Polacy na zapleczu niemieckiej Ekstraklasy – Tag 27

27. kolejka 2. Bundesligi już minęła, przed nami teraz przerywnik reprezentacyjny. Nim jednak odrzucimy barwy klubowe, jeszcze na chwilkę zawitajmy do podsumowania, aby sprawdzić, który Polak rozegrał mecz sezonu i jak mecz po meczu przebiegła ta seria zmagań na zapleczu.

 

Rejs „Bundesliga” w wykonaniu Fortuny Düsseldorf obecnie mija wręcz wybornie – piątkowy wieczór przyniósł kibicom „F95” wspaniałe emocje w meczu z Arminią Bielefeld. Bielefeldczycy powrócili do domu z niczym po przegranej 2:4. O swoim istnieniu przypomniał Adam Bodzek, który tchnął w swoją drużynę nowe pokłady sił, zdobywając bramkę dającą prowadzenie. Prócz niego Stefana Ortegę pokonał Rouwen Hennings (31′), Marcel Sobottka (57′) i Benito Raman (71′). Po stronie gości strzelali: Julian Börner (25′) i Tom Schütz (50′).

Czternaście minut. Dokładnie tyle czasu potrzebowała Fortuna, aby odbudować wynik i wcisnąć swojego rywala w murawę. Początek spotkania nie zwiastował takiego wyniku, jednak futbol od zawsze był jedną wielką niespodzianką i to chyba nigdy się nie zmieni.

Pierwsze minuty przebiegały pod znakiem próby przejęcia kontroli nad rywalem. Jako pierwszy pod bramką Rafaela Wolfa pokazał się Manuel Prietl, którego główka uderzyła o poprzeczkę (4′). Później za wiele się nie działo, dopóki Tom Schütz nie posłał w pole karne dalekiej piłki, którą przyjął Julian Börner. Defensor bez większych problemów wpakował ją do siatki, niespodziewanie otwierając wynik meczu (25′).

Lider nie powinien pozwolić sobie na taki fatalny błąd – natychmiastowo ruszyli do naprawy pomyłki, jaką była bramka Börnera. Oliver Fink wyłożył świetną piłkę Rouwenowi Henningsowi, który z około osiemnastu metrów wyrównał (31′). Siedem minut później niemiecki napastnik znów uderzył, jednak Ortega tym razem tak łatwo się nie dał.

Druga połowa zaczęła się drugim błędem Fortuny – Adam Bodzek sfaulował Andreasa Voglsammera, a podyktowany rzut wolny Schütz zamienił na bramkę (50′). Wolf spóźnił interwencję.

Dwadzieścia jeden minut później było już po meczu – Marcel Sobottka dobił wybitą piłkę przez Ortegę (57′), Bodzek z głową wykorzystał centrę z rzutu rożnego (68′), a Benito Raman zamknął pustą bramkę (71′). Wynik mógłby być jeszcze wyższy, gdyby nie kiepskie strzały na bramkę.

Fortuna z nawiązką nadrabia wynik:

 

 

Holstein Kiel z kolei umacnia swoją trzecią pozycję, pomimo mało sprzyjającej aury (śnieg i silny wiatr, powodujący zamieć). Bardzo pomogła w tym Fortuna, która pokonała rywala do objęcia trzeciego miejsca, czyli Arminię. „Bociany” pokonały 1.FC Heidenheim 2:1, a o to zwycięstwo zatroszczył się Kingsley Schindler (18′, rzut karny) oraz David Kinsombi (39′). Rozmiar przegranej zmniejszył John Verhoek w 82. minucie.

