi? Kto zawiódł, kto zaskoczył? Sprawdźcie!

 

Dwa dni po zmianie osoby trenera nadeszła pora na przerwanie negatywnej passy. VfL Bochum w meczu z SV Darmstadt odnieśli pierwsze zwycięstwo, wygrywając 2:1. Bramkę otwierającą wynik zdobył Romain Bregerie (61′). Pięć minut później odpowiedział Lukas Hinterseer, a Fabian Holland wbił (i to dosłownie) gwóźdź do trumny swojej drużyny w 70. minucie, zdobywając bramkę samobójczą.

Bochumczycy jako pierwsi podjęli inicjatywę, zachowywali się pewniej na boisku. Jednak było im ciężko pdejść pod bramkę Daniela Heuera Fernandesa, a gdy to się w końcu stało, strzał nie stanowił dla niego żadnego problemu (8′). „Lilie” w połowie pierwszej odsłony stali się odważniejsi, lecz ich ruchy nie przyniosły żadnych większych zmian. Pierwsza połowa nie obfitowała w zbyt wiele okazji i z remisem zawodnicy schodzili do szatni.

Druga część spotkania była z początku czymś ciężkim w oglądaniu, dopiero po pierwszej bramce zaczęło się dziać. Aytaç Sulu przejął piłkę po dośrodkowaniu z narożnika boiska i przekazał ją Romainowi Bregerie, który wpakował ją do siatki (61′)

Próba Lukasa Hinterseera z pięćdziesiątej pierwszej minuty zakończyła się tak samo jak ta z ósmej. Idąc zgodnie z „do trzech razy sztuka” próbował z trzecim podejściem i to podejście okazało się skuteczne – Kevin Großkreutz asystował Niemcowi przy bramce (66′), znów dając swojej drużynie szansę w walce o punkt. Ta szansa szybko zgasła, bowiem Fabian Holland w desperackiej interwencji główką wbił piłkę do bramki (70′).

 

„FCK znów tu są!“ skandowali niesieni euforią kibice zgromadzeni Fritz-Walter-Stadion. A powody do tej euforii były i to naprawdę wielkie! Drugie zwycięstwo z rzędu, w dodatku z o wiele wyżej notowanym Holsteinem Kiel, który obecnie spisuje się poniżej formy, jaką prezentowali jesienią. 1. FC Kaiserslautern wygrał 3:1 po bramkach Brandona Borrelli (2′), Christopha Moritza (45′, karny) i Osayamena Osawy (51′). Dla „Bocianów“ strzelał David Kinsombi (32′). Marvin Ducksch zmarnował rzut karny w trzynastej minucie.

Kilończycy kompletnie zawalili początkową fazę meczu, co wykorzystali gospodarze, szybko wychodząc na prowadzenie. Po próbie Lukasa Spalvisa (1′) odpowiedział Brandon Borello po asyście Osayamena Osawy (2′). Kenneth Kronholm jedynie odprowadził piłkę wzrokiem. Już po niecałych dziesięciu minutach mogłoby być po meczu – Spalvis chciał wykorzystać błąd Rafaela Czichosa, jednak w ostatniej chwili udało mu się uratować sytuację, wyciągając piłkę niemal z linii bramkowej.

Kilończycy zbyt wiele nie pokazywali, jednak w trzynastej minucie niespodziewanie udało im się wywalczyć rzut karnym po tym, jak Leon Guwara powalił Dominicka Drexlera na murawę. Strzał Marvina Duckscha został pewnie sparowany. Po tym goście się wybudzili i pewniej ruszali pod bramkę Mariusa Müllera. Pokonali go dopiero po pół godzinie gry – Czichos pokazał się z tej bardziej ofensywnej strony, wykładając idealną piłkę Davidowi Kinsombiemu (32′).

Chwilę przed końcem pierwszej połowy rzut karny został przyznany po drugiej stronie – tym razem leżał Osawe. Do jedenastki podszedł Christopher Moritz i jako drugi pokonał Kronholma.

Gospodarze ze świetnej strony pokazywali się przez niemal całe spotkanie, w niczym nie przypominali siebie z pierwszej części sezonu. Za pierwszym razem Osawe został zablokowany (48′), jednak po trzech minutach i on zawitał na liście strzelców w tym spotkaniu. Jak się okazało był on ostatnim, który strzelił gola, mimo, że nie tylko on miał dobrą szansę na podwyższenie rezultatu.

