Polacy na zapleczu niemieckiej Ekstraklasy – Tag 32

Na dwie kolejki przed końcem sezonu mamy dwa „pewniaki” – o jednym z nich już wspominałyśmy, a drugiego dowiecie się, czytając podsumowanie 32. kolejki 2. Bundesligi!

 

W piątek zrobiło się trochę czerwono, znaczy się gorąco – Dennis Kempe (Erzgebirge Aue) oraz Benjamin Kessel (1.FC Kaiserslautern) przedwcześnie kończyli swoje mecze z powodu faulu oraz zagrania ręką.

„Czerwone Diabły” na koniec swojej przygody z 2.Bundesligą chcieli pozostawić pokaźną pamiątkę, jaką byłby triumf nad Arminią Bielefeld. Cóż, piłkarze prowadzeni przez Jeffa Saibena podnieśli się z wyniku 0:2, finalnie doprowadzając do 3:2. Na bramki Sebastiana Anderssona (37’/54′) odpowiedział Fabian Klos (63’/90+3′) oraz Andreas Voglsammer (70′).

Michael Frontzek zapowiedział, że wystawi „odważną i agresywną” jedenastkę i tak też było, co świetnie pokazywały pierwsze sceny z meczu. Arminia szybko została zesłana pod własną bramkę. Pierwszy strzał Sebastiana Anderssona minął bramkę Stefana Ortegi (12′). Bielefeldczycy wzięli się w garść, nie dając długo czekać na odpowiedź na próbę Szweda. Zarówno Fabianowi Klosowi (14′), jak i Roberto Massimo (20′) zabrakło skuteczności. Zmarnowany rzut wolny przez Tima Schütza przelał czarę bramkowej bierności. Joel Abu Hanna przechwycił piłkę w środkowej części boiska, odgrywając ją do Osayamena Osawe. Napastnik centrował do Philippa Mwene, który ciałem przedłużył dośrodkowanie do Anderssona. Snajperowi nie zostało nic innego, jak wbić ją do bramki Ortegi (37′). Z 1:0 kończyliśmy pierwszą część meczu.

Początek drugiej odsłony przyniósł odnajdowanie się w meczowym rytmie, co znów szybciej udało się gościom. Osawe świetnie „zatańczył” z Henrim Weigeltem, po czym obsłużył szwedzkiego napastnika, który ponownie pokonał Kevina Müllera (54′).

Na odpowiedź nie trzeba było czekać za długo. Arminia zabrała się za nadrabianie strat, a duży wkład przy pierwszej bramce miał Benjamin Kessen, który przy interwencji po strzale Klosa pomagał sobie ręką (61′). Otrzymał za to czerwoną kartkę, a Klos z jedenastego metra zdobył gola kontaktowego.

Czując na szyi oddech rywali, FCK przystąpiło do ataku i ponownego odskoczenia na bezpieczną odległość. Ta sztuka im się nie udała, a 70. minuta przyniosła wyrównanie Andreasa Voglsammera. Doliczony czas gry zaprzepaścił szansę na wywiezienie z Bielefeld chociażby punktu – Klos ponownie uderzył, doprowadzając do wygranej gospodarzy.

Arminia Bielefeld vs Kaiserslautern

 

 

VfL Bochum nadal jest na pomyślnej fali. W piątkowy wieczór pokonali na swoim boisku Erzgebirge Aue 2:1. Robbie Kruse również popisał się Doppelpackiem, pierwszym w jego karierze (3’/77′). Na jego trafienia odpowiedział Pascal Köpke (17′).

Mecz rozpoczął się szybkim, lodowatym prysznicem dla gości; nie minęły trzy minuty, a Robbie Kruse – obsłużony przez Lukasa Hinterseera, któremu zagrywał Kevin Stöger – wyprowadzał swoją ekipę ku triumfowi. Daniel Schlager, ku nieszczęściu Erzgebirge, nie dopatrzył się pozycji spalonej strzelca bramki. Zauważył to coach przyjezdnych, Hannes Drews, który za swoje uwagi już w piątej minucie został zesłany na trybuny.

Pierwsza ofensywna próba Erzgebirge również przyniosła im pierwszą bramkę – blok defensywny Bochumczyków pogubił się w grze, dając pole do popisu Pascalowi Köpke, który założył siatkę Manuelowi Riemannowi. Cóż, to były jedyne punkty w pierwszej połowie spotkania. Jedną z niewielu szans miał Hinterseer, Malcolm Cacutalua zdążył go zablokować (34′).

