Polacy na zapleczu niemieckiej Ekstraklasy – Tag 30

Do końca sezonu pozostały już cztery kolejki, a bój o awans do pierwszej ligi nadal się nie skończył. Jak przebiegła 30. kolejka 2. Bundesligi? Tego dowiecie się w tym podsumowaniu!

 

Dolna część tabeli, pomimo walki o korzystny rezultat, poległa. 1.FC Kaiserslautern przegrało w Bochum 2:3, a derbowy mecz pomiędzy SpVgg Greuther Fürth a SSV Jahn Regensburg zakończyło się triumfem beniaminka.

Passa VfL Bochum trwa. Podopieczni Robina Dutta dzięki bramkom Lukasa Hinterseera (18′) oraz Kevina Stögera (81′) i samobójczym uderzeniu Osayamena Osawe (27′) wygrali z „Czerwonymi Diabłami”. Piłkę w bramce Manuela Riemanna umieścił Halil Altintop (8′) i Stipe Vučur (48′).

Z racji mentalnej przewagi w postaci lepszej formy, w spotkanie weszli o wiele lepiej gospodarze. Jednak wystarczył jeden paskudny błąd w defensywie i to przyjezdni doszli do słowa, strzelając bramkę. Halil Altintop chwilę po otwarciu wyniku (8′) mógł pójść za ciosem i podwyższyć wynik, piłka o centymetry minęła bramkę (9′).

VfL zawzięcie poszukiwali jak najszybszej i najskuteczniejszej drogi do wyrównania, a ta sztuka udała im się po dziewięciu minutach. Lukas Hinterseer zdobył swoją dwunastą bramkę, z bliskiej odległości wykańczając rzut rożny. Dwudziesta piąta minuta przyniosła niezaliczoną bramkę Kevina Stögera. Kolejny pech, tym razem po drugiej stronie, objawił się dwie minuty później: Osayamen Osawe interwencję po kornerze zamienił na samobójcze trafienie. Do końca pierwszej połowy wynik się nie zmienił.

Na początku drugiej części spotkania gospodarze złapali zadyszkę, którą wykorzystali przeciwnicy, doprowadzając do remisu. Stipe Vučur zamknął akcję po rzucie rożnym (48′). Po tym goście już nie strzelili, choć mieli do tego świetne okazje, jak na przykład Brandon Borrello, który uderzył w poprzeczkę z osiemnastu metrów (64′). Duttowi zależało na podtrzymaniu pomyślnej serii, jednak zmiennicy nie dawali oczekiwanych efektów. Dopiero ostatnie minuty przyniosły celne trafienie, którego dokonał Stöger, mogący w końcu celebrować bramkę (81′). Mecz mógłby zakończyć się wyższym rezultatem, jednak bramka Johannesa Wurtza nie została zaliczona z powodu spalonego.

Szaleńczy pościg o trzy punkty:

Bochum vs Kaiserslautern

 

SSV Jahn Regensburg przełamał domową passę SpVgg Greuther Fürth, pokonując ich na Trolli ARENA 2:1. Ratyzbończycy nadal mają szansę na bezpośredni awans do pierwszej Bundesligi. Z racji niewielkich różnic w dolnej części tabeli „Koniczyny” zaliczyli spory spadek.

Jann George świetnie spisał się w roli jokera, zdobywając obie bramki dla swojej drużyny (49’/84′), Sercan Sararer przy pomocy Alexandra Nandzika na trzy minuty przed końcem podstawowego czasu zmniejszył rezultat.

Pierwsze podbramkowe akcje wykreował Sebastian Ernst (3′) oraz Joshua Mees (6′), na kolejne trzeba było czekać. Zgromadzeni na stadionie kibice byli świadkami wielu pojedynków w środkowej części boiska. Gospodarze wyszukiwali możliwości ruszenia kontrą, co przydarzyło się dopiero po dwudziestej minucie. Khaled Narey przejął piłkę, po czym posłał ją do Fabiana Reese, który został sam na sam z Philippem Pentke. Golkiper gości wygrał to starcie (21′). Dziesięć minut przed końcem pierwszej połowy działo się po drugiej stronie Sascha Burchert desperacko interweniował po strzale Andreasa Geipla.