„Czerwone Diabły” triumfują:


MSV Duisburg nadal zaskakuje. W meczu z Arminią Bielefeld dwukrotnie gonili wynik, dzięki czemu po raz siódmy z rzędu mogli się cieszyć ze zdobyczy punktowej. Na trafienia Toma Schütza (39′) i Patricka Weihtraucha (67′) odpowiadał Borys Tashchy (52′) oraz Kevin Wolze (72′). Spotkanie było pełne emocji i zadowoliło niejednego kibica, pomimo rezultatu.

Obrona „Zebr” prezentowała się na dobrym poziomie niemal całe spotkanie. Ofensywa spisywała się ciut słabiej, dystansowe próby nie przynosiły oczekiwanych efektów. Bielefeldczycy dłużej utrzymywali się przy piłce, kombinowali, szukali sposobu na przedarcie się przez blok defensywny gospodarzy.

W okolicy 30. minuty spotkanie się rozkręciło: pierw próbował Moritz Stoppelkamp, jednak Stefan Ortega interweniował stopą, wybijając piłkę na rzut rożny. Chwilę później Kevin Wolze zmarnował centrę z narożnika, a poprawka Stanislava Iljutschenki została sparowana (28′). Florian Hartherz próbował odpowiedzieć na próby przeciwników (36′), a trzy minuty po nim goście cieszyli się z wyjścia na prowadzenie: Tom Schütz trafił bezpośrednio z rzutu wolnego.

Strata bramki rozjuszyła gospodarzy, którzy siedem minut po wznowieniu meczu wyrównali za sprawą Borysa Tashchy’ego, który władował piłkę do siatki Ortegi z osiemnastu metrów (52′). Ukrainiec swoją bramkę zadedykował tacie, który tego samego dnia obchodził 51. urodziny.

Po wyrównaniu to Duisburczycy znów mieli więcej do powiedzenia, jednak Iljutschenko trafił nieczysto (57′). Dziesięć minut po próbie Rosjanina goście znów obejmowali prowadzenie: trójkową akcję Kerschbaumera, Hajriego i Hartherza wykończył Patrick Weihrauch, celebrując premierową bramkę w tych rozgrywkach. Przyjezdnym zależało na wygranej, dlatego trener wprowadzał zmiany typowo ofensywne, aczkolwiek pojawienie się Fabiana Klosa i Andreasa Voglsammera nic nie przyniosło. Na osiemnaście minut przed końcem podstawowego czasu gry beniaminek znów uderzył, a Wolze umieścił piłkę w bramce z tej samej odległości, z jakiej strzelał jego kolega z drużyny.

 

SSV Jahn Regensburg w ostatnich spotkaniach prezentuje jedną z najlepszych form – ostatnie pięć meczów to łączna zdobycz jedenastu punktów, jeden z najlepszych bilansów. W sobotę ich ofiarą padł 1. FC Heidenheim. Jann George w świetnym stylu otworzył wynik spotkania (34′), a Marco Grüttner w 90. minucie wpisał się w obecnej kampanii po raz dziewiąty na listę strzelców. Obie drużyny śmiało atakowały bramkę rywala, jednak gospodarze robili to efektowniej.

Oba zespoły za swój priorytet postawiły grę w defensywie i przez naprawdę sporą część spotkania one nie zawodziły. Z pojedynczymi podbramkowymi szansami wychodzi jednak gospodarze, a dokładniej Sargis Adamyan (4′, 15). Goście pod bramką Philippa Pentke praktycznie nie istnieli, próbowali się z dalszej odległości (23′, 27′).

Dwójkowa akcja Marca Laisa i Janna George’a przyniosła bramkę tego drugiego w 34. minucie meczu. Strzałowi nie można odmówić urody, jednak niektórzy kuszą się o opinię, że trafienie niemiecko-amerykańskiego piłkarza nie powinno zostać uznane. Pięć minut później mogło już być po meczu – Adamyan trafił w słupek.