Druga odsłona również zaczęła się marazmem po obu stronach. Pojedyncze strzały, padające po obu stronach nic nie wnosiły do gry. Dopiero starcie pomiędzy Krusem, a Dennisem Kempe przyniosło jakiś ruch, zwłaszcza, że defensor „Fiołków” obejrzał za to czerwony kartonik (65′). Podyktowany rzut wolny Stöger posłał wprost do Martina Männela. Kwestią czasu był gol, przy którym miał pomóc wprowadzony do gry w 73. minucie Johannes Wurtz. Krusemu przy drugim golu asystował nie zmiennik, a grający całe spotkanie Danilo (77′).

 

SV Darmstadt dokonał ważnego kroku w kwestii utrzymania się w 2. Bundeslidze, wygrywając 3:1 z Unionem Berlin. Do siatki trafiał Fabian Holland (12′) oraz Felix Platte (22’/35′). Na trzy minuty przed końcem meczu joker Berlińczyków, Michael Parensen, zmniejszył rozmiar porażki.

Obie drużyny liczyły na szybkie przejęcie kontroli i przegnaniem przeciwnika na własną połowę. Toni Leistner źle wygłówkował swoje szanse na otwarcie wyniku (3′), Akaki Gogia i Steven Skrzybski zostali powstrzymani przez dobrze przygotowanego Daniela HeueraFernandesa (20’/31′). Większą efektywnością popisywali się gospodarze, którzy już po dwunastu minutach wychodzili na prowadzenie za prawą Fabiana Hollanda, który z bliskiej odległości pokonał Daniela Mesenhölera. Błędy w defensywie Unionu szybko zdusiły dla nich to spotkanie; dziesięć minut po pierwszej bramce Felix Platte uderzał po raz pierwszy. Odrobinę zakręcona piłka po rzucie rożnym przyniosła trzecią bramkę w meczu.

André Hofschneider próbował interweniować, dając do gry nowych, głodnych bramek zawodników. Nie mieli jednak szans na przedarcie się przez świetnie sprawującą się w tym meczu defensywę „Lilii”. Heuer Fernandes pokazał swoją dyspozycję w 64. minucie, gdy powstrzymywał Simona Heldunda, który chciał zdobyć bramkę z niewielkiego dystansu. Dopiero końcówka przyniosła namiastkę osłody rezultatu – przebywający na placu gry od 75. minuty Michael Parensen wykończył flankę Kenny’ego Prince’a Redondy, niszcząc szansę golkipera gospodarzy na zachowanie czystego konta.

 

Fortuna Düsseldorf po raz szósty wraca do krajowej elity. Ten stan zapewnił im sobotni triumf w Dreźnie z miejscowym Dynamem. Na wynik 2:1 zawalczył Florian Neuhaus (9′) oraz Rouwen Hennings (90′). W 64. minucie odpowiedział Moussa Koné.

Kwestia zapewnienia sobie awansu jeszcze przed końcem sezonu okazała się wystarczającą, aby zawalczyć o szybkie bramki, a już na pewno o jak najszybsze zdobycie przewagi nad Dynamem. Florian Neuhaus już po dziewięciu minutach celebrował gola, poprawiając nieudaną próbę Kaana Ayhana z rzutu wolnego. Kolejne strzały (między innymi Takashiego Usamiego w 24. minucie) mijały się z bramką Marvina Schwäbe. Drezdeńczycy w pierwszej części meczu nie tworzyli sobie zbyt wielu szans na strzelenie bramki.

Uwe Neuhaus interweniował na ofensywną bierność wprowadzając Moussę Koné. Ta decyzja okazała się strzałem w dziesiątkę, jednak nim nadeszła, kibice na Glücksgas-Stadion byli świadkami prób Rouwena Henningsa (48′), czy pierwszej groźniejszej próby pod bramką Rafaela Wolfa, gdzie interweniował Ayhan (51′). Trzy minuty później Pascal Testroet strzelał w słupek bramki „Wilka”. Wyrównanie wisiało w powietrzu, jednak trzeba było na nie jeszcze trochę poczekać. W końcu nastała sześćdziesiąta czwarta minuta, „SGD” ruszyło z kontrą po rzucie rożnym. Haris Duljević popędził przez pół boiska, posłał fenomenalne zagranie do Konégo, który strzelił płasko. Wolf nie był w stanie powstrzymać pędzącej piłki – 1:1! Niewiele brakowało, aby Iworyjczyk ustrzelił Doppelpacka; piłka posłana w 76. minucie powędrowała ponad poprzeczką. Kolejne podejścia dzielnie powstrzymywał golkiper obecnego lidera. W ostatnich minutach Neuhaus odegrał do Henningsa, który huknął z dystansu, pokonując Schwäba (90′).

