Polacy na zapleczu niemieckiej Ekstraklasy – Tag 26

Który piłkarz niemalże samodzielnie doprowadził do zwycięstwa swojej drużyny? Jak wyglądała 26. kolejka 2. Bundesligi mecz po meczu, oraz jakie zmiany nastąpiły w tabeli? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie w podsumowaniu wydarzeń z zaplecza Bundesligi.

 

Bramka Konstantina Kerschbaumera z 90. minuty meczu Arminii Bielefeld z 1.FC Nürnberg sprawiła, że Frankończycy ponownie uciekają Fortunie Düsseldorf. Piłkarze Michaela Köllnera wrócili do Norymbergi bez punktów, przed meczem Fortuny różnica wynosiła dwa oczka, po nim już pięć. Ostatnie pięć meczów „Der Clubu” to zdobycz raptem pięciu punktów (1-2-2). Arminia po piątkowym wieczorze zajmowała czwarte miejsce, ostatecznie tę kolejkę kończyła lokatę niżej.

Obie defensywy były dobrze zorganizowane, nie dając zbyt wielkiego pola do popisu dla sił ofensywnych, więcej działo się w środkowej strefie boiska. „Der Club” pod bramkę Stefana Ortegi przebił się dopiero w 22. minucie – Adam Zrelak wówczas główkował centrę Tima Leibolda. Piłka minęła bramkę. Fabian Bredlow wyszedł zwycięsko z pojedynku z Andreasem Voglsammerem (42′). To były jedyne podejścia pod bramki obu drużyn.

Po zmianie stron przyjezdni weszli do gry, jednak strzały Hanno Behrensa (50′), Zrelaka (56′) oraz Leibolda (63’/64′) kończyły się podobnie, jak próba Słowaka w pierwszej połowie. Druga strona była w stanie odpowiedzieć strzałem Kenaua Staude i Briana Behrendta w 59. minucie.

Dopiero dziewięćdziesiąta minuta przyniosła to, na co czekali kibice zgromadzeni na SchücoArenie – czwórkowa akcja Bielefeldczyków zamykana przez Austriaka zakończyła się jedyną bramką w meczu.

 

„Koné-Show” przyniosło Dynamo Drezno komplet punktów w szybkim, pełnym emocji meczu z 1. FC Heidenheim, zakończonym 3:2. Moussa Koné wykazał się świetną skutecznością, ustrzelając hat-tricka (5′, 11′, 83′). Goście dwukrotnie gonili wynik, za sprawą bramki Maximiliana Thiela (7′) oraz samobójczego trafienia Paula Seguina (59′).

Obie ekipy wystrzeliły niemalże na starcie – pierwsi uderzyli gospodarze, który wykończył piętką przedłużenie podania po rzucie rożnym. Dokładnie dwie minuty i pięć sekund później odpowiedział Thiel strzałem z woleja. Tę bramkę śmiało można podpiąć pod miano goli „stadionów świata”!

Nim mrugnęliśmy okiem, na tablicy widniało już 2:1, znów Koné. Piłka jak po sznurku przechodziła przez boisko, na nic zdała się próba interwencji Kevina Krausa, Iworyjczyk w ciągu sześciu minut po raz drugi pokonał Kevina Müllera. Gospodarze chcieli jak najszybciej znokautować rywala, jednak strzały z dystansu Saschy Horvatha (39′) i Manuela Konrada (41′) kiksowali. Thiel w 29. minucie ponownie mógł doprowadzić do remisu, jednak Markus Schubert dzielnie stał na straży swojej bramki.

Druga połowa zaczęła się salwą pudeł, która trwała do 59. minuty – wówczas Paul Seguin przedłużał dośrodkowanie Marca Schnatterera w swoją bramkę. Rezultat 2:2 długo się utrzymywał, urozmaicały go nieliczne podbramkowe okazje, najczęściej kończone strzałami w metalowe części bramki (77′ Schnatterer, 79′ Horvath) Dopiero napastnik Dynama był w stanie udźwignąć ciężar odpowiedzialności, wywalczając komplet punktów dla swojej drużyny.