Po zmianie stron goście próbowali odpowiedzieć – Marc Schnatterer oddawał strzał z okolic osiemnastego metra, strasząc Pentke (52′). Już po chwili gospodarze kontrowali, a świetną interwencją popisał się defensor „FCH”, Marcel Titsch-Rivero. Kolejne próby jawnie wskazywały na drugą bramkę gospodarzy, a czekać na nią trzeba było do 90. minuty, gdy Marco Grüttner wykańczał centrę Stolze.

 

Union Berlin w końcu się przełamał i to w możliwie najlepszym stylu, albowiem na swoim terenie w dodatku z… liderem. Fortuna Düsseldorf przegrała pierwsze spotkanie w tym roku, jednak nadal ma dwupunktową przewagę nad 1. FC Nürnberg.

Berlińczycy nieźle napsuli krwi liderowi – z dystansu próbował Simon Hedlund (3′), a po nim dwukrotnie Felix Kroos (4′, 12′). Goście bardzo długo próbowali znaleźć sposób na pokonanie Daniela Mesenhölera, co udało się dopiero Florianowi Neuhausowi pod sam koniec pierwszej części meczu (41′). Do bramki przyczynił się również Raphael Wolf, który szybko wznowił grę, a także słupek przy bramce berlińskiego golkipera, od którego odbiła się piłka, finalnie wpadając do siatki 😉. Akaki Gogia mógł odpowiedzieć jeszcze przed zmianą stron, jednak próba okazała się tą nieszkodliwą (45′).

Pierwsze minuty po wznowieniu meczu minęły spokojnie, Union poszukiwał okazji do nadrobienia bramki, w międzyczasie broniąc się przed zwiększeniem strat. Do bramki kontaktowej przyczynił się Adam Bodzek, zagrywając w polu karnym ręką. Podyktowaną jedenastkę na bramkę zamienił Steven Skrzybski (67′), a wynik odwrócił Sebastian Polter przy asyście interweniującego Kaana Ayhana (70′).

Podwójny prysznic sprawił, że dotychczasowi liderzy stracili swoją pewność siebie i gdyby nie golkiper, mecz mógłby zakończyć się jeszcze większym rezultatem niż 3:1, o który zadbał Skrzybski w piątej minucie doliczonego czasu. Andre Hofschneider w końcu odniósł zwycięstwo jako trener Unionu.

Union Berlin pokonuje lidera:

 

 

Niedziela nie obfitowała w zbyt wiele emocji, wyłączając święto w Fürth. Greuther pokonał na swoim boisku Dynamo Drezno 1:0, a bramkę na wagę trzech punktów zdobył Lukas Gugganig w 39. minucie. Dla „Kleeblätter” były to ważne trzy punkty, które sprawiły, że po dwudziestu jeden kolejkach znajdują się na szesnastej lokacie.

„SGD” od samego początku próbowało zdobyć przewagę nad przeciwnikiem i dzielnie walczyli pod bramką Saschy Burcherta wspieranego przez swój blok defensywny. Próby Lucasa Rösera czy Manuela Konrada kończyły się interwencjami, nawet z linii bramkowej.

Na pokaz ofensywy gospodarzy trzeba było troszeczkę poczekać. Uffe Bech dopiero w szesnastej minucie błysnął bundesligowymi zdolnościami, chociaż Markus Schubert nie miał większych problemów z powstrzymaniem jego strzału. To był początek, pierwszy sygnał co do pomyślnego przebiegu meczu. Po nim pokazywał się Julian Green oraz Maximilian Wittek. Ten drugi przyczynił się do bramki dla Bawarczyków – jego centra z rzutu wolnego zaskoczyła bramkarza, który jednak wybił piłkę. Dopadł do niej Gugganig i z okolic jedenastego metra posłał ją do pustej bramki (39′).

Głodni punktów gospodarze przystąpili do zaciętego bronienia wyniku, a nawet i powiększania go, aczkolwiek podejścia Fabiana Reese, czy wcześniej wspomnianego Greena znów spełzły na niczym. Przyjezdni ofensywnymi zmianami próbowali reagować na niekorzystny wynik, jednak pojawienie się Moussy Koné, Rico Benatelliego oraz Peniela Mlapy finalnie nic nie przyniosły. Najlepszą szansą na doprowadzenie do remisu bez wątpienia była ta z 69. minuty, gdy Mario Maloca wybijał piłkę niemalże ze swojej bramki.