Gospodarze ruszyli „z kopyta”, szybko przejmując kontrolę w meczu. Marvin Ducksch już sześć minut po rozpoczęciu meczu miał bramkę niemalże na wyciągnięcie ręki nogi, jednak Kevin Müller zdołał go powstrzymać. Poprawiał go Kinsombi, a ta próba skończyła się nad bramką. Dopiero trzecie podejście, tym razem ze stałego fragmentu gry, przyniosła oczekiwanego gola. Kevin Kraus powalił Toma Weilandta w polu karnym, za co arbiter podyktował jedenastkę i ukarał zawodnika kartką. Równo jedenaście metrów przed Müllerem stanął Schindler i pewnie strzelił wprost do bramki (18′). Na powtórkach widać, że przewinienie nastąpiło przed polem karnym, jednak Weilandt jeszcze utrzymał się na nogach. W polu karnym przysymulował.

Goście w porównaniu do swoich przeciwników byli słabszą ekipą, która przez całą pierwszą część meczu była wyraźnie zdominowana. Nic w tym dziwnego, że „Bociany” jeszcze w pierwszych czterdziestu pięciu minutach wyszli na prowadzenie. Weilandt znów przyczynił się do bramki, tym razem zaliczając asystę drugiego stopnia. Kingsley Schindler przedłużał jego centrę, którą wykończył Kinsombi (38′). Ibrahim Hajtić został jeszcze nabity na tę piłkę, co sprawiło, że golkiper „FCH” nie miał żadnych szans.

W drugiej odsłonie widzieliśmy zupełnie inną drużynę – przyjezdni chcieli odwrócić losy meczu, jednak przez dłuższy czas pozostawali bezradni. Kilończycy nie pozwalali przedrzeć się rywalom pod swoją bramkę. Frank Schmidt zareagował, wprowadzając do gry Nikolę Dovedana i Kevina Lankforda (62′). Z początku nie dawało to zamierzonego efektu, świeża krew jednak tchnęła Heidenheimczyków, którzy zaczęli stwarzać zagrożenie pod bramką Kennetha Kronholma (74′). Wystarczył rzut rożny, aby John Verhoek zmniejszył wynik do 1:2 (82′).

 

Sytuacja 1.FC Kaiserslautern nadal jest tragiczna – „Czerwone Diabły” znajdują się pięć punktów przed miejscem barażowym. Remis z FC St. Pauli nie pomógł. Gospodarze spotkanie kończyli w osłabieniu po czerwonej kartce dla Jana-Ingwera Callsena-Brackera, a podyktowaną za przewinienie jedenastkę na bramkę zamienił Aziz Bouhaddouz (73′). Jedenaście minut później Lukas Spalvis wyrównał.

„FCK” weszli w ten mecz energicznie, przejmując pałeczkę – St. Pauli szybko zostało przyciśnięte. Brandon Borello buszował w okolicy bramki Robina Himmelmanna już w dziesiątej minucie, jednak jego strzał z dystansu nie pozostawił po sobie zbyt wiele. Trochę musiało minąć, nim Hamburczycy przypomnieli sobie o graniu – Richard Neudecker nie chciał być gorszy od kolegi z przeciwnej drużyny i również huknął obok bramki. Najlepszą próbą popisał się Sami Allagui trzy minuty później i gdyby nie Marius Müller, mogłoby się skończyć nieprzyjemnie. Chwilę później wcześniej wspomniany napastnik uderzył w słupek. Odpowiedzi drużyny zamykającej tabelę kończyły się ponad poprzeczką (23′), ewentualnie powstrzymane przez nich samych (31′).

Zmiana stron i wprowadzenie nowych sił sprawiła, że goście się ożywili. Strzały pod bramkami Himmelmanna i Müllera padały naprzemiennie, jednak nie stanowiły żadnych problemów. Dopiero czerwona kartka dla Callsena-Brackera za jego bardzo lekkomyślną interwencję w starciu z Allaguim „ożywiła” mecz. Aziz Bouhaddouz pokonał golkipera Kaiserslautern pewnym strzałem w lewy róg (73′). Niewiele brakowało, a Cenk Şahin zadusiłby ten mecz w 80. minucie. „Czerwone Diabły” nie poddały się i walczyły do końca, co zostało wynagrodzone bramką kontaktową – Hamit Altintop szybko wznowił grę po rzucie wolnym, zagrywając ją do Lukasa Spalvisa. Litwin bez problemów umieścił piłkę w siatce. Na chwilę przed końcem meczu Leon Guwara (89′) i Allagui (90+1′) mieli okazje do wyszarpania kompletu punktów. Ostatecznie zachował się remis.