Na bezbramkowy remis zareagował Achim Beierlorzer, który do gry wprowadził Janna George’a. Ta zmiana okazała się strzałem w dziesiątkę, bowiem trzy minuty po pojawieniu się jako pierwszy umieścił piłkę w siatce. Burchert nie miał szans na interwencję. Goście wyszli na prowadzenie (49′). Próby odpowiedzi, kreowane przez Frankończyków, spełzały na niczym, Pentke był w świetnej dyspozycji. George próbował po raz kolejny uderzyć, jednak próba w 77. minucie skończyła się fiaskiem, gracz źle uderzył w piłkę. Jednak tego błędu nie popełnił siedem minut później, co zakończyło się drugą bramką. Sercan Sararer wraz z Nareyem nabili na piłkę Alexandra Nandzika, który wbił gola samobójczego (87′).

 

Sobota przyniosła festiwal strzelecki… gości. Jedyną drużyną, która wygrała u siebie, była Arminia Bielefeld. Piłkarze Jeffa Saibene wygrali 2:0 po bramkach Andreasa Voglsammera (42′) oraz Fabiana Klosa (69′). Erzgebirge Aue, sobotni rywal Bielefelczyków, przegrał pierwszy z dziewięciu ostatnich spotkań.

Mecz przebiegał spokojnie. Obie drużyny skoncentrowały się na nie popełnianiu błędów. Pierwsze zagrożenie nadeszło po trzynastu minutach – Clemens Fandrich (13′), a po chwili Fabian Klos (14′), jednak nie imało się do tego, co działo się jedenaście minut później. Martin Männel pewnie powstrzymał strzał Konstantina Kerschbaumera. Po drugiej stronie Pascal Köpke huknął ponad bramką Stefana Ortegi (26′). Dziesięć minut później golkiper gospodarzy popisał się świetnym refleksem po strzale wcześniej wspomnianego napastnika.

Krótko przed końcem pierwszej części meczu Bielefeldczycy wyszli na prowadzenie. Akcja przechodziła kolejno przez Floriana Dicka, Klosa, Kerschbaumera aż do Andreasa Voglsammera, który pokonał Männela (42′).

Po zmianie stron gospodarze nie zwolnili tempa. Próby poszukiwania kolejnej bramki przez długi czas nie przynosiły efektu. Roberto Massimo przestrzelił z dwudziestu pięciu metrów (47′), oraz huknął w słupek swojej bramki, cudem unikając gola samobójczego (60′). Dziewięć minut później nadeszła wielka chwila dla jednego z zawodników Arminii. Fabian Klos po raz 111. w barwach drużyny z Bielefeld pokonał bramkarza rywali. Kolejna próba zakończyła się poza bramką, podobnie jak strzał wprowadzonego do gry Patricka Weihraucha (86′). Goście mieli niewiele do powiedzenia w drugiej połowie, a nieliczne strzały nie przynosiły bramki.

 

Holstein Kiel pokazuje, że nie bez powodu okupuje trzecią lokatę. Do Kilonii z Drezna wrócili z czystym kontem, kompletem punktów i czterema strzelonymi bramkami. Dynamo Drezno poległo 0:4 po bramkach Kingsleya Schindlera (28′, rzut karny), Alexandra Mühlinga (87′) oraz Doppelpacku Marvina Duckscha (65’/90+4′).

Kibice celebrowali 65. rocznicę założenia SG Dynama Drezno:

Mecz zaczął się z wielkimi emocjami: już w czwartej minucie po faulu Toma Weilandta na Feliksie Kreuzerze Felix Zwayer wskazał na punkt jedenastego metra. Moussa Koné, który podszedł do stałego fragmentu gry, trafił wprost w Kennetha Kronholma.

Gospodarze popełniali sporo błędów, które aż prosiły się o wykorzystanie. Na bramkę trzeciej drużyny w lidze trzeba było jednak czekać do niemalże 1/3 meczu. Marcel Franke spóźnił interwencję, faulując Dominicka Drexlera. Zakończyło się to drugim rzutem karnym, tym razem po stronie „SGD”. Kingsley Schindler strzelił pewnie do bramki Marvina Schwäbe (27′). Poszukiwania odpowiedzi w postaci kontrataku spełzło na niczym, strzał Marca Hartmanna został zablokowany (31′). Kolejne strzały Kilończyków kończyły się podobnie, z rezultatem 1:0 goście w miarę zadowoleni schodzili na przerwę.

