Polacy na zapleczu niemieckiej Ekstraklasy – Tag 23

Trwająca dzień krócej niż zazwyczaj 23. kolejka 2. Bundesligi jest już za nami. Blisko sensacyjnego zwycięstwa był jeden z pretendentów do spadku, Fortuna zsunęła się lokatę niżej, a w środku tabeli niezmienne rotacje. Jakie dokładnie? Tego dowiecie się w podsumowaniu!

 

Robin Dutt nie będzie zbyt miło wspominać swojego debiutu w roli szkoleniowca VfL Bochum. Jego drużyna przegrała w Heidenheim 0:1 po bramce Johna Verhoeka z 23. minuty, przez co nieprzerwanie od kilku tygodni znajduje się w niebezpiecznej strefie spadkowej. 1. FC Heidenheim umacnia się w środkowej części tabeli.

Jednak nim wszystko się rypło, mecz przebiegał wręcz jak marzenie dla debiutującego szkoleniowca – już w piątej minucie dzięki Lukasowi Hinterseerowi VfL obejmowało prowadzenie. Niestety arbiter dopatrzył się pozycji spalonej Kevina Stögera i nie uznał bramki. Gościom udawało się kontrolować przebieg meczu gdzieś do dwudziestej minuty, w tym czasie zbyt wiele się nie działo.

Trzy minuty później coś ruszyło pod bramką Manuela Riemanna. Marc Schnatterer oddawał wówczas strzał, który odbił się od słupka. Niemiecki bramkarz próbował interweniować, jednak szybszy od niego okazał się Holender, który wpakował ją do bramki.

Goście po stracie wyniku przystąpili do ataku z jednoczesną obroną rezultatu. Jak z tym pierwszym nie szło za dobrze – niejednokrotnie brakowało niewiele, aby pokonać Kevina Müllera – to defensywa spisywała się nad wyraz dobrze.

Bochumczycy w drugiej odsłonie meczu również sprawiali wrażenie drużyny lepszej od swoich rywali. Działo się wiele, a szczególnie już w końcówce, gdzie do stałych fragmentów gry przystępował nawet sam bramkarz, chcący dokonać podobnej sztuki, jaka udała się Marwinowi Hitzowi, który w sezonie 14/15 pokonał bramkarza rywali. Na nic nie zdały się jego trudy, a jego zespół do Bochum wracał z pustymi rękoma.

 

Michael Frontzeck odniósł pierwszą porażkę: jego 1. FC Kaiserslautern przegrało na własnym terenie z SV Sandhausen 0:1 po słabym meczu. Philipp Förster na oczach niemalże 24 tysięcy kibiców doprowadził do wygranej „SVS”.

Wbrew pozorom gospodarze dobrze weszli w ten mecz, Lukas Spalvis testował Marcela Schuhena (28′), podobnie jak Brandon Borello (30′). Ofensywa gości nie potrafiła przez długi czas niczym odpowiedzieć  – jedyny strzał należał do Learta Paqarady (38′).

Postawa prezentowana przez ofensywę gości bardzo nie spodobała się trenerowi Kenanowi Kocakowi, który zareagował zmianami personalnymi – na boisku pojawił się Manuel Stiefler (46′) oraz Ali Ibrahimaj (68′). Prócz tego zadziałał taktycznie, co finalnie przyniosło profit w postaci bramki. Gospodarze dużo ryzykowali, stosując swoją taktykę, co zostało skrupulatnie wykorzystane. Marius Müller za późno zareagował na strzał Förstera z okolic szesnastego metra, piłka znalazła się w bramce (78′).

„FCK” z całej siły starali się doprowadzić do remisu i mieli na to sporo czasu, bowiem mecz został przedłużony o ponad sześć minut. Aczkolwiek nieliczne podejścia pod bramkę Schuhena nie przyniosły wyrównującego trafienia.

SV Sandhausen wywozi punkty z Kaiserslautern:

 

 

Arminia Bielefeld po bramkach Patricka Weihraucha (33′) i Konstantina Kerschbaumera (90+2′) odniosła w pełni zasłużone zwycięstwo nad SV Darmstadt. Bielefeldczycy są niepokonani od czterech kolejek. Z kolei ich rywale są w coraz trudniejszej sytuacji.