 

Lukas Hinterseer w mniej, lub bardziej zasłużony sposób przyczynił się do wyjazdowej wygranej VfL Bochum, dzięki czemu znów uciekają strefie spadkowej. W meczu z SV Sandhausen padł wynik 2:3. Dla gospodarzy na listę strzelców wpisał się Manuel Stiefler (18′) i Rúrik Gíslason (24′).

Kenan Kocak ostro zainterweniował po ubiegłotygodniowej porażce z SSV Jahnem Regensburg, wprowadzając cztery zmiany, które spowodowały również zmianę taktyki (3-5-2 w odpowiedniej chwili przechodzące w 5-3-2). Snajperski duet Rúrika Gíslasona i Şahina Aygüneşa poszukiwał błędów w ustawieniu defensywnym swoich przeciwników. Robbie Kruse próbował znaleźć sposób na przedarcie się przez elastyczną formację, jednak kończyło się to fiaskiem.

Gospodarze działali za to o wiele sprawniej i do gry weszli po pierwszym kwadransie meczu. Osiemnasta minuta przyniosła korner, który wykonywał Philipp Förster. Obrona VfL nie była w stanie odpędzić niebezpieczeństwa, które nasilił Denis Linksmayer swoją główką. Manuel Stiefler wykończył ją w stylu Zlatana Ibrahimovicia, otwierając wynik spotkania.

Sześć minut później Islandczyk podwyższył wynik, wykorzystując słabą postawę defensywy przeciwników. Raptem dwie minuty po bramce na 2:0 padła pierwsza odpowiedź ze strony Bochumczyków – centra Stefano Celozziego wylądowała na klatce piersiowej Lukasa Hinterseera. Szybko ją przełożył na prawą nogę i zamienił na bramkę (26′). Do końca pierwszej połowy zbyt wiele się nie działo.

Drugą połowę poprzedziły rotacje w obu ekipach. Wyszły one na gorsze gospodarzom, którzy w przeciągu ośmiu minut, podobnie jak Fortuna, nadrobili wynik z nawiązką. Różnicą pomiędzy piątkowym i sobotnim meczem był fakt, że „sprawcą” obu bramek był jeden zawodnik – Hinterseer. Sidney Sam znalazł lukę w murze „SVS”, którą wykorzystał Austriak (56′), siedem minut później napastnika obsłużył Kruse. Gospodarze protestowali, mówiąc o pozycji spalonej Hinterseera, który wybiegał zza pleców ostatniego obrońcy. Ich sprzeciwy nie zmieniły postawy sędziego: gol uznany! Po stracie trzeciej bramki gracze z Badenii-Wirtembergii utracili zapał, ostatecznie przegrywając 2:3.

Lukas Hinterseer bawi się w Moussę Koné:

 

 

Union Berlin po raz kolejny rozczarował swoich kibiców na swoim boisku, gdzie w sobotę doszło do podziału punktów z SSV Jahnem Regensburg. Tuż przed końcem pierwszej odsłony meczu huknął Felix Kroos (45′), po ponad godzinie gry strzelił Philipp Hosiner (63′). Przyjezdni dwa razy wyrównywali: pierwszy był Marco Grüttner w 59. minucie, a tuż przed końcem meczu rzut karny na bramkę zamienił Marvin Knoll (88′).