Po zmianie stron w mecz szybciej weszli gospodarze, jednak słaba skuteczność nie stwarzała zagrożenia pod bramką Amerykanina. Najlepsza ofensywa ligi również zawodziła… aż do 65. minuty. Marvin Ducksch po centrze Patricka Herrmanna z dwunastu metrów podwyższył wynik. Na kolejne bramki musieliśmy czekać do samej końcówki meczu – Alexander Mühling (86′) oraz Ducksch (90+3′) powbijali kolejne gwoździe do trumienki Dynama.

Holstein Kiel rozbija urodzinową piniatę Dynama Drezno:

Dynamo Dresden vs Holstein Kiel

 

 

MSV Duisburg sunie w dół. Piłkarze Ilji Gruewa beznadziejnie polegli z SV Sandhausen 0:2. Dwie z wielu podbramkowych sytuacji wykorzystał Philipp Förster (39′) oraz Stefan Kulovits (90+3′).

Pierwsze piętnaście minut można było śmiało przespać – nic się nie działo. Dopiero po tym goście weszli w tok meczu, zaciekle ruszając na bramkę Marka Flekkena. Szanse były skutecznie powstrzymywane przez holenderskiego golkipera. Po drugiej stronie działo się tyle, ile przez pierwszy kwadrans meczu – jedynym zagrożeniem dla Marcela Schuhena był strzał Ahmeta Engina, który odbił się od słupka (29′).

Próba tureckiego napastnika była jednym z niewielu przerywników w ostrzale bramki „Zebr” – Rúrikowi Gíslasonowi brakowało centymetrów (31′), dwie minuty później przestrzelił. W trzydziestej dziewiątej minucie wynik uległ zmianie, potwierdzając dominację przyjezdnych. Philipp Förster płaskim strzałem z osiemnastu metrów nie dał szans Flekkenowi. W doliczonym czasie pierwszej połowy islandski napastnik miał jeszcze okazję na podwyższenie rezultatu.

Zmiana stron przyniosła również próbę zmiany gry – świetnie ustawiona defensywa gości długo nie dawała przedrzeć się drużynie MSV pod swoje pole karne. Drugą z poważniejszych okazji wykreowali sobie dopiero w sześćdziesiątej szóstej minucie, zakończyła się ona jednak odbiciem od słupka po strzale Cauly’ego Olivery Souzy. Minutę później główka Stanislava Iljutcenki odbiła się od dolnej części poprzeczki. Gdyby tylko piłka przejęła inną trajektorię… Ostatnie minuty przyniosły prawdziwy kociołek, który zawrzał w doliczonym czasie gry. Wynik się nie wyrównał, Stefan Kulovits za to podwyższył rezultat do 2:0.

 

Union Berlin, grając w osłabieniu, był w stanie wygrać na obcym terenie. Osłabione absencją Waldemara Soboty FC St. Pauli musiało przełknąć gorycz domowej porażki. Przez dłuższy czas utrzymywał się remis, dopiero Simon Hedlund w 81. minucie przerwał bramkowy marazm.

St. Pauli już od początku stosowało pressing wobec swoich rywali i w pierwszych minutach mieli dwie świetne okazje na wyjście na prowadzenie (2′ Lasse Sobiech, 9′ Sami Allagui). Jedenasta minuta przyniosła odpowiedź gości – dzięki Christopherowi Avevorowi Steven Skrzybski przechwycił piłkę i posłał ją z dwudziestu dwóch metrów wprost na słupek. Z każdą kolejną minutą gospodarze potykali się coraz częściej, a błąd Robina Himmelmanna mógł zakończyć się bramką Simona Hedlunda, Avevor w ostatniej chwili uratował sytuację (36′).

Po zmianie stron Berlińczycy znów uderzyli w obudowę bramki (50′). Parę minut później Union znów dostał kłodę pod nogi – Marvin Friedlich po starciu z jednym z zawodników „FCSP” ujrzał drugi żółty kartonik, za co musiał przedwcześnie opuszczać boisko (56′). Gospodarze próbowali wykorzystać przewagę, jednak brakowało im skuteczności. Berlińczycy z całej siły walczyli o utrzymanie wyniku, co im się udało, a nawet i lepiej – do stolicy wrócili z potrzebnym im kompletem punktów. A to wszystko stało się za sprawą Hedlunda. Wprawdzie pierwsza próba została obroniona przez Himmelmanna, aczkolwiek za drugim razem takiego szczęścia już nie miał (81′).