Iworyjskie show w Dreźnie:

 

 

SpVgg Greuther Fürth wyszedł zwycięsko z pojedynku z kolegą z dolnej części tabeli, czyli 1. FC Kaiserslautern. „Czerwone Diabły” poległy w Fürth 1:2. Dla Frankończyków strzelał Julian Green (17′) i Mario Maloča (73′). Po stronie gości odpowiedział Osayamen Osawe w 45. minucie.

Oba zespoły ostatnimi czasy prezentują o wiele lepszą formę, w porównaniu do wydarzeń z rundy jesiennej – widać presję związaną z obawą przed spadkiem. Jako pierwszy próbował wystrzelić Maximilian Wittek (5′), później, bardziej masowo, odpowiadali goście, a dokładniej Nils Seufert (10′) oraz Leon Guwara (11’/12). Te próby przyspieszyły bicie serca niejednego zwolennika Frankończyków. Po siedemnastej minucie tętno przyspieszyło jeszcze bardziej, tym razem w pozytywnym znaczeniu: Julian Green kończył kontrę prowadzoną przez Khaleda Nareya.

Ta bramka była jak cios dla piłkarzy „FCK”, aczkolwiek mecz nie zwolnił swojego tempa. Strzały padały naprzemiennie, w większości były one niecelne, przynajmniej z perspektywy gospodarzy. Chwilę przed końcem pierwszej połowy goście zasłużenie doprowadzili do remisu, dzięki trafieniu Osawy (45′).

Kwestia końca meczu była nadal otwarta, obie drużyny cały czas walczyły, a szanse z pierwszych minut drugiej części meczu (Green w 50′ oraz Jan-Ingwer Callsen-Bracker w 55′) były zaczątkiem zaciętej walki. Defensywa SpVgg miała nie lada problemy z powstrzymaniem nigeryjskiego napastnika, który w 64. minucie miał świetną okazję na zagwarantowanie prowadzenia gościom. Cytując klasy polskiego komentatorstwa „Niewykorzystane szanse lubią się mścić”, tak również było i tym razem – dziewięć minut po fatalnym strzale Osawy Wittek centrował z narożnika boiska do Mario Maločy, który z pięciu metrów pokonał Mariusa Müllera.

Starcie drużyn z dołu tabeli:

 

 

Jednym z trzech remisów w sobotę, był ten z Hamburga, gdzie miejscowe FC St. Pauli podzieliło się punktami po meczu z Eintrachtem Brunszwik w „Nordduell”. Gospodarze na boisku byli lepszą drużyną, jednak nie byli w stanie zamienić swoich umiejętności na bramkę.

Markus Kauczinski przez kontuzje Lasse Sobiecha i Waldemara Soboty został zmuszony do dokonania przynajmniej dwóch zmian personalnych – finalnie wyszły cztery, wraz ze zmianą ustawienia.

„BTSV” w miarę rozsądnie weszli w ten mecz, już w trzeciej minucie zagrażając Robinowi Himmelmannowi. Golkiper Hamburczyków sparował stopą strzał niekrytego Christoffera Nymana. Aziz Bouhaddouz standardowo próbował kreować akcje kolegom, których strzały nie stanowiły problemu dla dobrze prezentującego się Jasmina Fejzicia.

Druga połowa zaczęła się pomyślnie dla gości z Brunszwiku – Suleiman Abdullahi ruszył z kontrą i z okolic osiemnastego metra huknął w lewy słupek. Jednak najlepsza okazja przypadła na 62 minutę – Sami Allagui umieścił piłkę w siatce, jednak gol nie został zaliczony z racji pozycji spalonej. W ostatnich dwudziestu minutach bramkarze obu ekip miały wiele szczęścia, przez co na Millerntor-Stadion nie padła żadna bramka.

 

Holstein Kiel wraca do domu z punktem po remisie w meczu z VfL Bochum. Na oczach 14939 kibiców zgromadzonych na Rewirpowerstadion Marvin Ducksch w 61. minucie odpowiadał na bramkę Kevina Stögera, który strzelił już po ośmiu minutach gry.