Obie ekipy za cel postawiły sobie dominację już od początku spotkania, aby szybciej znaleźć się w komfortowej dla siebie sytuacji. Jako pierwszy pod bramką przeciwnika próbował błysnąć Steven Skrzybski (6′), jednak szybko zgasł, podobnie jak Marco Grüttner (7′). Marc Torrejon trafił w poprzeczkę w siedemnastej minucie.

Po jakichś dwudziestu minutach do gry na poważnie wkroczyli Ratyzbończycy. Jann George przecenił swoje możliwości (26′), a Grüttner spóźnił strzał (30′). Dwie minuty później Daniel Mesenhöler popisał się świetnym refleksem i interwencją w powietrzu, ratując drużynę przed stratą bramki.

Chwilę przed końcem pierwszej części spotkania niespodziewanie doszło do zmiany wyniku: Christopher Trimmel odegrał piłkę w pole karne, idealnie do Feliksa Kroosa, który wpakował piłkę dokładnie w prawy róg (45′).

Druga połowa przyniosła mniej skuteczne strzały Kroosa i dobitkę Grischy Prömela (obie 52′). „SSV” z całej siły dążyli do wyrównania i w końcu im się to udało i to przy pierwszej skutecznej próbie. Joshua Mees po dwójkowej akcji z Marcem Laisem świetnie obsłużył Grüttnera, który z ostrego kąta wyrównał (59′).

Ratyzbończycy remisem nacieszyli się ledwo pięć minut. Philipp Hosiner ograł rywali pod polem karnym i sam wykończył swoją akcję (64′). Tu odpowiedź mogła paść jeszcze szybciej, jednak Marvin Knoll trafił w słupek, a poprawka Sargisa Adamyana została wybita przez Mesenhölera (66′). W beniaminku widać było wolę walki o chociażby punkt w tym spotkaniu, jednak dotychczasowe próby nie przynosiły oczekiwanego wyrównania. Dopiero Kristian Pedersen „pomógł” przeciwnikom w dojściu do bramki, stosując trochę za dużo siły przy pojedynku z Benediktem Gimberem. Podyktowaną za to zagranie jedenastkę na bramkę zamienił Knoll (88′).

 

Eintracht Brunszwik dzięki wygranej 3:2 zniknął z radarów strefy barażowo-spadkowej, wskakując na dziewiątą lokatę. Jednak nadal jest za plecami swojego niedzielnego rywala, czyli MSV Duisburg. Christoffer Nyman (18′), Frederik Tingager (20′) i Suleiman Abdullahi (40′) ponieśli „BTSV” do ósmego triumfu w tym sezonie, z kolei dla „Zebr” strzelił Kevin Wolze z rzutu wolnego (69′) oraz Gustav Valsvik (83′) trafiając do swojej bramki.

Pierwsze minuty przyniosły zmasowane ataki na bramki obu zespołów, jednak to Eintracht jako pierwszy wystrzelił skutecznie w ciągu dwudziestu sekund zdobywając dwie bramki. Christoffera Nymana świetnie obsłużył Suleiman Abdullahi, który przechwycił piłkę w środkowej strefie boiska. Szwedzki napastnik ograł Enisa Hajriego, otwierając wynik meczu (18′). Pomiędzy bramkami pokazał się Domi Kumbela –  Mark Flekken stał jednak na straży swojej bramki i wybił na rzut rożny. Minutę później jednak kapitulował, gdy Friederik Tingager z niewielkiej odległości wykańczał centrę Mirko Bolanda (20′). Tuż przed końcem pierwszej części mogło się zdawać, że jest już po meczu – tym razem role się odwróciły i to Nyman obsługiwał Abdullahiego, który jako trzeci pokonał holenderskiego golkipera (40′). Dla „Zebr” okazji podbramkowych szukał Moritz Stoppelkamp (5’/34’/44′).

