1. kolejka fazy grupowej MŚ 2018 – podsumowanie. Największe zaskoczenia i skandale

Mundial 2018. 1. kolejka – podsumowanie

Największe zaskoczenia, najciekawsze sytuacje, skandale i gole, od których głowa pęka – to wszystko i jeszcze więcej znajdziecie w tekście poniżej.

Pierwsza kolejka w Rosji za nami. Brzmi to dwuznacznie, prawda? Nie zaprzeczamy – kibice zwycięzkich drużyn na pewno wznosili toasty za triumfy swoich. Ile kolejek toastów w Rosji za kibicami, nie jesteśmy w stanie zliczyć, wiemy jednak że za nami 1. kolejka fazy grupowej Mistrzostw Świata 2018.

Największe zaskoczenia i rozczarowania

Mundial dopiero co się zaczął a my już śmiało możemy uznać, że obfituje w niespodzianki. I to niemałe. W tym wszystkim pragniemy złożyć wyrazy współczucia wszystkim, którzy przegrali pieniądze u bukmacherów. Prawie nic nie poszło tak, jak zakładała większość kibiców – mowa tu przede wszystkim, a właściwie wyłącznie, o wynikach. Pamiętajcie zatem – pewne jest tylko to, że piłka jest jedna a bramki są dwie. Choć patrząc na tak zaskakujące rezultaty niektórych spotkań, nie możemy zapewnić, że to też się nie zmieni.

Rosja zgniata Arabię Saudyjską

Mało kto zakładał, że Rosja będzie w stanie rozpocząć mundial aż tak dobrze. Arabia Saudyjska nie jest co prawda wymagającym przeciwnikiem, ale w tak wysokie zwycięstwo wątpili nawet kibice reprezentacji gospodarzy. Wyczuwamy, że paru rosyjskich zawodników wkrótce zamiesza na rynku transferowym!

Portugalia remisuje z Hiszpanią, mamy pierwszego hattricka

Był to zdecydowanie jeden z najciekawszych meczów tej kolejki MŚ. Obydwie drużyny nie ściągały nóg z gazu, o czym świadczy wynik 3:3. Zwycięzcą dnia niekwestionowanie był Cristiano Ronaldo, który przyjechał na mundial i od razu zaliczył hattricka. Bliski tego osiągnięcia był także Diego Costa, strzelił jednak „tylko” dwie bramki.

Argentyna remisuje z Islandią. Nietrafiony karny

Islandia to kraj liczący łącznie 340 tys. mieszkańców. Wśród nich znalazła się wystarczająca ilość na tyle walecznych, by stworzyć kadrę, która „zatrzymała” Argentynę naszpikowaną gwiazdami. Argentyńczycy byli bezradni a całości zaskoczenia dopełnił fakt, że Leo Messi zmarnował rzut karny.

Szwajcaria nie ugięła się pod Brazylią

Brazylijczycy, typowani na jednych z faworytów całego turnieju, w swoim pierwszym meczu raczej nie zachwycili, o czym świadczy wynik. Zremisowali oni (1:1) ze Szwajcarią grając naprawdę wyrównany mecz. Jeśli w następnych spotkaniach nic się nie zmieni, marzenia o mistrzostwie świata mogą legnąć w gruzach.

Szok nad szoki. Meksyk pokonuje Niemców

Spośród wszystkich zaskoczeń, to z pewnością plasuje się w pierwszej trójce tych największych. Meksykanie pokonali mistrzów świata z 2014 roku. Murowanym faworytem do zwycięstwa byli przecież Niemcy, bardzo skutecznie zatrzymywał ich jednak Guillermo Ochoa. Niemieckim gwiazdom gola strzelił młodziutki meksykański skrzydłowy, Hirving Lozano. Wróżymy chłopakowi świetlaną przyszłość w piłce nożnej!

Kolumbia nie daje rady Japonii

Kolejny raz wielu typerów straciło pieniądze. Ci, którzy z kolei postawili na Japonię, muszą być wielkimi szczęściarzami, choć pieniądze szczęścia nie dają – ale za nie można kupić czekoladę, buty lub bilety na mecz, a to już bardzo wiele. Kolumbijczycy już od 3. minuty zmuszeni byli grać w dziesięciu, co zapewne wpłynęło na wynik meczu – czerwoną kartką za zagranie ręką ukarany został Carlos Sánchez. Tym samym chwilę później Japonia prowadziła już po rzucie karnym wykonanym przez Shinjiego Kagawę. Sytuację próbował potem ratować Juan Quintero strzelając bramkę wyrównującą dla Kolumbii, w drugiej połowie swój kraj ponownie na prowadzenie wyniosł jednak Yuya Osako.