 

Trzecia porażka z rzędu. Pretendent do wygrania ligi odnotowuje trzecią z kolei przegraną. Fortuna Düsseldorf z Heidenheim wróciła z wynikiem 1:3. Nikola Dovedan popisał się Doppelpackiem (23’/56′), prócz niego strzelił Kevin Kraus (79′). Takashi Usami w 51. minucie pokonał Kevina Müllera.

Statystyki jawnie wskazywały na lidera aspirującego do awansu. Aczkolwiek jak dobrze wiadomo to nie statystyki wygrywają mecze, tylko boiskowe umiejętności. Heidenheim nie miało nic do stracenia i śmiało atakowała bramkę Rafaela Wolfa (2′). Przyjezdni bezskutecznie szukali dziur po drugiej stronie, aby jak najszybciej zdobyć bramkę. Strzały z dystansu kończyły ponad bramką (6’/19′). Adam Bodzek w czternastej minucie uratował swoją drużynę przed stratą bramki. Strzelał Marcel Titsch-Rivero. Nikola Dovedan, przy pomocy przeciwników, po dwudziestu trzech minutach otworzył wynik spotkania. Do końca pierwszej części spotkania za wiele się nie działo.

Po zmianie stron do gry próbowali wrócić przyjezdni. Takashi Usami pierw trafił w poprzeczkę (48′), dopiero trzy minuty później udało mu się pokonać Müllera. Benito Raman zagrał mu świetną piłkę, a bramka śmiało podchodzi pod miano „Traumtor”. Düsseldorfczycy grali coraz lepiej, jednak nie byli efektowni. W przeciwieństwie do gospodarzy. Dovedan po flance Maximiliana Thiela huknął po raz drugi (56′). Mecz stawał się coraz bardziej intensywny, a czasu do zdobycia goli było coraz mniej. Kevin Lankford pokonał trójkę rywali, dośrodkował do Kevina Krausa, który z woleja wpisał się na listę strzelców (79′).

Heidenheim powstrzymuje lidera:

Heidenheim vs Fortuna Dusseldorf

 

 

Adam Zreľák śmiało zasłużył na miano bohatera 1.FC Nürnberg. Jego bramka z 74. minuty uratowała drużynie z Norymbergi punkt w derbowym spotkaniu z FC Ingolstadt. Trafienie Słowaka było odpowiedzią na gola Roberta Leipertza (50′).

Goście z rozmachem rozpoczęli to spotkanie, już w pierwszych sekundach ruszając pod bramkę Ørjana Nylanda. Aczkolwiek strzały Georga Magreittera, poprawka Ewertona (obie  1′) oraz próba Kevina Möhwalda (3′) szybko poszły w zapomnienie. Na kolejne strzały musieliśmy trochę poczekać, tak gdzieś do piętnastej minuty. Centrę Almoga Cohena próbował wykończyć Stefan Kutschke, który testował zdolności Fabiana Bredlowa.

To zapoczątkowało dominację „Schanzer” – nie tyle co pod bramką, a w środku boiska. Pod bramkami praktycznie nic się nie działo, z bezbramkowym remisem kończyliśmy pierwszą część meczu.

Druga połowa zaczęła się strzałem Mikaela Ishaka po flance Möhwalda (48′). Bramka wpadła jednak po drugiej stronie i udział w niej brał Sonny Kittel. Polak okiwał dwójkę defensorów przeciwnika, odegrał do Roberta Leipertza, który z odległości jedenastu metrów pokonał Bredlowa (50′). Po tym niemiecki bramkarz więcej nie skapitulował, choć chociażby Kutschke miał do tego naprawdę świetną okazję (63′).

„FCN” intensywniej szukali sposobu na odpowiedź. Christian Träsch mógł mówić o wielkim szczęściu, gdy za jego starcie z jednym z przeciwników nie otrzymał kary w postaci rzutu karnego (55′). Rzut rożny po tej akcji pewnie wybronił Nyland. Michael Köllner wprowadził na boisko dwie świeże siły, które błyskawicznie zaatakowały bramkę strzeżoną przez Norwega. Siedemdziesiąta czwarta minuta przyniosła oczekiwane wyrównanie, a dla Słowaka premierową bramkę. Kittel mógł mieć drugą asystę, lecz Cohenowi zabrakło centymetrów (84′).