Ilia Gruev wprowadził świeżą siłę w postaci Cauly’ego Oliveiry Souzy, który znalazł się na lewym skrzydle przekształconej z 4-4-2 na 4-2-3-1 formacji. Pierwsze strzały na bramkę ponownie należały do gości – znów atakował Stoppelkamp (52′). Jasmin Fejzić wybijał wówczas piłkę na rzut rożny.

Gospodarze czuli się komfortowo – czas mijał, a rywale nie byli skuteczni w swoich zmasowanych podejściach na bramkę bośniackiego bramkarza. Wyjątkowym brakiem skuteczności wykazywał się napastnik MSV, Stoppelkamp, marnując kolejną setkę (66′). Chwilę po nim Hajri trafił w słupek. Dopiero Kevin Wolze dał nadzieję swojej drużynie na walkę, umieszczając piłkę w siatce bezpośrednio z rzutu wolnego (69′). Dzięki temu goście jeszcze bardziej się ożywili, a prawdziwy ogień nastał w końcówce, tuż po tym, gdy Gustav Valsvik zmniejszał wynik do 3:2 (83′). Gospodarze byli jednak bliżej do strzelenia kolejnej bramki (Abdullahi 90+2′), niźli do straty punktów.

 

Sonny Kittel to kolejny polsko-niemiecki bohater w 2. Bundeslidze. W niedzielę, dzięki jego angażowi w każdą bramkę, FC Ingolstadt pokonał Dynamo Drezno 4:2. Pierw odegrał piłkę Thomasowi Pledlowi (16′), następnie Tobiasowi Schröckowi (28′). Na kolejne pokazy jego umiejętności musieliśmy czekać do końcówki meczu – w pierwszej minucie doliczonego czasu sam pokonał Markusa Schuberta, a trzy minuty później znów asystował, tym razem Almogowi Cohenowi. Po drugiej stronie strzelał Moussa Koné (58′, karny) i Florian Ballas (79′).

Polsko-niemiecki pomocnik był aktywny prakatycznie od pierwszych minut spotkania – jako pierwszy próbował wystraszyć Schuberta, który jednak go powstrzymał, a do odbitej piłki ruszył Tobias Levels (8′). Goście wysyłali znaki od Floriana Ballasa (1′) i Lucasa Rösera (5′) po centrach z narożnika boiska.

Błędy w ustawieniu przyjezdnych skrzętnie wykorzystywała ofensywa drużyny z Bawarii, a już szczególnie Kittel, który kreował akcje swoim kolegom. Którąś z rzędu flankę wykorzystał Thomas Pledl, otwierając wynik meczu (16′). Dwanaście minut później Schröck wykańczał jego centrę, podwyższając rezultat na 2:0. „Schanzer” nie chcieli poprzestać na takim wyniku, a pomocnik dalej wypracowywał podbramkowe akcje innym.

Trzynaście minut po zmianie stron „SGD” wykazali się jedną z nielicznych podbramkowych sytuacji, od razu zamieniając ją na bramkę kontaktową. Marcel Gaus sfaulował Moussę Koné w obszarze szesnastki, za co został przyznany rzut karny. Podszedł do niego sam poszkodowany, dając zapowiedź walki o zdobycz punktową. Po tym sytuacje podbramkowe jednak ustały aż do 79 minuty, gdy Ballas główkował centrę Philipa Heise.

Sonny Kittel, widząc bezradność swoich kolegów, sam wziął sprawy w swoje ręce, tym razem samodzielnie wykańczając dośrodkowanie kolegi z narożnika boiska (90+1). Trzy minuty później wrócił do roli asystenta, świetnie przygotowując piłkę dla Almoga Cohena.

Polskie show w Ingolstadt:

 

 

1.FC Nürnberg nie może wydostać się z dołka, w jaki wpadł ostatnimi tygodniami. Frankończycy w niedzielę tylko zremisowali z SV Darmstadt 1:1, w dodatku musieli nadrabiać wynik, o który zadbał Terrence Boyd w osiemnastej minucie. Na bramkę Amerykanina odpowiedział Georg Margreitter (79′). „Lilie” nieprzerwanie okupują przedostatnią pozycję.