Defensywa „Bocianów” jedyny raz w tym meczu przełamała się już w ósmej minucie, gdy Anthony Losilla okiwał Davida Kinsombiego, odgrywając do Kevina Stögera, który z okolic dwunastego metra pokonał Kennetha Kronholma.

Gospodarze nie chcieli na tym poprzestać, ofensywa poszukiwała luk w strukturze obronnej swoich przeciwników, w miarę skutecznie się przedzierając – w przeciągu pierwszych trzydziestu minut Kilończycy wygrali raptem 28% pojedynków. Jednak chociażby Robbie Kruse (23′), czy Lukas Hinterseer (28′) nie byli w stanie skutecznie uderzyć. Goście mieli niewiele do powiedzenia – Dominic Peitz jako jedyny próbował zagrozić Manuelowi Riemannowi.

Po zmianie stron przez pierwsze kilkanaście minut było o wiele bliżej podwyższenia wyniku, niż doprowadzenia do wyrównania – Losilla już miał cieszyć się ze zdobytej bramki, gdy Dominik Schmidt zdołał w ostatniej chwili wybić ją z pola karnego swojej drużyny (57′).

Cztery minuty po akcji pomocnika Bochumczyków przypomniał o sobie obecny król strzelców 2. Bundesligi, Marvin Ducksch. Wykończył centrę Toma Welandta (61′). Z biegiem czasu Ducksch kiksował kolejne szanse, które, przy dobrej skuteczności, mogłyby przynieść mu przynajmniej Doppelpacka.

Schmidt w ostatnim kwadransie znów dokonał bohaterskiego czynu, ratując swoją drużynę po pośrednim rzucie wolnym wykonywanym przez Stögera (77′).

 

SV Darmstadt od prawie pięciu miesięcy czeka na domowe zwycięstwo. W sobotę, w meczu z FC Ingolstadt, zremisowali po bramce Tobiasa Kempego z rzutu karnego (67′). Była to odpowiedź na trafienie Roberta Leipertza (18′).

Robert Leipertz od samego początku robił szum pod bramką golkipera z Böllenfalltor, „dopiero” po osiemnastu minutach go pokonując. Przy bramce niemieckiego napastnika swój udział miał Sonny Kittel, do którego wcześniej odegrał Tobias Levels. Leipertz, który dostał podanie od Kittela, ograł Kevina Großkreutza.

Po stracie bramki jedenastka prowadzona przez Dirka Schustera wzięła się w garść, próbując pokonać jedenastkę drużyny z Bawarii. Tracili przy tym dużo piłek. Dopiero po pół godzinie meczu udało im się zagrozić Ørjanowi Nylandowi – Terrence Boyd z ośmiu metrów trafił w słupek (31′). Mimo to, do końca pierwszej połowy przeważali gospodarze. Tuż przed końcem pierwszej odsłony meczu Tobias Kempe miał okazję do wyrównania bezpośrednio z rzutu wolnego (43′). Po tym goście ruszyli z kontrą, jednak Daniel Heuer Fernandes wyszedł zwycięsko z pojedynku z Leipertzem.

Na kolejne przebłyski pod bramkami musieliśmy czekać. A gdy już się pojawił, poprzedzony był złą decyzją arbitra. Thorber Siewers, arbiter meczu, podyktował jedenastkę po faulu Hauke Wahla na Fabianie Hollandzie. Tobias Kempe pewnie zamienił ją na bramkę (67′).

Wynik 1:1 i dwadzieścia minut gry? Dogodne możliwości, aby jeszcze odmienić losy meczu. Głównie atakowały „Lilie”, jednak i te ataki nie przyniosły zmiany wyniku, przez co nadal znajdują się w strefie spadkowej.

 

Fortuna Düsseldorf dzięki wygranej w Duisburgu znów odskakuje rywalom: „der Club” obecnie traci pięć, a „Bociany” dziewięć oczek. O wynik triumf „F95” zadbali: Rouwen Hennings (41′) i Takashi Usami (88′). Dla MSV strzelił Borys Tashchy (90′).