Pierwsze czterdzieści pięć minut pokazywały mecz dwóch równych sobie drużyn, sytuacje podbramkowe naprzemiennie padały po obu stronach. W ekipie gospodarzy zaczął Florian Hartherz uderzając w słupek (16′), odpowiadał Artur Sobiech strzałem w Stefana Ortegę (19′). Mecz nie zwalniał tempa,  a gdzieś po pół godzinie wrzucił szósty bieg.

Rzut rożny dla gości przyniósł to, na co wszyscy czekali – bramkę. Dong-Won Ji próbował wykończyć dośrodkowanie Tobiasa Kempe z narożnika boiska, jednak lepszy w tym starciu okazał się golkiper, rozpoczynający kontrę dla Arminii. Piłka przeszła kolejno przez Hartherza, następnie przez Kerschbaumera, który został powalony na murawę. Arbiter kontynuował grę z racji tego, że utrzymała się przy niej drużyna gospodarzy. Andreas Voglsammer pomknął na pole karne i odegrał do Patricka Weihraucha, który trafił do pustej bramki. Wynik mógł ulec zmianie jeszcze w pierwszej części spotkania, jednak Julian Börner trafił nieczysto w piłkę (41′).

Po zmianie stron grę nakręcał Felix Platte z SV Darmstadt, wprowadzony na boisko po godzinie gry (61′, 66′, 69′). Wspierał go Ji (76′), którego skutecznie powstrzymał golkiper Bielefeldczyków. Kerschbaumer musiał się natrudzić (74′, 75′), aby finalnie znów wykorzystać kontratak i zamienić go na bramkę przypieczętowującą wygraną (90+2′).

 

Takashi Usami uratował wynik w meczu Fortuny Düsseldorf z SpVgg Greuther Fürth. „Kleeblätter” przez bardzo długi czas utrzymywali korzystny dla siebie wynik, o jaki zadbał Maimilian Wittek w 10. minucie. Wyrównanie nadeszło dopiero po ponad godzinie od pierwszej bramki.

Goście, stawiani w roli faworyta, mieli bardzo dobry początek spotkania – już w drugiej minucie Rouwen Hennings miał dogodną okazję na szybkie zakończenie meczu, jednak jego strzał poszybował ponad bramką. Dwie minuty później centrę z rzutu wolnego wybronił Sascha Burchert. Odpowiedzią na drugie podejście był strzał Juliana Greena, zakończony paradą Raphaela Wolfa i wybiciem przez defensywę (5′).

Z każdą minutą to gospodarze zdobywali przewagę, którą potwierdzili dzięki bramce Wittka z nietypowej dla rzutów wolnych pozycji. Goście przystąpili do szybkiej próby odpowiedzi, zakończonej fiaskiem (Oliver Fink 12′, Davor Lovren 18′). Gospodarze pilnie strzegli swojej bramki, okazji na zdobycie drugiej bramki szukając w kontrach. Mimo, że goście mieli zdecydowaną przewagę w posiadaniu piłki, niewiele ta statystyka im dawała.

Po zmianie stron dotychczasowi liderzy jeszcze zacieklej poszukiwali wyrównania. W 64. minucie było już naprawdę blisko, jednak Hennings był na pozycji spalonej w czasie oddawania strzału. Przez dłuższy czas było bliżej 2:0, niż 1:1, Wolf wybronił Roberto Hilberta (69′).

Defensywa Frankończyków świetnie sobie radziła do 76. minuty – do chwili, kiedy Jean Zimmer dośrodkowywał z narożnika boiska wprost na Havarda Nielsena, który asystował Takashiemu Usamiemu. Piłka z okolic czternastego metra znalazła się w bramce. W doliczonym czasie gry Serdar Dursun miał dobrą możliwość wyratowania kompletu punktów dla SpVgg, ten jednak przestrzelił.

O krok od kolejnej porażki:

 

 

Markus Kauczinski w wyjątkowym dla siebie meczu odniósł niewielkie, ale znaczące zwycięstwo. W meczu przeciwko swojej byłej drużynie, FC Ingolstadt, wygrał 1:0 po bramce Samiego Allaguiego w 30. minucie. Dystans „Schanzer” do upragnionej strefy barażowo-awansowej trochę brakuje, a z takimi wynikami się nie zmniejsza.

