Czy jest z nami aż tak źle? O eliminacjach do Ligi Europy słów kilka

Zdecydowanie rok 2018 nie jest rokiem polskiej piłki nożnej. Jest to dla niej wręcz rok pechowy. Najpierw klęska reprezentacji Polski na mundialu w Rosji, teraz porażka polskich klubów w eliminacjach do Ligi Europy. Wczoraj z marzeniami o grze w IV rundzie eliminacyjnej pożegnały się Lech Poznań, Jagiellonia Białystok i Legia Warszawa. Jeszcze nigdy w historii polskie kluby nie odpadły tak wcześnie z rywalizacji o miejsca w fazie grupowej. Wiele do życzenia pozostawia styl, z jakim zaprezentowaliśmy się na arenie europejskich rozgrywek. Czy więc jesteśmy tak słabi, że europejskie puchary są dla nas tylko odległym marzeniem, wręcz nierealnym snem? Czy z polską piłką jest aż tak źle?

“Może tylko nam wydaje się, że jesteśmy potęgą?”

Wielka (i zasłużona) krytyka już od dłuższego czasu spływa na drużynę warszawskiej Legii. Po klęsce w eliminacjach do Ligi Mistrzów, mistrz Polski miał ratować swój honor w grając Lidze Europy. Taki miał być cel. No właśnie, miał… Legia nie tylko nie spełniła tych założeń, ale także skompromitowała siebie i całą polską piłkę odpadając wczoraj z F91 Dudelange, mistrzem Luksemburga – kraju, którego powierzchnia wynosi trochę ponad 2,5 tys. km², kraju, którego piłkarze mistrzowskiej drużyny to pół amatorzy, kraju, który udowodnił nam, naszej polskiej piłce, że jesteśmy niczym…

To, co w tym dwumeczu (ale także w meczach eliminacji Ligi Mistrzów) zagrała Legia Warszawa, woła o pomstę do nieba. Po 18 minutach rewanżowego meczu było już 0:2… Brak jakichkolwiek składnych akcji, brak organizacji w ofensywie i defensywie, brak dokładnych i skutecznych podań, a przede wszystkim brak utrzymania się przy piłce. Legia nie potwierdziła swoich umiejętności na boisku, ale dała popis poza nim. Jak inaczej nazwać te wszystkie pomeczowe reakcje, obwinianie sędziego o stronniczość, podważanie decyzji sędziego (Kucharczyk po meczu otrzymał czerwoną kartkę za kłótnie z sędzią – zarzucał mu zbyt wczesne skończenie spotkania)? Czy więc taka gra ma być wizytówką polskiej piłki nożnej? Zdecydowanie nie. Po co więc pchać się do europejskich pucharów, skoro mistrz Polski nie może poradzić sobie z półamatorami? Po kolejną kompromitację? Nie, oczywiście, że nie. Media w Polsce pogadają, coś opiszą, trochę zlinczują, a potem zapomną. W między czasie napiszą o zmianie trenera (po raz n-ty w sezonie), deklaracjach jak to będzie cudownie, jak to porażka boli, ale myślimy już o przyszłości i tyle. My kibice – sympatyzujący z Legią czy nie (ale kibicujący jakiejkolwiek polskiej drużynie w pucharach) – będziemy się cieszyć, a hajs na koncie prezesa będzie się zgadzał…

Poznańska lokomotywa również nie odpaliła

Także wczoraj oczekiwania wszystkich zaprzepaścił Lech Poznań, choć w jego przypadku wymagania były nieco mniejsze niż w przypadku warszawskiego klubu. Jednak klub z Poznania ma swoją renomę, toteż nadzieja również była wielka. Tym bardziej, że Lech bardzo dobrze zaczął sezon ekstraklasy i po czterech kolejkach prowadzi w tabeli, wygrywając wszystkie spotkania.

Niestety Lech Poznań nie udowodnił swojej formy. Pierwszy mecz z belgijskim FC Genk, mimo przegranej 0:2, dawał szansę na awans. Potrzebna była wygrana lub chociaż doprowadzenie do remisu… A jednak i to okazało się zbyt trudne. Drużyna z Poznania znowu dała strzelić sobie dwie bramki, znowu musiała odrabiać straty, znowu stać ją było na strzelenie tylko jednej bramki, znowu… Tu jednak nikt nie szuka winnych w kimś innym niż oni sami – w piłkarzach, w ich grze. Tu nikt się nie usprawiedliwia. I o tyle chwała dla nich, chociaż za to… I brawa dla poznańskich kibiców – oni dali radę…

Jagiellonia też zawiodła?

 W rewanżowym spotkaniu Jagiellonia także uległa belgijskiemu FC Gent aż 1:3. Po raz kolejny straciła bramki w końcówce spotkania. Podobnie jednak jak w pierwszym meczu w Białymstoku, Jagiellonia  grała zdyscyplinowany futbol, często z pierwszej piłki. I podobnie jak wtedy, tak i teraz brakowało im skuteczności w akcjach ofensywnych. Duże utrudnienie w rozgrywaniu akcji sprawiali im piłkarze Gentu, którzy zacieśnili środek pola. Drużynie z Białegostoku nie można jednak zarzucić braku woli walki i zaangażowania. Ich gra, choć wynik tego nie potwierdza, mogła być osłodą ponurych nastrojów kibiców.

Gdzie więc możemy szukać przyczyn klęsk polskich drużyn w europejskich rozgrywkach? W złym przygotowaniu fizycznym, w zbyt dużej różnicy umiejętności, czy w zbyt dużej pewności siebie? Arkadiusz Malarz może więc mieć rację mówiąc: „Może tylko nam wydaje się, że jesteśmy potęgą”? Więc nie powinniśmy odnosić tego tylko do drużyn, piłkarzy, ale też nas – kibiców. Bo my wszyscy powinniśmy nabrać pokory i zacząć pracować nad sobą, nie szukać usprawiedliwień swoich niepowodzeń, by z naszego słownika zniknęło zdanie  „znowu nam się nie udało”…

Udostępnij:

Sylwia Niemyjska

Wielki kibic Reprezentacji Polski. Gdy ma tylko możliwość jeździ na mecze kadry. W zasadzie nie ma ulubionej ligi, ponieważ obserwuje poczynania wszystkich klubów, w których grają reprezentanci Polski. Stara się również regularnie oglądać wybrane spotkania ich drużyn. Śledzi newsy na temat kadry, a także ruchy transferowe kadrowiczów. Nie omija oczywiście spotkań Ligi Mistrzów, Ligi Europy czy Pucharu Polski. W wolnych chwilach (oprócz oglądania meczów) lubi zagłębić się w lekturze książek o tematyce sportowej, w tym biografii sportowców (nie tylko piłkarzy nożnych).

You may also like...