Dynamo Dresden vs Fortuna Dusseldorf

 

 

FC St. Pauli to kolejna drużyna, która nie zamierza w przyszłym sezonie mierzyć się z trzecioligowcami. Dzięki bramkom Dimitriosa Diamantakosa (7′), Johannesa Fluma (39′) i Richarda Neudeckera (61′) wygrali 3:0 nad SpVgg Greuther Fürth.

Już od początku gołym okiem było widać, kto jest lepszą drużyną. Nie, nie byli to przyjezdni, którzy w ostatnich spotkaniach prezentują się o wiele powyżej oczekiwań, jakie wszyscy zakładali. W tym meczu Greuther Fürth praktycznie był nie dostrzegany. To dlatego już w siódmej minucie St. Pauli obejmowało prowadzenie po bramce Dimitriosa Diamantakosa. Grek celebrował swoje premierowe trafienie w 2. Bundeslidze.

Po tym mecz nie zwolnił tempa, w przeciwieństwie do skuteczności piłkarzy Markusa Kauczinskiego. Bierność została przerwana dopiero w 39. minucie, ratowana przez świetną centrę Matsa Møllera Dæhliego. Johannes Flum trafił jednak dopiero za drugim podejściem. Dużo zawinił Sascha Burchert, który przecenił swoje zdolności.

Po zmianie stron Damir Burić próbował interweniować w sprawie dyspozycji swojej drużyny (a raczej jej braku), wprowadzając na boisko Fabiana Reese za Jürgena Gjasulę. Gospodarze byli spokojni, czekali na kontry. To się opłaciło: Diamantakos wybił piłkę do przodu, gdzie przechwycił ją Møller Dæhli, który zagrał do Richarda Neudeckera. Młody Niemiec strzelił tuż pod poprzeczką (61′). Serdan Dursun jako jeden z nielicznych wykreował szansę dla przyjezdnych (71′).

 

SSV Jahn Regensburg na dwie kolejki przed końcem sezonu zaliczył potknięcie, które może zaważyć na walce o możliwość awansu do Bundesligi. MSV Duisburg sprało ich na swoim terenie, wygrywając 4:1. Wszystkie bramki padły w drugiej połowie! Gerrit Nauber (52′), Stanislav Iljutschenko (60′), Moritz Stoppelkamp (75′) oraz Ahmet Engin (87′) zawalczyli o zasłużone zwycięstwo. Jann George (58′) zdobył jedyną, wówczas kontaktową, bramkę.

Pierwsze czterdzieści pięć minut to pasmo szczęścia stojące po stronie Ratyzbończyków, choć pierwsze minuty mogą temu przeczyć – Tobias Reicher, sędzia główny spotkania, nie odgwizdał faulu na Sargisie Adamyanie (7′). „Zebry” grały agresywnie, często strzelali na bramkę, jednak bezskutecznie. Statystyki podają jedenaście do jednego w strzałach na korzyść gospodarzy.

Po zmianie stron widzieliśmy coś zupełnie innego; SSV stopniowo zanikali, aby po bramce na 1:2 kompletnie się rozpłynąć. Centrę Borysa Tashchy’ego świetnie wykończył Gerrit Nauber (52′), któremu osiem minut później odpowiedział Jann George w świetnym stylu. Piłka w czasie strzału osiągnęła prędkość ponad stu kilometrów na godzinę!

Gol niemieckiego pomocnika był jednak kroplą w „morzu” bramek gospodarzy. Andre Weis, zastępujący Philippa Pentke, popełnił fatalny błąd, który kosztował jego drużynę drugą bramkę (60′). Każda kolejna minuta coraz bardziej pogrążała piłkarzy Achima Beierlorzera, a na liście strzelców pojawiły się dwa kolejne nazwiska.

Duisburg vs Jahn Regensburg

 

 

1.FC Heidenheim jeszcze w pierwszej połowie meczu zapewniło sobie wygraną nad SV Sandhausen. Bramki dla FCH strzelali Nikola Dovedan (17′) oraz John Verhoek (37′). Po 133 ligowych meczach po raz pierwszy w kadrze zabrakło kapitana gospodarzy, Marca Schnatterera.

Gospodarze od początku pokazywali, na czyim terenie odbywa się to spotkanie, nie dając rywalom zbyt wielkiego pola do popisu. Arne Feick świetnie obsłużył Nikolę Dovedana, który po siedemnastu minutach od pierwszego gwizdka otwierał wynik spotkania.