Bramkarze mieli bardzo spokojny początek, pod bramkami Marka Flekkena i Raphaela Wolfa bardzo długo nic się nie działo, co pokazywało, że obie defensywy świetnie się prezentowały. Fortuna od początku próbowała przycisnąć swojego przeciwnika, podobnie próbowała również uczynić jedenastka wystawiona przez Ilię Grueva. Pierwsza szansa na otwarcie wyniku nastała dopiero w 41. (!) minucie – Rouwen Henning z okolic dwudziestu metrów wykończył podanie Olivera Finka.

W drugiej połowie zaczęło się dziać, Duisburczycy rozpoczęli szturm na bramkę Wolfa. W większości przypadków był on bardzo nieskuteczny. Kibice Fortuny odetchnęli z ulgą, gdy po starciu Juliana Schauerta z Kevinem Wolze gospodarze nie otrzymali rzutu karnego (58′). Najlepszą szansą na wyrównanie wyniku bez wątpienia jest strzał Kingleya Onuegbu’a, niestety minął on bramkę (72′). Gospodarze nie zaniechali swoich podchodów, jednak to przyjezdni umocnili swoje prowadzenie – japoński pomocnik zdobył bramkę na 2:0 (88′). Dwie minuty później Borys Tashchy zmniejszył rozmiar przegranej. Doliczony czas gry przyniósł rozczarowanie nigeryjskim napastnikiem „Zebr”, który miał kolejne dwie szanse na doprowadzenie do remisu.

 

Joshua Mees zdobywając Doppelpacka (28’/52′) został bohaterem meczu SSV Jahn Regensburg – SV Sandhausen. „Jahnelf” wygrali 2:1, przeskakując Arminię Bielefeld w tabeli. Bramkę dla „SVS” zdobył Şahin Aygüneş (60′).

Przyjezdni w czasie pierwszych minut próbowali uspokoić swoją nerwową grę, która kończyła się masą niepotrzebnych strat piłek. Ratyzbończycy cierpliwie czekali, próbując rozpracować rywali. Na pierwszą podbramkową szansę trzeba było jednak czekać.

Jako pierwszy „błysnął” Marco Grüttner, przestrzeliwując w 20. minucie. Zrehabilitował się osiem minut później w duecie z Marcem Laisem wypracowując akcję bramkową dla Meesa. Za pierwszym razem pomocnik trafił prosto w Marcela Schuhena, zdołał dopaść do odbitej piłki i z bliskiej odległości zdobył pierwszą bramkę. Mimo lepszej organizacji gości, to gospodarze mieli  więcej do powiedzenia.

Siedem minut po wznowieniu meczu Schuhen ponownie kiksował, Mees po raz drugi wpisywał się na listę strzelców. Kenan Kocak interweniował, wprowadzając na boisko Aygüneşa, który trzy minuty po pojawieniu się na murawie zmniejszył prowadzenie „Rothosen”. Zdobyta bramka dodała im skrzydeł, spychając gospodarzy na ich własną połowę. Defensywa piłkarzy Achima Beierlorzera nie dawała jednak możliwości przyjezdnym na doprowadzenie do remisu.

Kolejny beniaminek pnie się w tabeli:

 

 

Union Berlin zmarnował szansę nadrobienia potrzebnych punktów w kwestii zawalczenia o chociażby trzecie miejsce. Erzgebirge Aue wywalczyło ważny dla siebie punkt, który jednak nie pomógł wydostać się im ze strefy barażowo-spadkowej. Na Stadion An der Alten Försterei padł bezbramkowy remis.

To spotkanie było wyjątkowe dla obu drużyn: zarówno Union jak i Erzgebirge rozgrywali dziś swój 400. mecz na poziomie 2 Bundesligi. Philipp Hosiner już w szóstej minucie testował Martina Männela, po nim byli Steven Skrzybski i Grischa Prömel. Kilka minut później piłkarze z Aue podchodzili pod bramkę Daniela Mesenhölera – bez efektów. „Najgroźniejszy” był strzał Christiana Tifferta, który został zablokowany (27′). Jeszcze w pierwszej połowie Felix Kroos miał świetną szansę na zdobycie bramki, Männel zdołał wyratować sytuację. Nikt nie wykończył centry Akaki Gogii (43′), a kolejny strzał Prömela odbił się od słupka (45′).