Obie drużyny miały spore problemy ze zdobyciem bramki. Sporym utrudnieniem był również gęsto padający śnieg, który przez większą część meczu zalegał na murawie na Audi-Sportpark. Mecz w większości dział się w środkowej części boiska, pod bramką niewiele się działo.

W jedynej bramce w spotkaniu udział miał również Waldemar Sobota. To on zapoczątkował podbramkową akcję, odgrywając do Richarda Neudeckera. Ten świetnie zapanował nad piłką i w odpowiedniej chwili przekazał ją Allaguiemu, który musiał wykorzystać tę szansę – piłka znalazła się w pustej bramce (30′). Goście prezentowali się słabiej w meczu, mimo to prowadzili.

W odszukaniu bramek pomóc miały oznaczenie linii „szesnastki” na czerwono oraz pomalowanie piłki na pomarańczowo. Nie przyniosło to jednak zamierzonego efektu. Jedną z niewielu szans na wyrównanie miał Sonny Kittel, jednak jego strzał zakończył się na słupku (48′). Goście za cel postawili sobie obronę wyniku, co finalnie im się udało i do Hamburga powrócili z kompletem punktów.

 

Dziesięć meczów. Remis z Erzgebirge Aue był dziesiątym z rzędu spotkaniem, w którym Holstein Kiel nie był w stanie wygrać. „Bociany” w ciągu dwóch minut roztrwoniły dwubramkową przewagę, o którą zadbał Marvin Ducksch (12′) wraz z Dominickem Drexlerem (25′). „Katem” beniaminka był Malcolm Cacutalua, który do bramki trafił w 36. i 38. minucie.

Początkowa dominacja w meczu szybko została udokumentowana w formie dwóch bramek – Sebastian Geidinger obsłużył Dominicka Drexlera na prawym skrzydle. Szybko został otoczony przez dwójkę rywali, jednak w tym „natłoku” udało mu się znaleźć Duckscha, który z dziewięciu metrów pokonał Marvina Männela (12′). W pobliżu strzelającego znajdowała się kolejna dwójka zawodników „Fiołków”, których interwencje na nic się nie zdały. Trzynaście minut po tym Drexler wykończył centrę z narożnika boiska. Tu znów zawiodła defensywa.

Pierwsze trzydzieści pięć minut w wykonaniu piłkarzy z Aue jest do zapomnienia – nie dość, że źle się prezentowali, to jeszcze ucierpiał Sören Bertram, który z powodu urazu uda musiał opuszczać boisko. Jego zejście okazało się jednak czymś w postaci motywacji, aby doprowadzić do korzystnego wyniku.

Trzydziesta szósta minuta przyniosła pierwszą niewiadomą: jakim cudem piłka wyleciała Kennethowi Kronholmowi z rąk? Bramkarz pewnie interweniował powstrzymując Tobiasa Kempe, futbolówka niespodziewanie znalazła się z powrotem w grze, a jako pierwszy dopadł do niej Cacutalua. Dwie minuty później niespodziewanie Cacutalua znów znalazł się przy piłce, nie pozostawiając szans niemiecko-amerykańskiemu golkiperowi. Warto wspomnieć, że strzelec obydwu bramek to defensor! Bez wątpienia bohater meczu.

Kilończycy po zmianie stron wręcz desperacko dążyli do wyjścia na prowadzenie, jednak każdorazowe próby kończyły się fiaskiem i po ostatnim gwizdku na tablicy widniał rezultat 2:2.

 

Dla Eintrachtu Brunszwik był to pierwszy domowy triumf po niemial czterech miesiącach (ostatnia wygrana „BTSV” w domu to mecz z VfL Bochum, rozgrywany 21.10.17). Ofiarą drużyny z Brunszwika padł ubiegłotygodniowy kat Fortuny, czyli Union Berlin. Ken Reichel już po szesnastu minutach zapewnił swojemu zespołowi wygraną. Berlińczycy najlepszą odpowiedź mieli w samej końcówce, a szansy nie wykorzystał Sebastian Polter.
Obie drużyny opornie weszły w to spotkanie, żaden z zespołów nie był w stanie tak na poważnie rozpocząć meczu. Pierwsze poważne podejście na bramkę Daniela Mesenhölera zakończyło się od razu bramką (16′). Strata bramki nie była w stanie rozbudzić przyjezdnych – Steven Skrzybski próbował z bliskiej odległości, jednak Frederik Tingager pewnie go zablokował. Gdyby nie golkiper Unionu, wynik byłby o wiele wyższy.
Jedną z najlepszych okazji na podwyższenie wyniku miał Domi Kumbela, jednak jego strzał ostatecznie został powstrzymany przez Mesenhölera nogami. Defensywa zespołu ze stolicy prezentowała się naprawdę fatalnie, w niczym nie przypominali tej samej drużyny, która w minionym tygodniu podniosła się z 0:1, aby wygrać 3:1. Gdyby gospodarzom nie zabrakło pomysłu na grę, mogłoby się skończyć prawdziwą goleadą.