Strzały w wykonaniu Erolla Zejnullahu’a (11′), czy rzut wolny po faulu Marcela Titscha-Rivery (20′) nie przynosiły wielkiego zagrożenia pod bramką Kevina Müllera. „FCH” byli bardzo agresywni, śmiało atakowali przeciwników, za co na stadionie często wybrzmiewał gwizdek przerywający grę. Jeszcze w pierwszej części meczu udało się zdobyć zapewniającą komfortową sytuację bramkę – Maximilian Thiel w tempo odegrał do Johna Verhoeka, który posłał piłkę wprost na dalszy słupek (37′).

Zmiana stron nie przyniosła zmiany przebiegu meczu; SVS nadal wyglądali, jakby zapadli w wiosenną drzemkę. Heidenheimczycy nie mieli żadnych problemów z utrzymaniem wyniku, a pojedyncze strzały na bramkę Müllera nie sprawiały żadnych problemów. Gospodarze również zbyt szczególnie nie atakowali bramki Marcela Schuhena.

 

Holstein Kiel nie zamierza poddać się na ostatniej prostej szaleńczego pościgu o baraże, które mogą dać możliwość premierowego awansu do krajowej elity. Bardzo pomógł niedzielny blamaż w Ingolstadt, gdzie ofiarą „Bocianów” padł miejscowy Fußballclub. „Schanzer” polegli 1:5. Strzelaninę rozpoczął David Konsombi (25′), któremu jeszcze w pierwszej części odpowiedział Sonny Kittel (43′). Druga część meczu to jednostronny pojedynek gości. Marvin Ducksch, bezkompromisowy bohater spotkania, po godzinie gry otworzył ogień, do którego dorzucił się Tobias Levels (68’/sam.), Kingsley Schnidler (72′) oraz Dominick Drexler (74′).

Marvin Ducksch już w siódmej minucie dał znać pod bramką Ørjana Nylanda. Dwie minuty później (bardzo niecelnie) odpowiedział Sonny Kittel. „Schanzer” brakowało idei na rozegranie piłki, przewaga, jaką sobie wyrobili, stopniowo się zmniejszała, aby w dwudziestej piątej minucie kompletnie legła w gruzach. David Kinsombi zachował zimną krew w starciu jeden na jednego z Nylandem po zagraniu Kinsgleya Schnidlera, otwierając wynik meczu. Gospodarze próbowali wziąć się w garść, całą swoją ofensywną nadzieję pokładając w Kittelu, który kiksował po rzucie wolnym (27′). Po tym Kenneth Kronholm popisał się świetną paradą po strzale Alfredo Moralesa (38′). Bramka Stefana Kutschkego nie została zaliczona z powodu pozycji spalonej napastnika (42′). Minutę po tym Kittel nie dał Kronholmowi żadnych szans w obronie, doprowadzając do wyrównania.

Gdy wybiła godzina spotkania, mecz zupełnie zmienił swój obraz. Był to spektakl jednego (znaczy się jedenastu, działających jak jeden organ) aktora – Holsteinu Kiel. Ducksch przechwycił wybitą przez Nylanda piłkę, zdobywając gola na 2:1. Tobias Levels pokazał, że jego drużyna jeszcze znajduje się na boisku (68′). Kronholm dał sobie radę przy strzale Marvina Matipa (71′), w przeciwieństwie do kontry Schnidlera (72′) i strzału Dominicka Drexlera (74′). „Bociany” w końcowej części spotkania postanowili oszczędzić wystarczająco poniżonego rywala, spotkanie zakończyło się najwyższym triumfem trzeciej drużyny w 2. Bundeslidze.

Ingolstadt vs Holstein Kiel

 

 

1.FC Nürnberg jest coraz bliżej powrotu do Bundesligi. Dzięki wygranej 2:0 nad Eintrachtem Brunszwik Frankończycy są o pięć punktów przed Holsteinem Kiel, co daje im bardzo komfortową sytuację. Bramki strzelali: Ondřej Petrák (45′) oraz Kevin Möhwald (48′).

Gospodarze już od początku mieli wszystko pod kontrolą, przyjezdni schowali się głęboko w defensywie, oczekując swoich szans w kontrach. Umiejętności Jasmina Fejzicia już od dziesiątej minuty testował Mikael Ishak, Kevin Möhwald (14’/28’/36′), Hanno Behrens (21′) oraz Tobias Werner (30’/44′). Bośniak dzielnie stał na straży między słupkami, jednak –  jak dobrze wiadomo – nic nie jest wieczne. Minutę po ostatnim podejściu pomocnika wypożyczonego z VfB Stuttgart Ondřej Petrák efektownie huknął z dwudziestego metra, nie dając szans bramkarzowi „BTSV”.