Początek zdecydowanie należał do „der Clubu”, który swoich rywali zepchnął głęboko w defensywę. Jako pierwszy pod bramką Daniela Heuera Fernandesa zagroził Adam Zreľák, który z woleja huknął ponad bramką (6′). Do Słowaka zagrywał śmigający po skrzydle Tim Leibold.

Pierwsza podbramkowa sytuacja gości przyniosła gola – Aytaç Sulu i Wilson Kamavuaka przedłużali głową podanie, które wykończył Terrence Boyd z trzech metrów (18′).

Mimo większego posiadania piłki, piłkarze Michaela Köllnera nie mieli pomysłu na grę, co ostatnimi tygodniami jest u nich powtarzalne. Nieliczne próby Zreľáka nie robiły wrażenia na Heuerze Fernandesie. Nawet błąd golkipera „Lilii” przy interwencji został przemilczany przez przeciwników (33′).

Beznadziejny i niewidoczny Edgar Salli został zmieniony przez Federica Palaciosa – ten również w przeciągu czterdziestu pięciu minut zbyt wiele nie pokazał. Gospodarze dużo ryzykowali i równie wiele mogli stracić, gdyby Dong-Won Ji wykorzystał kontrę (57′). Chwilę po tym próbował błysnąć Hanno Behrens, którego strzał Heuer-Fernandes parował na rzut rożny (58′) oraz Kevin Möhwald, gdzie znów pokazał się bramkarz gości (59′). Na wyrównanie musieliśmy jeszcze czekać – Georg Margreitter jedenaście minut przed końcem podstawowego czasu gry posłał piłkę głową w prawy róg boiska.

 

Na koniec 27. kolejki 2. Bundesligi udaliśmy się do Aue, gdzie miejscowe Erzgebirge grało z SpVgg Greuther Fürth, które przegrało po raz pierwszy od pięciu kolejek. Saksończycy, dzięki wynikowi 2:1, umocnili swoją pomyślną passę sześciu nieprzegranych spotkań. O wygraną dla „Fiołków” zadbał Pascal Köpke (34′) i Malcolm Cacutalua (42′). Khaled Narey odpowiedział o wiele za późno, bowiem dopiero w 86. minucie.

Pierwsze czterdzieści pięć minut wykazywały (zresztą słusznie) zdecydowaną przewagę Erzgebirge, do których należała również pierwsza podbramkowa szansa. Calogero Rizzuto świetnie obsłużył Dimitrija Nazarova, który poległ w pojedynku z Saschą Burchertem (9′). Dziesięć minut później Pascal Köpke uderzył w słupek.

Jak defensywa SpVgg sobie radziła, to ofensywa wręcz poległa – wprawdzie Julian Green znalazł się w dogodnej pozycji na otwarcie wyniku, jednak przestrzelił. Parę minut po tym Köpke, po słupku Nazarova i marnej próbie przechwytu przez Mario Maločę, trafił do bramki Burcherta (34′). Jeszcze przed końcem pierwszej połowy wynik uległ zmianie: Ridgy Munsy uderzył wprost w Burcherta, ale na szczęście Malcolm Cacutalua znalazł się w odpowiednim miejscu i o odpowiednim czasie, po czym posłał piłkę do bramki Frankończyków (42′).

Po zmianie stron w meczu odnaleźli się goście. Green znów kiksował (50’/53′), podobnie jak Munsy, który huknął ponad bramką z… trzech metrów (54′). Ta kompromitująca próba chyba podcięła skrzydła gospodarzom, dodając sił przeciwnikom. Owa siła skumulowała się dopiero w 86. minucie, po wielu próbach kończących się albo na częściach bramki, albo na Martinie Männelu. Dopiero Khaled Narey zdołał zmniejszyć wynik.