 

Dynamo Drezno w dość nietypowych okolicznościach odniosło zwycięstwo nad SSV Jahn Regensburg po bramce Ericha Berko z 65. minuty. Ratyzbończycy przegrali pierwszy mecz w tym roku oraz przerwali dobrą passę na wyjeździe.
Spotkanie było pełne emocji i żwawe, jednakże nie obfitowało w sytuacje podbramkowe. Goście powolnie zdobywali teren, przejmując dominację nad przeciwnikiem. Pierwszą dobrą sytuację mieliśmy dopiero po ponad pół godzinie gry – Marvin Knoll ze świetnej pozycji posłał piłkę ponad bramką (36′). Kilka minut później strzał Sargisa Adamyana został wybity na rzut rożny (42′).
Uwe Neuhaus zareagował na słabą dyspozycję zawodników ofensywnych na boisko wprowadzając Moussę Koné. Wprawdzie jego strzał z 48. minuty minął bramkę Philippa Pentke, tak później nadrobił, przyczyniając się do bramki. Po kontakcie z jednym z graczy SSV padł na murawę, jednak nagle „ożył”, gdy nie odgwizdano faulu, ani Drezdeńczycy nie stracili piłki. Odebrał piłkę rywalowi i odegrał ją z Lucasem Röserem, który asystował Berko (65′). Marco Grüttner miał świetną możliwość wyrównania rezultatu, Markus Schubert interweniował nogą (80′).

 

W końcu się udało! 1.FC Nürnberg za drugim razem objął prowadzenie w ligowej tabeli za sprawą lepszego w porównaniu do Fortuny Düsseldorf bilansu bramkowego. Frankończycy dzięki wygranej nad MSV Duisbirg zrównali się punktami z dotychczasowym liderem. O wynik 3:1 zadbał Hanno Behrens, dwukrotnie trafiając do siatki oraz Eduard Löwen. Jedyną, a wówczas kontaktową bramkę zdobył Moritz Stoppelkamp.
„Der Club” atakował od samego początku, chciał jak najszybciej wyjść na prowadzenie, co udało się już w ósmej minucie – Tobias Werner został sfaulowany przez Nico Klotza w polu karnym, Arne Aarnink, arbiter spotkania, nie wahał się w podyktowaniu jedenastki. Behrens podjął się odpowiedzialności i pewnie pokonał Marka Flekkena, choć ten rzucił się w tym samym kierunku. „Zebry” miały naprawdę ciężkie zadanie, aby przedrzeć się przez świetnie ustawionych Frankończyków. Musieli również uporać się z kolejnym ciosem od Behrensa w postaci drugiej bramki (23′). Obecny kapitan FCN cieszył się ze swojego pierwszego Doppelpacka.
Kilkanaście minut później MSV Duisburg otrzymał prezent od Fabiana Bredlowa – Moritz Stoppelkamp posłał piłkę z okolic szesnastki, interwencja Bredlowa była bardzo spóźniona. Po pierwszej połowie na tablicy widniał wynik 2:1.
Po zmianie stron widzieliśmy dwie zupełnie inne drużyny – wynik 2:1 i perspektywa czterdziestu pięciu minut meczu dawała wiele możliwości. Goście podeszli bardzo odważnie – próby Stoppelkampa, Fabiana Schnellhardta (obaj 50′) oraz Ahmeta Engina (52′) nie przyniosły jednak niczego. Po drugiej stronie próbował Werner (53′), ale to dopiero Löwen umieścił piłkę w bramce holenderskiego bramkarza, w dodatku w pięknym stylu (71′). Pomimo kolejnych okazji wynik nie uległ zmianie.