Polska przegrywa z Senegalem. Kuriozalne bramki i wielki ból

Zacytujmy klasyk sytuacyjny: „jak do tego doszło, nie wiem…”. Co stało się z Biało-Czerwonymi? To pierwsze pytanie, które należy zadać. Bez względu na to, jak by nie patrzeć na zdobyte (a zwłaszcza jedną) przez Senegal bramki, Polacy nie zaprezentowali się dobrze. Grali tak, jakby nie mieli pomysłu. Widać było olbrzymi stres (?) i zagubienie. Oglądając mecz odnieść można było wrażenie, że nasi zawodnicy nawet nie chcą ze sobą grać. Błędy, straty piłki spowodowane nieporozumieniami były normą. W 37. minucie serce wyjątkowo zabolało, gdy gola samobójczego zdobył Thiago Cionek. Zdarza się, choć zawsze jest to smutne – smutniejsze niż bramka zdobyta przez przeciwnika. Piłka co prawda – można by rzec – odbiła się od Cionka, to jednak on został, regulaminowo, zdobywcą bolesnego gola. To byśmy jeszcze jakoś przeżyli. Tak bywa, choć na pewno nie zasługuje na pochwałę. Jedna z najdziwniejszych, i według wielu polskich kibiców niesprawiedliwych, bramek padła jednak w 60. minucie. Z boiska chwilę wcześniej zszedł M’Baye Niang, który potrzebował pomocy medycznej. W momencie, gdy ustawił się już przy linii boiska by wrócić i czekał na znak sędziego, Polacy pogubili się jeszcze bardziej niż wcześniej (gdyby nie ten gol, zastanawiałybyśmy się czy można pogubić się jeszcze bardziej, niestety – dostarczono nam dowód). Krychowiak z połowy boiska cofnął piłkę podając ją do Szczęsnego. Prawdopodobnie miał być to rodzaj „żartu”. W tej samej chwili Niang dostał pozwolenie na powrót do gry, nie czekając ani sekundy co sił podbiegł do futbolówki podanej do polskiego bramkarza. Sytuacji całkowicie nie zrozumiał Jan Bednarek i zamieszał jeszcze bardziej. Żeby tego było mało, Szczęsny widząc to zdecydował się wyjść z bramki. Senegalczyk dzięki dziwnemu zachowaniu Polaków właściwie minął Szczęsnego daleko przed polem karnym, bo naszego golkipera między słupkami już dawno nie było.

Z jednej strony kibice Biało-Czerwonych uważają, że bramka ta nie była regulaminowa. Z drugiej, gdyby nie fatalne zachowanie Polaków, nawet tego typu gol mógłby nie mieć miejsca. Ciężko znaleźć nam słowa, jakiekolwiek wyjaśnienie czy wytłumaczenie. To, że zaprezentowaliśmy się NAPRAWDĘ ŹLE, to jedno. To, że dodatkowo niewątpliwie mieliśmy jeszcze pecha, to drugie. Taka mieszanka sprawia, że nie może być dobrze, choćby piłkarze bardzo tego chcieli – niestety, jak wyżej, sprawiali wrażenie, jakby nie chcieli wcale…

Jedyną bramkę zdobył dla Polski Grzegorz Krychowiak i tylko dzięki temu zdania o jego występie są podzielone.

Porażka, zdecydowanie miała w tym przypadku co najmniej kilku ojców, a w zasadzie większość zawodników dołożyła do niej jakąś cegiełkę. Niektórzy mniejszą, niektórzy większą… Lewandowski, Milik i Zieliński także zawiedli. O tych, których wspominałyśmy wyżej, wspominać więcej nie ma sensu, bo to kopanie leżącego. O błędy oskarżany jest także Adam Nawałka. Prawdą będzie, jeśli powiemy po prostu, że chyba nie było nikogo, kto nie dobijałby po trochu gwoździa do trumny. I że jest nam bardzo przykro. To jest wspólny mianownik, który łączy polskich kibiców po tym meczu.

Wszystkie wyniki 1. kolejki MŚ 2018


Skandale i salwy śmiechu

Niewątpliwie w kategoriach skandalu rozpatrywana będzie sytuacja z meczu Polski z Senegalem opisana powyżej. Jej poświęciłyśmy jednak wystarczająco dużo miejsca. U innych także dzieją się smutne, bulwersujące czy też niestworzone rzeczy. A nawet jeśli nie są aż tak niestworzone, to przynajmniej śmieszne. Choć przyznać trzeba, że fryzura Neymara, o której poniżej, faktycznie – jest odrobinę „niestworzona”…

Skandal już podczas ceremonii otwarcia. Środkowy palec Robbiego Williamsa

Skoro tak to się zaczęło, to absolutnie nie dziwi nas wszystko później. Sytuacja mająca miejsce już podczas inauguracji całego turnieju zapowiadała obfitość późniejszych kuriozów. Muzyczną gwiazdą uświetniającą ceremonię był Robbie Williams. Niespodziewanie, podczas koncertu pokazał on do kamery środkowy palec.