Greuther Fürth znów punktuje:

 

 

Słaby mecz w Sandhausen przyniósł podział punktów pomiędzy miejscowym SV oraz Eintrachtem Brunszwik. „BTSV” byli minimalnie lepszą drużyną, jednak nie potrafili wykorzystać słabości przeciwnika i po końcowym gwizdku było 0:0.

Mecz zaczął się bardzo nieprzyjemnie z perspektywy kibiców „SVS” – Eroll Zejnullahu uległ poważnemu urazowi w kolanie, przez co po pięciu minutach musiał opuścić murawę. Naszemu ciachu z drugiej kolejki życzymy szybkiego powrotu do zdrowia!

Trochę czasu zajęło, nim gospodarze wrócili do rytmu meczu, aczkolwiek próba Denisa Linksmayera z rzutu wolnego minęła bramkę (18′). Kolejnym podejściem był strzał Nejmeddina Daghfousa, który wybronił Jasmin Fejzić (34′). Po drugiej stronie działo się chwilę wcześniej – pierw słupek w 33. minucie i rzut rożny. Potem główka Gustava Valsvika, która pewnie została sparowana. Po tych intensywnych minutach znów nastał spokój i z remisem piłkarze schodzili do szatni.

Druga połowa meczu nie przyniosła większych zmian – obie drużyny popełniały błędy, nie potrafili stworzyć pomysłu na rozegranie piłki, która mogłaby przynieść upragnioną bramkę. W ciągu tych czterdziestu pięciu minut najlepszą okazją popisał się defensor gospodarzy, Tim Kister, którego główka poleciała nad bramką (56′).

 

Erzgebirge Aue w końcu zebrało punkt w ligowym meczu. Na własnym terenie powstrzymali FC Ingolstadt, również remisując 0:0. „Fiołki” po tej kolejce nadal mają punkt przewagi nad strefą barażowo-spadkową.

Gospodarze rozgrywali grę w środkowej części boiska, rzadziej zbliżając się pod bramkę Ørjana Nylanda – Fabian Kalig główkował centrę Christiana Tiffersa, Nyland opuszkami palców uchronił swoją drużynę przed stratą bramki (8′). Chwilę później próbował się Pascal Köpke wraz Cebiem Soukou. Ingolstadt odpowiedział strzałem Dario Lezcano z pozycji spalonej (19′). Po tym przez dłuższy czas zabrakło pomysłu na rozegranie. Dopiero w końcówce „Schanzer” wykreowali sobie podbramkową możliwość, jednak w przebiegu meczu nie miała ona większego wpływu (43′).

Nie zmieniło się to w drugiej odsłonie meczu. „Fiołki” wyczekiwały okazji na przeprowadzenie kontrataków, Bawarczycy szukali dziur w bloku defensywnym przeciwników – udało się to dopiero po prawie godzinie gry, jednak Marvin Männel pewnie sparował (56′), a Christian Träsch huknął w słupek (57′). Po tym za wiele się nie działo, przez co obie drużyny podzieliły się punktami.

 

1.FC Nürnberg zaprzepaścił okazję do objęcia pozycji lidera 2. Bundesligi. Frankończycy na zakończenie dwudziestej drugiej serii zmagań zremisowali w Hamburgu z St. Pauli 0:0. Nadal mają dwa punkty straty do Fortuny. Zgromadzeni na Millerntor-Stadion byli świadkami świetnego widowiska, pełnego podbramkowych sytuacji i możliwości na triumf którejś z drużyn. Podopieczni Michaela Köllnera są na świetnej drodze do powrotu do elity – są niepokonani od dziewięciu spotkań.

Hamburczykom wystarczyło dwanaście sekund, aby już zagrozić Fabianowi Bredlowi, jednak strzał Samiego Allaguiego nie stanowił dla niego żadnego problemu. To była zapowiedź, że gospodarze nie zamierzają się barykadować, tylko atakować 😉. Tak też robili – Aziz Bouhaddouz huknął ponad bramką (17′), Allagui przestrzelił z dwóch metrów (25′). Najlepszą akcją popisał się Waldemar Sobota (44′), aczkolwiek interwencja Tima Leibolda praktycznie z linii bramkowej oddaliła niebezpieczeństwo.