W drugiej połowie bramkarze mieli wiele do roboty, pierwszy strzał oddał Pascal Köpke już w 47. minucie. Trafił prosto w Mesenhölera. Trzy minuty później Rigde Munsy spóźnił świetną akcję. Pierwszy poważny strzał Berlińczyków w drugiej części meczu przypadł na 61. minutę po rzucie rożnym. Marc Torrejon huknął ponad bramką. Union usilnie próbował zatrzymać u siebie komplet punktów, które chciało zgarnąć Erzgebirge, jednak siły ofensywne obu ekip nie miały szans w starciach z golkiperami.

 

Ciacho kolejki

Ciachem 26. kolejki 2. Bundesligi określiłyśmy Tobiasa Kempego, zdobywcę wyrównującej bramki w meczu SV Darmstadt z FC Ingolstadt. Prywatnie Tobias jest od ponad trzech lat szczęśliwym mężem Kristiny oraz tatą malutkiej Miny oraz młodszym bratem grającego w Erzgebirge Aue, Dennisa.

Es geht Immer weiter ⚜️❤️💪🏼

Ein Beitrag geteilt von Tobias Kempe (@tobiaskempe11) am

piątek 09.03, godz 18:30

  • Arminia Bielefeld 1:0 1. FC Nürnberg

    [90′ Konstantin Kerschbaumer]
    brak polskich zawodników.

  • Dynamo Drezno 3:2 1. FC Heidenheim

    [5′ 11′ 83′ Moussa Koné, 7′ Maximilian Thiel, 59′ Paul Seguin (sam.)]
    Mathias Wittek (Heidenheim) rozegrał cały mecz.

sobota 10.03, godz 13:00

  • SpVgg Greuther Fürth 2:1 1. FC Kaiserslautern

    [17′ Julian Green, 45′ Osayamen Osawe, 73′ Mario Maloca]
    Kacper Przybyłko (Kaiserslautern) ciągle nieobecny.

  • FC St. Pauli 0:0 Eintracht Brunszwik

    Waldemar Sobota (St. Pauli) wypada z gry na dłuższy okres czasu. Spowodowane jest to zerwaniem rozcięgna podeszwowego w prawej stopie, jakiego nabawił się w czasie ostatniego ligowego meczu.

  • VfL Bochum 1:1 Holstein Kiel

    [8′ Kevin Stöger, 61′ Marvin Ducksch]
    brak polskich zawodników.

  • SV Darmstadt 1:1 FC Ingolstadt

    [18′ Robert Leipertz, 67′ Tobias Kempe]
    Artur Sobiech (Darmstadt) przesiedział cały mecz na ławce w przeciwieństwie do Sonny’ego Kittela (Ingolstadt).

niedziela 11.03, godz 13:30

  • MSV Duisburg 1:2 Fortuna Düsseldorf

    [41′ Rouwen Hennins, 88′ Takashi Usami, 90′ Borys Tashchy]
    Adam Bodzek (Fortuna) kontuzjowany.

  • SSV Jahn Regensburg 2:1 SV Sandhausen

    [28′ 52′ Joshua Mees, 60′ Şahin Aygüneş]
    brak polskich zawodników.

  • Union Berlin 0:0 Erzgebirge Aue

    brak polskich zawodników.

 

Tabela ligowa osiem kolejek przed końcem sezonu:

Tabela dostarczona przez Sofascore wyniki na żywo

Udostępnij:

Dominika Milarska

Fanatyczka amatorskiego futbolu, w którym dosłownie wszystko może się zdarzyć. Koneser piłki nożnej, nie patrzący na bariery kibicowskie. Kibicująca reprezentacji Niemiec, sympatyzująca także z Duńczykami, Holendrami, Austriakami i Chorwatami. Odkryła Kneževicia prędzej niż Alois Schwartz.

You may also like...