Liga Mistrzów. Trzech muszkieterów z Liverpoolu

Ci, którzy nie oglądali półfinałowych starć Romy i Liverpoolu, mogą teraz srodze tego żałować. Panowie po obu stronach barykady zapewnili wielu kibicom niezapomnianych emocji. Pomimo wysokiej wygranej w Liverpoolu, włoska drużyna była o krok od dogrywki. The Reds nie dopuścili do tragedii i po raz pierwszy od 2007 roku zagrają w finale Ligi Mistrzów. Tym razem zmierzą się w Kijowie z niezwykle mocnym Realem Madryt.

Na Anfield zmierzyły się dwie drużyny aspirujące do miana tej najlepszej na Starym Kontynencie. AS Roma, która wyeliminowała Barcelonę i Liverpool Jurgena Kloppa, który będzie chciał udowodnić, że to jeszcze nie jest ostatnie słowo.
Pierwszy mecz w Liverpoolu odbywał się pod dyktando gospodarzy. The Reds, jak na gospodarzy przystało strzelali jak natchnieni. Już w 5. minucie na bramkę Allison uderzał Roberto Firmino (oczywiście po podaniu Mohameda Salaha). Trzy szanse zmarnował Sadio Mane. Senegalczyk raz nawet trafił do siatki przeciwnika, ale niestety dla niego i ekipy z Anfield był na spalonym. W 36. minucie Salah uderzył do bramki tak, że nawet Gianluigi Buffon czy Manuel Neuer mieliby niemałe problemy ze skuteczną interwencją. Przed przerwą Egipcjanin wykorzystał błąd swoich byłych kolegów z włoskiego zespołu i zaliczył jeszcze kolejną bramkę.
Kwadrans na odpoczynek i mowy motywacyjne obu menadżerów nie przyniosły oczekiwanego skutku w szeregach gości. Kilka chwil po ponownym wejściu na boisko piłkarzy obu klubów, Mane w końcu oddał swój cios. Chyba nie zdziwicie się, że asystentem przy tym golu był egipski zawodnik. Podopieczni Eusebio Di Francesco nie mogli odnaleźć swojego właściwego rytmu, choćby tego który towarzyszył im w pojedynkach przeciwko FC Barcelonie. Francesco Totti w tym momencie nie miał zbyt zadowolonej miny.
Po zaledwie czterech minutach następny atak przypuścili gospodarze. Popularny Mo dostrzegł Firmino w polu karnym i po raz czwarty mogliśmy oglądać niezwykłą skuteczność The Reds (i bezradność Romy). Piąte uderzenie to również dzieło Brazylijczyka, który wyskoczył przed Edina Dżeko i strzelił celnie głową.

Po zejściu z boiska Mo Salaha, do głosu doszedł Dżeko. Bośniak spożytkował piłkę od Radja’y Nainggolana i błąd Dejana Lovrena. W odstępie kilku minut drugi raz do siatki Lorisa Kariusa trafił Diego Perotti. Po ręce Jamesa Milnera w polu karnym, sędzia Felix Brych podyktował jedenastkę.

Alex Oxlade-Chamberlain, który musiał zostać zniesiony z boiska w pierwszej połowie najprawdopodobniej ma zerwane więzadła w kolanie. Anglik opuści finał rozgrywek, mundial i początek następnego sezonu.

Liverpool 5:2 AS Roma (2:0)

[36′, 45+1′ Salah, 56′ Mane, 61′, 69′ Firmino, 81′ Dżeko, 85′ (karny) Perotti]
Kartki: 26′ Jesus, 40′ Alexander-Arnold, 74′ Lovren, 85′ Milner, 88′ Fazio

Składy:
[Liverpool]: Karius, Alexander-Arnold, Lovren, Van Dijk, Robertson, Henderson, Milner, Oxlade-Chamberlain (18′ Wijnaldum), Salah (75′ Ings), Mane, Firmino (90+2′ Klavan).
[Roma]: Allison, Fazio, Manolas, Jesus (67′ Perotti), Florenzi, De Rossi (67′ Gonalons), Strootman, Kolarov, Cengiz, Nainggolan, Dżeko.


Rewanż na Stadio Olimpico odbywał się w podniosłej atmosferze. Kibice zespołu Eusebio Di Francesco marzyli o działaniach drużyny, które mogłyby przybliżyć ich ulubieńców do wielkiego finału Ligi Mistrzów. Niestety dla nich nie zaczęło się to zbyt szczęśliwie. W 9. minucie fatalny błąd popełnił Radja Nainggolan. Tą stratę wykorzystał Roberto Firmino i dograł piłkę do Sadio Mane. Senegalczyk pewnie pokonał Allisona i Liverpool zdobył pierwszego gola w Rzymie.
Kilka chwil później Dejan Lovren chciał wybić futbolówkę z własnego pola karnego, ale trafił w głowę Jamesa Milnera. Anglik niestety zaliczył celny strzał do własnej bramki. Po niespełna pół godzinie gry, zawodnicy Jurgena Kloppa prowadzili już 2:1. Georginio Wijnaldum, który zastępuje Alexa Oxlade-Chamberlaina, wykorzystał „podanie” Edina Dżeko i wyprzedził brazylijskiego golkipera.
Pomimo swojej dramatycznej sytuacji, gospodarze rewanżu zdawali się o tym nie pamiętać i dalej atakowali. W 52. minucie wyrównał Dżeko, który dobił uderzenie Stephana El Sharaawy’ego. W końcówce spotkania Nainggolan odkupił swoje winy i popisał się świetnym trafieniem z dystansu.
W doliczonym czasie gry sędzia Damir Skomina podyktował jedenastkę po zagraniu ręką Ragnara Klavana, którą belgijski pomocnik zamienił na kolejnego gola.

AS Roma 4:2 Liverpool (1:2)

[9′ Mane, 15′ (sam.) Milner, 26′ Wijnaldum, 52′ Dżeko; 86′, 90+4′ (karny) Nainggolan]
Kartki: 44′ Lovren, 76′ Florenzi, 84′ Manolas, 84′ Robertson, 90′ Solanke

Składy:
[AS Roma]: Alisson, Florenzi, Manolas, Fazio, Kolarov, Pellegrini (53′ Cengiz Under), De Rossi (69′ Gonalons), Nainggolan, Schick, Dżeko, El Shaarawy (75′ Antonucci).
[Liverpool]: Karius, Alexander-Arnold (90+2′ Clyne), Van Dijk, Lovren, Robertson, Wijnaldum, Henderson, Milner, Salah, Firmino (87′ Solanke), Mane (83′ Klavan).

Udostępnij:

Agnieszka Nowak

Zakochana w Arsenalu i historii piłkarskiego Kopciuszka. Od lat wierna fanka Trójkolorowych i Smoków. Nie lubi Arsene’a Wengera (doczekała się jego zwolnienia). Kocha Aarona Ramseya, pomimo jego różnych wybryków z fryzurami. Uwielbia Chrisa Guntera i żałuje, że nie gra w Premier League. Obejrzenie meczu Ligi Mistrzów czy reprezentacyjnego to dla niej katorga. Najchętniej widziałaby wszystkich swoich ulubieńców w barwach jednego z jej ukochanych klubów. Uważa Didiera Deschampsa za "spoko gościa" i podziela jego brak sympatii do Karima Benzema.

You may also like...