W pierwszej części meczu „der Club” miał niewiele do powiedzenia – jedyne zagrożenie stworzył Mikael Ishak (20′), który kilka minut później zmuszony był do zakończenia meczu z powodu urazu (26′).

W drugiej odsłonie meczu gospodarze po kolei trafiali w poprzeczkę (Bouhaddouz w 48′), wprost w Bredlowa (Allagui w 53′). Później podejścia Lasse Sobiecha czy Bouhaddouza były parowane przez niemieckiego golkipera. Strata Ishaka spowodowała, że przyjezdni trochę zagubili się w ofensywie, co próbował nadrobić Federico Palacios (79′), a także Tobias Werner (80′), których powstrzymał po kolei Christopher Avevor i Robin Himmelmann. Leibold pięć minut przed końcem podstawowego czasu gry zmarnował setkę.

 

 

Ciacho kolejki

W tym tygodniu wybór ciacha przyprawił nas o niemały ból głowy, jednak finalnie mianem ciacha 22. kolejki okrasiłyśmy Patricka Weihraucha z Arminii Bielefeld. Ten prawie 24-letni skrzydłowy celebrował w sobotę premierowe trafienie w 2. Bundeslidze w barwach Bielefeldczyków. Poprzednie rozgrywki spędził w beniaminku z Würzburga, dwukrotnie trafiając do bramki przeciwników. Życzymy większej ilości bramek 😍

 

 

piątek 9.02, godz 18:30

  • VfL Bochum 2:1 SV Darmstadt

    [61′ Romain Bregerie, 66′ Lukas Hinterseer, 70′ Fabian Holland (sam.)]
    Artur Sobiech (Darmstadt) na boisku pojawił się w 79. minucie spotkania.

  • 1. FC Kaiserslautern 3:1 Holstein Kiel

    [2′ Brandon Borello, 32′ David Kinsombi, 45′ Christopher Moritz (k.), 51′ Osayamen Osawe]
    Kacper Przybyłko (Kaiserslautern) nieprzerwanie niedostępny.

 

sobota 10.02, godz 13:00

  • MSV Duisburg 2:2 Arminia Bielefeld

    [39′ Tom Schütz, 52′ Borys Tashchy, 67′ Patrick Weihrauch, 72′ Kevin Wolze]
    brak polskich zawodników.

  • SSV Jahn Regensburg 2:0 1. FC Heidenheim

    [34’Jann George, 90′ Marco Grüttner]
    Mathias Wittek (Heidenheim) cały mecz przesiedział na ławce rezerwowych.

  • Union Berlin 3:1 Fortuna Düsseldorf

    [41′ Florian Neuhaus, 67′ (k.), 90+4′ Steven Skrzybski, 70′ Sebastian Polter]
    Adam Bodzek (Fortuna) rozegrał całą partię, pierwsza połowa w jego wykonaniu była solidna, druga, po niefortunnej akcji przy bramce kontaktowej, przyniosła przeciwny obraz meczu.

 

niedziela 11.02, godz 13:30

  • SpVgg Greuther Fürth 1:0 Dynamo Drezno

    [39′ Lukas Gugganig]
    brak polskich zawodników.

  • Erzgebirge Aue 0:0 FC Ingolstadt

    Sonny Kittel (Ingolstadt) rozegrał cały mecz.

  • SV Sandhausen 0:0 Eintracht Brunszwik

    brak polskich zawodników.

 

poniedziałek 12.02, godz 20:30

  • FC St. Pauli 0:0 1. FC Nürnberg

    Waldemar Sobota (St. Pauli) rozegrał całe spotkanie.

 

 

 

Tabela dostarczona przez Sofascore wyniki na żywo

Udostępnij:

Dominika Milarska

Fanatyczka amatorskiego futbolu, w którym dosłownie wszystko może się zdarzyć. Koneser piłki nożnej, nie patrzący na bariery kibicowskie. Kibicująca reprezentacji Niemiec, sympatyzująca także z Duńczykami, Holendrami, Austriakami i Chorwatami. Odkryła Kneževicia prędzej niż Alois Schwartz.

You may also like...