W drugiej połowie Frankończycy szybko zdusili swoich rywali, przy okazji wykorzystując szczęście bezradności przeciwników (48′). Niewiele brakowało, a Werner dołączyłby do grona „Doppelpackowców”, aczkolwiek przestrzelił (52′). Georg Teigl jako jeden z nielicznych próbował coś zdziałać pod bramką Fabiana Bredlowa (55′). Ostatnia faza spotkania przebiegła bez większych fajerwerków.

Nurnberg vs Eintracht Braunschweig

 

 

 

Ciacho kolejki

Mając do wyboru chociażby Floriana Neuhausa, czy Richarda Neudeckera ciężko było orzec, kto w tym tygodniu zostanie określony mianem najprzystojniejszego (nie tylko zdolnego!). Decyzja była ciężka do podjęcia, aczkolwiek mamy nadzieję, że się nią nie zawiedziecie.

Σας ευχαριστώ όλους για τις ευχές σας!! 🎂🎂

Ein Beitrag geteilt von Dimitris Diamantakos (@diamantakos) am

 

 

piątek 27.04, godz 18:30

  • Arminia Bielefeld 3:2 1.FC Kaiserslautern

    [37′ 54′ Sebastian Andersson, 63′ (k.) 90+3′ Fabian Klos, 70′ Andreas Voglsammer]
    Kacper Przybyłko (Kaiserslautern) powolnie stawia kroki do przodu w kwestii powrotu na profesjonalne boiska.

  • VfL Bochum 2:1 Erzgebirge Aue

    [3′ 77′ Robbie Kruse, 17′ Pascal Köpke]
    brak polskich zawodników.

sobota 28.04, godz 13:00

  • SV Darmstadt 3:1 Union Berlin

    [12′ Fabian Holland, 22′ 35′ Felix Platte, 87′ Michael Parensen]
    Artur Sobiech (Darmstadt) cały mecz przesiedział na ławce rezerwowych.

  • Dynamo Drezno 1:2 Fortuna Düsseldorf

    [9′ Florian Neuhaus, 64′ Moussa Koné, 90′ Rouwen Hennings]
    Adam Bodzek (Fortuna) rozegrał pełny mecz.

  • FC St. Pauli 3:0 SpVgg Greuther Fürth

    [7′ Dimitrios Diamantakos, 39′ Johannes Flum, 61′ Richard Neudecker]
    Waldemar Sobota (St. Pauli) wraca do gry po kontuzji. Na murawie zjawił się w 76. minucie.

niedziela 29.04, godz 13:30

  • MSV Duisburg 4:1 SSV Jahn Regensburg

    [52′ Gerrit Nauber, 58′ Jann George, 60′ Stanislav Iljutschenko, 75′ Moritz Stoppelkamp, 87′ Ahmet Engin]
    brak polskich zawodników.

  • 1.FC Heidenheim 2:0 SV Sandhausen

    [17′ Nikola Dovedan, 37′ John Verhoek]
    Mathias Wittek (Heidenheim) z powodu urazu uda nie mógł zagrać.

  • FC Ingolstadt 1:5 Holstein Kiel

    [25′ David Konsombi, 43′ Sonny Kittel, 60′ Marvin Ducksch, 68′ Tobias Levels (sam.), 72′ Kingsley Schnidler, 74′ Dominick Drexler]
    Sonny Kittel (Ingolstadt) rozegrał cały mecz. Prócz bramki ujrzał również żółtą kartkę.

poniedziałek 30.04, godz 20:30

  • 1.FC Nürnberg 2:0 Eintracht Brunszwik

    [45′ Ondřej Petrák, 48′ Kevin Möhwald]
    brak polskich zawodników.

 

 

Tabela dostarczona przez Sofascore wyniki na żywo

Udostępnij:

Dominika Milarska

Fanatyczka amatorskiego futbolu, w którym dosłownie wszystko może się zdarzyć. Koneser piłki nożnej, nie patrzący na bariery kibicowskie. Kibicująca reprezentacji Niemiec, sympatyzująca także z Duńczykami, Holendrami, Austriakami i Chorwatami. Odkryła Kneževicia prędzej niż Alois Schwartz.

You may also like...