Prawdopodobnym motywem takiego zachowania jest fakt, że fani brytyjskiego muzyka mieli mu za złe decyzję udziału w imprezie w Rosji za wielkie pieniądze. Gest miał być reakcją na te zarzuty – Robbie Williams zmienił podczas występu na żywo tekst piosenki tak, by odpowiedzieć fanom, że zrobił to za darmo. Wtedy też pokazał do kamery środkowy palec.

Nie chciał grać, wyrzucili go z kadry. Kalinić obejrzy resztę mundialu w telewizji

Niewątpliwym ciosem w atmosferę w obozie reprezentacji Chorwacji jest skandal ostatnich dni, którego bohaterem jest powołany (ale już odwołany) napastnik, Nikola Kalinić. Chorwat od dłuższego czasu nie był zadowolony z roli rezerwowego. Pierwszy poważny krach (mamy na myśli czas tuż przed turniejem) miał miejsce w przedmundialowym sparingu Chorwacji z Senegalem. Kalinić odmówił wtedy trenerowi Daliciowi wejścia na boisko jako zmiennik, uskarżając się na ból pleców. Sytuacja powtórzyła się podczas pierwszego meczu Chorwatów na MŚ – napastnik odmówił wejścia z ławki na mecz z Nigerią.

Selekcjoner zdecydował się na odesłanie zawodnika do domu. Bez możliwości powołania nikogo innego. Powodem zachowania Kalinicia, według wszelkich informacji, wcale nie była kontuzja. Sam piłkarz żalił się również po meczu Chorwacja – Senegal na fakt, że nie znajduje się w wyjściowym składzie. Dalić postawił Kaliniciowi ultimatum, którego napastnik Milanu się nie usłuchał, co poskutkowało jego podróżą do domu.

Neymar i spaghetti na głowie

Nie od dziś wiadomo, że piłkarze uwielbiają ekstrawaganckie fryzury. Zdarza się też, że przesadzą z pozaboiskową kreatywnością i zamiast wyglądać lepiej, wzbudzają sensację i śmiech wśród kibiców. Ciężko powiedzieć, co kierowało Neymarem że ten zdecydował się na uczesanie przypominające makaron spaghetti. Czy wygląda korzystnie? Zależy od obserwatora. Możecie to ocenić sami.

Afery tuż sprzed mundialu, które nadal odbijają się echem wśród kibiców

Trener reprezentacji Argentyny oskarżony przez dziennikarza o molestowanie kucharki

Na chwilę przed inauguracją wielkiego turnieju na światło dzienne podczas jednej z audycji radiowych wypłynął skandal dotyczący argentyńskiego selekcjonera. Jeden z dziennikarzy wyznał, że Jorge Sampaoli miał molestować kucharkę pracującą dla kadry. Prezydent Argentyńskiego Związku Piłki Nożnej stanowczo zaprzeczył takim doniesieniom twierdząc, że jest to próba sabotażu i zniszczenia atmosfery w drużynie i Związku tuż przed mundialem.

David de Gea nie zapomina. Bramkarz chce publicznych przeprosin premiera!

Hiszpanią przed Euro 2016 wstrząsnął skandal obyczajowy niemałego kalibru. Sprawa była na tyle poważna, że zainteresowany był nią także (wtedy jako lider jednej z hiszpańskich partii politycznych) obecny premier kraju, Pedro Sánchez. Nic dziwnego – afera dotyczyła pornografii nieletnich i przemocy seksualnej. O uczestnictwo w orgiach związanych ze sprawą oskarżony został m.in. hiszpański bramkarz, David De Gea. Sánchez twierdził wtedy, że nie chce aby golkiper zamieszany w tego typu skandale był powoływany do kadry. De Gea został później całkowicie oczyszczony z ohydnych zarzutów, lider partii jednak nie przeprosił. Przy okazji przygotowań do tegorocznych Mistrzostw Świata, już jako premier państwa, spotkał się z piłkarzami. Bramkarz nie zapomniał jednak oskarżeń i wypowiedzi Pedro Sáncheza i domaga się publicznych przeprosin.


Tyle zdążyło się już wydarzyć, a impreza dopiero co się rozpoczęła. Z niecierpliwością czekamy na to, co będzie dalej. Dzielcie się z nami swoimi wrażeniami i odczuciami!

Udostępnij:

Agnieszka Miszczak

Zakochana w reprezentacji Chorwacji i piłce nożnej w wydaniu bałkańskim. Jej ulubionymi klubami są Juventus, Dinamo Zagrzeb, darzy sympatią także Real Madryt. Jakiś czas temu pokochała Serie A na zabój. Prawdopodobnie największa fanka Mandżukicia na świecie. Liga Mistrzów to dla niej świętość i chce, aby hymn tych rozgrywek zagrano na jej ślubie zamiast marszu Mendelsona.

You may also like...