 

 

 

Ciacho kolejki

Patrząc się na Lukasa Hinterseera ciężko uwierzyć, że za kilka dni skończy… 27 lat! 😱 Jednak ta część podsumowania nie powstała do tego, aby się rozdrabniać nad jego wiekiem, tylko nad nim samym 😋.

Tough day #Louie #Vetsak #workingdog #harddayattheoffice✌🏼😴✌🏼🐶

Ein Beitrag geteilt von Lukas16 (@lukee_16) am

 

piątek 16.03, godz 18:30

  • Fortuna Düsseldorf 4:2 Arminia Bielefeld

    [25′ Julian Börner, 31′ Rouwen Hennings, 50′ Tom Schütz, 57′ Marcel Sobottka, 68′ Adam Bodzek, 71′ Benito Raman]
    Adam Bodzek (Fortuna) rozegrał pełen mecz, oprócz premierowej bramki został ukarany żółtą kartką.

  • Holstein Kiel 2:1 1.FC Heidenheim

    [18′ Kingsley Schindler (k.),39′ David Kinsombi, 82′ John Verhoek]
    Z powodu zawieszenia za 10. kartkę w sezonie zabrakło Mathiasa Wittka (Heidenheim).

sobota 17.03, godz 13:00

  • 1.FC Kaiserslautern 1:1 FC St. Pauli

    [73′  Aziz Bouhaddouz (k.), 84′ Lukas Spalvis]
    Obaj byli reprezentanci Polski, Kacper Przybyłko (Kaiserslautern) oraz Waldemar Sobota (St. Pauli), są niedostępni dla swoich trenerów.

  • SV Sandhausen 2:3 VfL Bochum

    [18′ Manuel Stiefler, 24′ Rúrik Gíslason, 26′ 56′ 63′ Lukas Hinterseer]
    brak polskich zawodników.

  • Union Berlin 2:2 SSV Jahn Regensburg

    [45′ Felix Kroos, 59′ Marco Grüttner, 63′ Philipp Hosiner, 88′ Marvin Knoll (k.)]
    brak polskich zawodników.

niedziela 18.03, godz 13:30

  • Eintracht Brunszwik 3:2 MSV Duisburg

    [18′ Christoffer Nyman, 20′ Frederik Tingager, 40′ Suleiman Abdullahi, 69′ Kevin Wolze, 83′ Gustav Valsvik (sam.)]
    brak polskich zawodników.

  • FC Ingolstadt 4:2 Dynamo Drezno

    [16′ Thomas Pledl, 28′ Tobias Schröck, 58′ Moussa Koné (k.), 79′ Florian Ballas, 90+1′ Sonny Kittel, 90+4′ Almog Cohen]
    Sonny Kittel rozegrał bez wątpienia spotkanie sezonu. Brał udział przy wszystkich bramkach dla Ingolstadt.

  • 1.FC Nürnberg 1:1 SV Darmstadt

    [18′ Terrence Boyd, 79′ Georg Margreitter]
    Artur Sobiech (Darmstadt) cały mecz przesiedział na ławce.

poniedziałek 19.03, godz 20:30

  • Erzgebirge Aue 2:1 SpVgg Greuther Fürth

    [34′ Pascal Köpke, 42′ Malcolm Cacutalua, 86′ Khaled Narey]
    brak polskich zawodników.

 

Tabela tuż przed przerwą reprezentacyjną:

Tabela dostarczona przez Sofascore wyniki na żywo

Udostępnij:

Dominika Milarska

Fanatyczka amatorskiego futbolu, w którym dosłownie wszystko może się zdarzyć. Koneser piłki nożnej, nie patrzący na bariery kibicowskie. Kibicująca reprezentacji Niemiec, sympatyzująca także z Duńczykami, Holendrami, Austriakami i Chorwatami. Odkryła Kneževicia prędzej niż Alois Schwartz.

You may also like...