„Der Club” przejmuje dowodzenie w tabeli:

 

 

 

Ciacho kolejki

Uśmiech nowego nabytku Eintrachtu Brunszwik, który pojawia się na większości zdjęć, oraz jego świetna postawa w meczu z Unionem Berlin skutecznie nas przekonała, aby mianem ciacha 23. kolejki 2. Bundesligi określić Frederika Tingagera.

Tak for en fantastisk tid i den stribede trøje! Har nydt hvert evig eneste sekund. De gode og såvel de dårlige tider har formet mig til den spiller og person, som jeg er blevet idag. OB vil altid have en speciel plads hos mig. Det var klubben som troede på mig og gav mig chancen for at udleve min drøm, en drøm som nu forsætter i Eintracht Braunschweig. For 2 år siden skrev jeg under på min første profesionelle kontrakt. Nu er jeg her. Crazy hvilke døre hårdt arbejde åbner for dig. Tak til alle omkring Odense boldklub, ledere, trænere og selvfølgelig mine holdkammerater. Håber vi ses igen en dag! Tak Odense! Til fansene: Jeg er utrolig taknemmelig for den støtte i har vist mig fra dag 1 af. Jeg ønsker jer alt det bedste og håber vi ses igen en dag! #TuseIF #HolbækB&I #BrøndbyIF #HolbækB&I #Odenseboldklub #Eintrachtbraunschweig Sidst men ikke mindst. Tak til @ninjaagenten @loevel 🏆 Uden jer var det ikke muligt😍

Ein Beitrag geteilt von Frederik Beyer Tingager (@frederiktingager) am

piątek 16.02, godz 18:30

  • 1. FC Heidenheim 1:0 VfL Bochum

    [23′ John Verhoek]
    Mathias Wittek (Heidenheim) rozegrał pełną partię.

  • 1. FC Kaiserslautern 0:1 SV Sandhausen

    [78′ Philipp Förster]
    Kacper Przybyłko poza kadrą 1. FC Kaiserslautern.

 

sobota 17.02, godz 13:00

  • Arminia Bielefeld 2:0 SV Darmstadt

    [33′ Patrick Weihrauch, 90+3′ Konstantin Kerschbaumer]
    Artur Sobiech (Darmstadt) rozegrał godzinę meczu, w 26. minucie został ukarany żółtą kartką.

  • Fortuna Düsseldorf 1:1 SpVgg Greuther Fürth

    [10′ Maximilian Wittek, 76′ Takashi Usami]
    Adam Bodzek (Fortuna) całe spotkanie przesiedział na ławce.

  • FC Ingolstadt 0:1 FC St. Pauli

    [30′ Sami Allagui]
    Sonny Kittel (Ingolstadt) rozegrał całe spotkanie, w czwartej minucie doliczonego czasu otrzymał żółtą kartkę. Waldemar Sobota (St. Pauli) został zmieniony w 87. minucie.

  • Holstein Kiel 2:2 Erzgebirge Aue

    [12′ Marvin Ducksch, 25′ Dominick Drexler, 36′, 38′ Malcolm Cacutalua]
    brak polskich zawodników.

 

niedziela 18.02, godz 13:30

  • Eintracht Brunszwik 1:0 Union Berlin

    [16′ Ken Reichel]
    brak polskich zawodników.

  • Dynamo Drezno 1:0 SSV Jahn Regensburg

    [65′ Erich Berko]
    brak polskich zawodników.

  • 1. FC Nürnberg 3:1 MSV Duisburg

    [8′ (k.) 23′ Hanno Behrens, 41′ Moritz Stoppelkamp , 71′ Eduard Löwen]
    brak polskich zawodników.

 

 

 

Tabela dostarczona przez Sofascore wyniki na żywo

Udostępnij:

Dominika Milarska

Fanatyczka amatorskiego futbolu, w którym dosłownie wszystko może się zdarzyć. Koneser piłki nożnej, nie patrzący na bariery kibicowskie. Kibicująca reprezentacji Niemiec, sympatyzująca także z Duńczykami, Holendrami, Austriakami i Chorwatami. Odkryła Kneževicia prędzej niż Alois Schwartz.

You may also like...