Fenomen – Karim Benzema. Najlepsza „dziewiątka”?

Czy można nazwać Benzemę najlepszym środkowym napastnikiem na świecie? Patrząc na liczby – zdecydowanie nie. Jednak patrząc na fakt, że od 10 sezonów odprawia on z kwitkiem innych napastników Realu, myślę, że można mówić o pewnego rodzaju fenomenie.

Pewnie gdy myślimy o najlepszych „9” Francuz nie przychodzi nam do głowy jako pierwszy. Myślimy: Suarez, Lewandowski, Aubameyang, Kane, Cavani, Agüero. Typowi środkowi napastnicy. Goleadorzy. Pomijając fakt, że nie każdy gra z „9” na plecach, to taką pozycję zajmuje na boisku. Tak samo jak Karim Benzema. Różnica polega na tym, że ci wymienieni strzelają – 30-40 goli w sezonie (co najmniej), a jak Benzema strzeli 30 to jest wyczyn (wykręcił takie liczby w sezonie 2011/12).

Dlaczego więc Benzema to fenomen?

Jaki inny napastnik z taką ilością goli jak Benzema utrzymałby się w takim klubie jak Real Madryt przez 10 lat i do tego byłby zawodnikiem pierwszego składu? Żaden. A jednak Karim potrafił. (i prawdopodobnie bynajmniej nie wynika to z tego, że ma on taśmy na Pereza) Jak to robi?
Przez całą dotychczasową karierę Francuza w Realu rolę piłkarza odpowiedzialnego za strzelanie bramek odgrywał Cristiano Ronaldo i wychodziło mu to bardzo dobrze. Tak, więc Portugalczyk w pewnym sensie zdejmował obowiązek strzelania goli ze środkowego napastnika. Gdyby jednak to Benzema miał strzelać 50 bramek w sezonie… To brzmi aż absurdalnie. Mimo tego, że Ronaldo strzelał gole, kibice na Bernabeu tego samego wymagali od Francuza, a wiadomo jak z tym było. I punkt kulminacyjny osiągnęło w czasie dwóch ostatnich sezonów. W sezonie 16/17, gdy Real posiadał niesamowicie szeroką i mocną kadrę, Karim nie strzelał za dużo, a zmieniający go Morata osiągnął najlepszy w klubie przelicznik gola na minutę ze wszystkich. Mimo to nie na Hiszpana stawiał Zidane w najważniejszych meczach. Chociaż jeszcze gorzej dla madryckiej „dziewiątki” wyglądał poprzedni sezon. 12 goli. 12 goli biorąc po uwagę WSZYSTKIE fronty na których walczył Real. To dopiero środkowy napastnik…

I mimo to nadal gra w Realu.

A ja się temu nie dziwię.

Jak już wspomniałam, nie jego rolą było przez ostatnie sezony strzelanie bramek. To była rola największej gwiazdy, a żeby ta strzelała gole, trzeba jej dobrać partnerów. I to właśnie Benzema był ulubionym partnerem Ronaldo w ataku. Nie Bale, Higuaín, Di María, Özil, czy Morata. Właśnie Karim Benzema.
No ale, okey… Ronaldo lubi Benzemę, więc ten gra. Tak to działa? Oczywiście, że nie. Lubi go Perez. Żartuję… To znaczy lubi, ale nie dlatego gra.

Benzema może grać beznadziejnie i grał beznadziejnie przez większość dwóch ostatnich sezonów. I to powinno być argumentem do sprzedaży go. Trzeba jednak mu oddać pewną rzecz…

Gdy nie było Ronaldo… był Benzema.

Wszyscy pamiętają jego akcję przy końcowej linii boiska w meczu rewanżowym LM z Atletico na Calderon, w której okiwał 3 obrońców tegoż klubu. To akcja, którą madridistatas zapamiętają na lata, bo przypieczętowała ona awans Realu w finału w 2017 roku. A gole w półfinałach z Bayernem i finale z Liverpoolem w 2018 roku? Ronaldo nie strzelił bramki w żadnym z tych meczów, a Benzema 3.

I chyba to jest najważniejszy argument dla którego Karim gra w Realu. Gdy nie ma Ronaldo, strzela on (ewentualnie Ramos w 93’, ale Francuz na szczęście dla kibiców wcześniej bierze się do strzelania i szczędzi nerwów). I można narzekać, że nie trafia do bramki z dwóch metrów, że jak nikt inny marnuje sytuacje, że co z niego za napastnik i co w ogóle robi w Realu. A jednak…

Gdzie są inni napastnicy, których wymieniłam w najważniejszych momentach? Gdzie są gdy drużynie idzie gorzej? Biorą ciężar gry na siebie?

Karim Benzema to pewnego rodzaju fenomen. Poprzednim piłkarzem, który nosił na plecach numer 9 w Realu co najmniej tak długo jak on był Santillana (Hiszpan występujący w Realu w latach 1971-88 – polecam popatrzeć na jego liczbę goli, występów i trofeów). To chyba wiele mówi. Czy jest najlepszą „dziewiątką”? Pod względem tego ile strzela nie, ale patrząc na to kiedy strzela… Jest w pewnym sensie najlepszy.

Może wygra Złotego Buta z tym sezonie? Na spółkę z Bale’em? Nie no… nie przesadzajmy… Wystarczy, że strzeli zwycięską bramkę w finale LM 😉

View this post on Instagram

Victory 💯 #halamadrid

A post shared by Karim Benzema (@karimbenzema) on

Udostępnij:

Monika Kuchejda

Madridistka jakoś od... zawsze. Wie, że dopóki Ramos jest na boisku, a 93. minuta nie wybiła, wszystko jest możliwe. Zakochana w reprezentacji Hiszpanii i Brazylii.

You may also like...