Drugie bawarskie starcie na remis:

Ingolstadt vs Nurnberg

 

 

SV Darmstadt w spotkaniu z Eintrachtem Brunszwik podzielił się punktami po remisie 1:1. „Lilie“ od barażowej strefy oddzielają cztery punkty. Tobias Kempe wykorzystał podyktowany w 73. minucie rzut karny, nadrabiając wynik po samobójczym golu Slobodana Medojevicia (39′).

Darmstadt z początku prezentowało się o wiele lepiej w porównaniu do rywali zepchniętych do defensywy. Terrence Boyd już po siedmiu minutach robił szum pod bramką Jasmina Fejzicia, po nim był Joevin Jones (9′), Dong-Won Ji (11′) oraz Tobias Kempe (15′). Aktywność nie przekładała się jednak na skuteczność.

Po pół godzinie obraz gry zaczął się stopniowo zmieniać. Slobodan Medojević nieszczęśliwie przedłużył główkę Gustawa Valsvika, naprowadzając piłkę do bramki Daniela Heuera Fernandesa (39′). Tobias Kempe miał świetną okazję, aby odpowiedzieć na sam koniec pierwszej połowy, jednak jego strzał został wybroniony.

Druga odsłona meczu zaczęła się pozytywnie dla gości, którzy chcieli umocnić swoją pozycję na boisku. Podejścia pod bramkę portugalskiego golkipera były skutecznie powstrzymywane przez defensywę gospodarzy, którzy jednocześnie szukali impulsów w drugiej linii. Ta szansa nadeszła w ostatnich dwudziestu minutach. Robert Hartmann podyktował jedenastkę za faul na Fabianie Hollandzie. Kempe pewnie zamienił ją na gola wyrównującego (73′). Po tym gospodarzom było ciężko znaleźć sposób na pokonanie bośniackiego bramkarza.

 

piątek 13.04, godz 18:30

  • VfL Bochum 3:2 1.FC Kaiserslautern

    [8′ Halil Altintop, 18′ Lukas Hinterseer 27′, Osayamen Osawe, 48′ Stipe Vučur, 81′ Kevin Stöger]
    Kacper Przybyłko (Kaiserslautern) nadal nieobecny.

  • SpVgg Greuther Fürth 1:2 SSV Jahn Regensburg

    [49′ 84′ Jann George, 87′ Alexander Nandzik (sam.)]
    brak polskich zawodników.

sobota 14.04 godz 13:00

  • Arminia Bielefeld 2:0 Erzgebirge Aue

    [42′ Andreas Voglsammer, 69′ Fabian Klos]
    brak polskich zawodników.

  • Dynamo Drezno 0:4 Holstein Kiel

    [28′ Kingsley Schindler (k.), 65′ 90+4′ Marvin Ducksch, 87′ Alexander Mühling]
    brak polskich zawodników.

  • MSV Duisburg 0:2 SV Sandhausen

    [39′ Philipp Förster, 90+3′ Stefan Kulovits]
    brak polskich zawodników.

  • FC St. Pauli 0:1 Union Berlin

    [81′ Simon Hedlund]
    Waldemar Sobota (St. Pauli) również nieprzerwanie niezdolny do gry.

niedziela 15.04, godz 13:30

  • SV Darmstadt 1:1 Eintracht Brunszwik

    [39′ Slobodan Medojević (sam.), 73′ Tobias Kempe (k.)]

    Artur Sobiech (Darmstadt) na boisku zjawił się w 83. minucie.

  • 1.FC Heidenheim 3:1 Fortuna Düsseldorf

    [23′ 56′ Nikola Dovedan, 51′ Takashi Usami, 79′ Kevin Kraus]
    Mathias Wittek (Heidenheim) oraz Adam Bodzek (Fortuna) rozegrali pełne mecze.

  • FC Ingolstadt 1:1 1.FC Nürnberg

    [50′ Robert Leipertz, 74′ Adam Zreľák]
    Sonny Kittel (Ingolstadt) rozegrał pełny mecz, a do dorobku w tym sezonie dopisał kolejną asystę.

 

 

Tabela na cztery kolejki przed końcem sezonu:

Tabela dostarczona przez Sofascore wyniki na żywo

Udostępnij:

Dominika Milarska

Fanatyczka amatorskiego futbolu, w którym dosłownie wszystko może się zdarzyć. Koneser piłki nożnej, nie patrzący na bariery kibicowskie. Kibicująca reprezentacji Niemiec, sympatyzująca także z Duńczykami, Holendrami, Austriakami i Chorwatami. Odkryła Kneževicia prędzej niż Alois Schwartz.

You may also like...