Składowe sukcesu, których nie widzą krytykanci

Polska reprezentacja

Polska reprezentacja jest już w Soczi, gdzie przygotowuje się do fazy grupowej mistrzostw świata w piłce nożnej 2018. Do podopiecznych Adama Nawałki zewsząd płyną słowa otuchy i wydaje się, że połowa kibiców rozczaruje się, jeśli trofeum nie zawita do Polski, „bo przecież nic nie ma prawa się nie udać”. Przypominając sobie Grecję z 2004 roku, nie należy myśleć o takiej opcji jako o abstrakcji, ale jak znaleźć granicę, dzięki której turniej przeżyjemy pięknie nawet bez zaszokowania świata występem z kosmosu?

Polska reprezentacja w Soczi.

Przecież za to im płacą

Sztab szkoleniowy Polaków złożony jest z fachowców, którzy dopracowują najmniejsze szczegóły w celu przygotowania piłkarzom doskonałych podwalin do „robienia roboty”. Gdyby jednak każdy plan idealny się powodził, to Titanic by nie zatonął, a my dziś żegnalibyśmy się Auf Wiedersehen! zamiast Do widzenia!. Jedną z najczęściej powtarzanych formułek jest „Za taką kasę powinni wygrywać wszystko po kolei!”. I jak tu się nie roześmiać?

Po pierwsze – „taką kasą”, a nawet większą, dysponują wszystkie teamy obecne na mundialu. Jeśli więc wyłożone pieniądze miałyby być wyznacznikiem poziomu, to puchar wzniosłyby 32 ekipy. Przyznajmy – raczej niewykonalne. Mało tego, zastanawiające, że sporo krytykantów nadal traktuje piłkę i ogółem sport jako zawód, w którym wystarczy trzymać się wytycznych, by odnieść sukces. Tymczasem ponownie należy brać pod uwagę pewnego rodzaju konflikt interesów. 19 czerwca na połowie Senegalu polska reprezentacja będzie mieć za zadanie atakować, przeciwna bronić. W tym oto momencie cały genialny plan wygrania mundialu, opierający się na zdobywaniu bramek, napotyka pewne trudności. Na szczęście Adam Nawałka bierze pod uwagę przy opracowywaniu taktyki więcej aspektów niż internetowi eksperci.

Moje przewidywania? Jakaś drużyna zaskakująco nas oczaruje. Myślę, że tą drużyną będzie Polska. ~ kibic reprezentacji Rosji

Na nich, po… przegraną?!

Cały sens rozważań na temat podejścia do turniejów zawiera się w tym, że przecież żaden szanujący się piłkarz nie jedzie na dane rozgrywki z zamiarem… przegrania. Oczywiście – czasem zespoły dywagują, czy drugie miejsce w grupie nie dałoby później korzystniejszej drabinki niż pierwsze, ale specjalne tracenie punktów jest praktykowane przez znikomy ułamek drużyn. Po chwili pobytu na instagramowym koncie któregokolwiek z naszych reprezentantów ciężko wyobrazić sobie, by Łukasz Fabiański specjalnie wypuszczał piłkę z rąk, a Robert Lewandowski z chirurgiczną precyzją celował w słupki. Wzruszenie ogarnia momentalnie, kiedy czyta się komentarze pod zdjęciami kadrowiczów. Na jednego malkontenta przypada stu wiernych fanów, zapewne już od tygodnia regularnie pijących melisę w celu braku zawału 19., 24. i 28. czerwca (i oby jeszcze w kilka dni w lipcu!).

polska reprezentacja jedzie na mundial polska reprezentacja jedzie na mundial

Chcę, żeby Polacy wygrali mundial. Zasługują na to bardziej niż ktokolwiek inny. ~ kibic reprezentacji Włoch

Szczegóły

Jeszcze kilka lat temu polska reprezentacja nie rozpieszczała wynikami i wiele osób się od niej odwróciło. Kibice, którzy mimo niepowodzeń cierpliwie wierzyli w lepsze jutro, naturalnie przeżywali francuskie mistrzostwa Europy bardziej niż ci interesujący się kadrą np. od meczu z Niemcami (w czym, nota bene, nie ma nic złego, bo każdy kiedyś zaczynał). Tak będzie i tym razem. Osoby wspierające reprezentantów w najgorszych chwilach mają świadomość tego, ile pracy zostało włożone w wyjście z dołka. Zarówno oni, jak i nowi kibice, rozumieją, że w pewnym momencie po prostu coś „zaskoczyło”, może jakiś szczegół treningów sprawił, iż wszystko zaczęło się układać.

Należy jednak pamiętać o brutalności sportu. Nikt nie gwarantuje, że podczas zbliżającego się turnieju takim szczegółem nie będą np. kontuzje kluczowych zawodników, pechowo prokurowane rzuty karne czy po prostu brak szczęścia (które w piłce znaczenie ma ogromne. Patrz: Portugalia 2 lata temu…), a także zwyczajnie gorsza dyspozycja dnia, będąca powodem straty kluczowych punktów. Trudno jest podać przepis na sukces. Ba, nie znają go najlepsi taktycy. Gdybym rozpracowała go jako przeciętna obserwatorka, to Polacy z ostatnich kilku imprez wracaliby z pucharami, nie czytalibyście tego zdania, a ja w tym momencie popijałabym Dom Perignon 2000 na swym prywatnym jachcie nad Zatoką Perską za pieniądze ze sprzedaży patentu.

Radzę oglądać mecze Polski. Po prostu spójrzcie na ich drogę przez ranking FIFA w ciągu kilku lat. Niebywały kolektyw. ~ kibic reprezentacji USA


Banały? I o to chodziło!

Jeśli uważacie przeczytany tekst za banalny, to możemy się przyjaźnić. Usilnie staram się od kilku lat, lecz wciąż nie mogę pojąć, jak niektórzy ludzie mogą myśleć, że granie w piłkę nożną to czynność schematyczna, przy odpowiednio opracowanym planie musząca dać rezultaty. Niezrozumiałe, jak tyle osób ma czelność spłycać ten sport do pieniędzy, obowiązku. Ciężko komentować zarzuty, jakoby w poszczególnych meczach reprezentanci specjalnie popełniali błędy, bo nie chce im się grać. Na jakiej podstawie zostają wysnuwane takie wnioski? Bo bramkarze po wpuszczonej bramce nie zanoszą się płaczem? Bo po przegranej 0:4 przeciw Danii nasi napastnicy nie zawiesili karier? Poniżej bonus dla tego typu geniuszy, żeby łatwiej było im dalej wieszać psy na nieudacznikach, dla których nie liczą się występy dla kraju.

 

 

A Wam, rozumiejącym choć odrobinę zasady, jakie rządzą futbolem, po prostu… UDANEGO MUNDIALU!

 

Udostępnij:

Joanna Zalewska

Obudź ją w środku nocy, a wymieni ci wyniki drugiej ligi na 5 lat wstecz. Kocha „niszowe” rozgrywki; mając możliwość wyjazdu na trwające równolegle El Clásico i derby Warszawy, spytałaby, za ile pociąg do stolicy. Jej serce skradły reprezentacje Polski (2007), Włoch (2006) i Węgier (2010). Poza tym siedzi głęboko w układach kibicowskich.

You may also like...